Zobacz
Do góry

Czy w Częstochowie kogoś obchodzi siatkówka?

AZS Częstochowa – przed laty sama nazwa klubu budziła respekt u rywali występujących na siatkarskich parkietach naszego kraju. Dziś AZS toczy bój o przetrwanie.

Na razie zwycięski, ale przyszłość klubu wciąż stoi pod dużym znakiem zapytania. I mimo tego, że AZS Częstochowa, z trudem bo z trudem, lecz skompletował skład i uzyskał licencję na występy w I lidze w sezonie 2018/2019.

Ubiegłoroczny sezon miał być dla biało-zielonych czasem przełomu – sportowego i organizacyjnego. Od tej pierwszej strony wszystko potoczyło się wcale nieźle aż do barażów z Łuczniczką Bydgoszcz, które zakończyły się dla częstochowian dotkliwą porażką. Jak się okazało to niepowodzenie po raz kolejny sprowadziło na klub całą falę nieszczęść. Kilka miesięcy wcześniej nowy prezes AZS-u Kamil Filipski i jego współpracownicy chyba nie spodziewali się, że ich organiczna praca nie przyniesie takich owoców jakich oczekiwali. Ba, otworzy kolejny rozdział opowieści pod tytułem: co dalej z AZS-em?

Brakuje pieniędzy

Aby dopełnić mało optymistyczny obraz poprzedniego sezonu trzeba sobie jasno powiedzieć, że mistrzowie zaplecza PlusLigi znów zaczęli borykać się z poważnymi problemami finansowymi. Dla kilku graczy takie wieści podziałały niczym sygnał do opuszczenia klubu. I z AZS-u zaczęli umykać kluczowi siatkarze oraz trener Krzysztof Stelmach. Jeszcze dalej poszedł statystyk Michał Róg. Odszedł zabierając ze sobą narzędzia pracy (m.in. laptop) jako zastaw na poczet zaległości jakie AZS ma do uregulowania wobec niego.

AZS Częstochowa jest na zakręcie

Gdy do tego dodamy przeciągający się w czasie spór z miastem, które w 2018 r. skłonne było wyasygnować dla akademików 600 tys. zł na promocję miasta poprzez siatkówkę pod warunkiem uregulowania zobowiązań wobec ratusza wynoszących 300 tys. zł (scheda po poprzednich włodarzach AZS-u), otrzymamy mocno przyblakły wizerunek biało-zielonych marzących jeszcze niedawno o sportowym renesansie.

Spór zażegnany

Umiarkowanym optymizmem zaczęło powiewać kilka tygodni temu, gdy wreszcie udało się zażegnać spór z magistratem. Personalnie także skompletowano ekipę, która ma powalczyć w ligowych rozgrywkach I ligi. Turecki szkoleniowiec Sinan Tanik będzie miał do dyspozycji cały zastęp nowych graczy: Dawida Murka, Chono Penczewa (Bułgaria), Aleksandara Nedeljkovicia (Serbia), Rafała Prokopczuka, Mateusza Piotrowskiego, Krzysztofa Rykałę, Patryka Walczaka i najpewniej Jakuba Bika.

Murek wrócił pod Jasną Górę na zakończenie swojej pięknej kariery siatkarskiej. Nie wykluczone, że to on kiedyś przejmie stery akademickiej szóstki. Na teraz ma występować na parkiecie jako libero, choć trener Tanik widzi go – wobec problemów z przyjmującymi – na jego dawnej pozycji, zawodnika odbierającego zagrywkę i atakującego ze skrzydła.

O szansach AZS Częstochowa w ligowej batalii trudno mówić. Zespół jest wielką zagadką nawet dla jego włodarzy, ale przy wyrównanym poziomie rozgrywek zaplecza PlusLigi trudno mu będzie włączyć się do walki o miejsce w czołówce. Tym bardziej, że konkurenci prężą muskuły.

4 procent od kibiców

Niepokojącym sygnałem jest także zupełnie nieudana akcja crowdfundingowa skierowana do kibiców. Na spłatę zadłużenia wobec magistratu (wspomniane 300 tys. zł) raptem dorzuciło się 128 fanów AZS-u. Zebrali na ten cel 12 654 zł (dane z wtorku). To zaledwie 4 % z oczekiwanej sumy. Czyżby wierni fani sześciokrotnych mistrzów Polski odwrócili się od ukochanego klubu?

Jakby tego było mało do rozgrywek ligowych szczebla centralnego (II liga) włącza się inny AZS Częstochowa, ten firmowany datą 2020. To młodzieżowe grupy Stowarzyszenia Kultury Fizycznej Częstochowska Siatkówka, które w zamierzeniach miały szkolić młodych graczy na potrzeby dorosłego AZS-u. Ale ten schemat może nie mieć zastosowania, bo uzdolniony libero AZS-u 2020 Kamil Szymura ani myślał zostać w Częstochowie. Czmychnął do ZAKS-y Kędzierzyn.

Gdy do ligowego „sosu” pod nazwą częstochowska siatkówka dorzucimy jeszcze aspiracje lokalnego konkurenta AZS-u, pierwszoligowego Exact Systems Norwida Częstochowa trudno nie odnieść wrażenia, że dyscyplina ta pod Jasną Górą przypomina wózek ze średniej klasy pasażerami ciągnięty w różne strony. Nie wróży to sukcesu na miarę wspaniałej historii AZS Częstochowa.

 

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

2 Comments

  1. Columbus

    11 stycznia 2019 at 08:29

    It allows huge numbers of people to gamble, if they frequently wouldn’t get that entry,
    rendering it the fifth most addicting action on earth.

  2. googles

    29 marca 2019 at 03:35

    hello that pst so interesting

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Więcej w katowicki sport