Zobacz
Do góry

Bez rozgrzewki. Z czym zderzy się Adam Nawałka?

Miniona dekada sprawiła, że na polskim gruncie Nawałka z pozycji trenera może i dobrego, ale… niemającego wyników, a więc często-gęsto i pracy, przeniósł się na postument zastrzeżony dla kogoś w rodzaju boha i cara – pisze Andrzej Grygierczyk.

Zawodowa przyszłość Adama Nawałki, selekcjonera reprezentacji Polski, budzi emocje. Taki jest już los postaci publicznych, że każdy ich krok się komentuje, ocenia, krytykuje bądź chwali. Emocje w przypadku pana Adama są tym większe, że on sam… nic nie mówi. Nie udziela wywiadów, nie wygłasza oświadczeń, nie udziela się w mediach społecznościowych. Nie wiadomo nawet, czy jest w nich w jakikolwiek sposób obecny. Jeżeli cokolwiek wiemy, to wiemy z drugiej albo i trzeciej ręki. Na przykład to, że podobno chodzą za nim Chińczycy i – na pewno – działacze Lecha Poznań, z którymi miał się spotkać wczoraj, i że chodziła za nim kilka miesięcy temu Legia Warszawa, tylko że się nie dogadano. No i że jest cholernie drogi – w odniesieniu do Lecha mówi się o kwocie 150 tys. zł miesięcznie plus drugie tyle dla sztabu jego współpracowników – tudzież konsekwentnie stawiający swoje warunki, od których na pewno nie odstąpi.

Czytając i słuchając (z trzecich ust) o tym wszystkim, nie sposób nie wrócić do przeszłości. Nie całkiem dalekiej, ale ilustrującej, jak w piłce – w sporcie w ogóle – wszystko i szybko może się przewracać do góry nogami. Otóż 10 lat temu Jan Furtok, jako prezes GKS-u Katowice, usilnie szukał trenera, który mógłby pomóc miotającej się w I lidze drużynie. Przypomniał sobie wtedy o Adamie Nawałce, od roku – po nieudanej przygodzie z Wisłą Kraków – bezrobotnym; zatelefonował i błyskawicznie podali sobie ręce. Na marginesie: to wtedy w GieKSie narodziły się zręby sztabu – z Bogdanem Zającem, Jarosławem Tkoczem, Robertem Góralczykiem, tudzież fizjoterapeutą Bartłomiejem Spałkiem – który powędrował z Nawałką rok później do Górnika Zabrze, a po trzech kolejnych latach z okładem do reprezentacji Polski.

Z drugiej strony. Arena Zabrze czy niemocy

Kiedy Nawałka obejmował GieKSę, miał już 51 lat, trudno więc było o nim mówić, że jako trener jest młody i obiecujący, już bardziej wtedy uprawnione, a i brutalne, byłoby stwierdzenie, że jest trenerem niespełnionym, a już na pewno pozbawionym spektakularnych sukcesów. Ale te cztery lata – w Katowicach i Zabrzu – kompletnie odmieniły jego życie; jakby sprzyjały profesjonalnemu (późnemu) dojrzewaniu, co w sumie znalazło wyraz w nominacji na selekcjonera kadry. Całą resztę znacie, z nieszczęsnym epilogiem w Rosji.

Cokolwiek mówić, miniona dekada sprawiła, że na polskim gruncie Nawałka z pozycji trenera może i dobrego, ale… niemającego wyników, a więc często-gęsto i pracy, przeniósł się na postument zastrzeżony dla kogoś w rodzaju boha i cara, będącego w stanie dyktować swoje warunki, narzucającego swoją wolę w każdym elemencie życia klubu, również – a może przede wszystkim – w odniesieniu do personaliów i… finansów. A przy okazji cierpliwego, za sprawą (zapewne już dożywotniego) zabezpieczenia materialnego.

Tyle że praca w klubach byłych selekcjonerów reprezentacji Polski to temat sam w sobie. Bezpłatnie podrzucam go jako pomysł na pracę magisterską albo nawet doktorską, niekoniecznie wyłącznie absolwentom akademii wychowania fizycznego. Pokrótce można byłoby rzec, że ta praca to najczęściej droga przez mękę, niekoniecznie zwieńczona powodzeniem. Czy udało się na przykład Januszowi Wójcikowi, Jerzemu Engelowi, Pawłowi Janasowi, Franciszkowi Smudzie? Ich pozycja stopniowo słabła; i tylko Waldemar Fornalik zdaje się wychodzić obronną ręką z poreprezentacyjnego bólu i kaca. Dlaczego, dlaczego, dlaczego…

No więc jak wypadnie – jeśli wypadnie – ponowne zderzenie Nawałki z polską, klubową i ligową rzeczywistością? Z interesami i ambicjami ludzi w klubie pracującymi. Z mentalnością piłkarzy, w tym cudzoziemskich, niekoniecznie skłonnych do akceptowania twardych Nawałkowych rygorów? Z wszelkimi ograniczeniami, z którymi jako trener reprezentacji na pewno nie musiał się mierzyć? Bez parasola, który bez wątpienia roztaczał nad nim Zbigniew Boniek?

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa

  • Malinowski: Piast może namieszać

    Rozmowa z byłym piłkarzem m.in.: Odry Wodzisław i Ruchu Chorzów, który na boiskach ekstraklasy rozegrał 458 spotkań. Obecnie grający trener Unii...

    Redakcja19 kwietnia 2019
  • Cierzniak: Nie umiem robić świństw

    - Nie zawracałem sobie nigdy głowy statystykami, i nadal nie zawracam. Nie czytam wszystkiego, co się o mnie pisze, bo to...

    Adam Godlewski19 kwietnia 2019
  • Gdańszczanin zostanie w Gliwicach

    Marcin Pietrowski urodził się w Gdańsku i w Lechii spędził zdecydowaną większość swojej piłkarskiej przygody. W Piaście jest już jednak od kilku...

    Krzysztof Brommer19 kwietnia 2019
  • Nowak: Nie chcemy być nieobliczalni

    Rozmowa z Dominikiem Nowakiem, trenerem Miedzi Legnica.

    Łukasz Żurek19 kwietnia 2019
  • Podwójna radość Sekulicia

    W ostatni weekend jeden z filarów defensywy Górnika Boris Sekulić miał podwójną radość. Jego zespół wygrał ważny wyjazdowy mecz, a poprzedni...

    Michał Zichlarz19 kwietnia 2019
  • „Sport” typuje wyniki 31. kolejki ekstraklasy. Zobacz!

    Zobacz typy wyników meczów ekstraklasy w 31. kolejce

    Redakcja18 kwietnia 2019
  • Olaf Nowak: Presja zawsze mi służyła

    - Trzeba odbić się w górę z tego, na czym stoimy. Szanse na uratowanie miejsca w ekstraklasie nadal istnieją – mówi...

    Łukasz Żurek18 kwietnia 2019
  • Krajobraz przed bitwą

    Od początku rundy wiosennej beniaminek ekstraklasy z Legnicy musi sobie radzić bez Hiszpana Marcosa Garcii Barreno, który używa przydomka Marquitos. W...

    Bogdan Nather18 kwietnia 2019
  • Piast bardziej… krakowski?

    Trener Waldemar Fornalik nie ukrywa, że styl jest dla niego także ważny i chce, aby gliwiczanie nadal prezentowali ofensywny futbol, który...

    Krzysztof Brommer18 kwietnia 2019