Zobacz
Do góry

Cel: najlepsza akademia w Polsce!

Marzenia są po to by je realizować. Taką zasadę wyznaje były reprezentant Polski Łukasz Piszczek, który wczoraj udowodnił z jakim rozmachem powstaje pierwsza zagraniczna akademia Borussii Dortmund.

Ambitne plany szkolenia dzieci w województwie śląskim rozpoczął kilka lat temu Juventus, a BVB i Łukasz Piszczek chcą kontynuować tę misję.

Niemiecki porządek

Każdy, kto wczoraj pojawił się w urzędzie gminy w Goczałkowicach-Zdroju otrzymał ponad dwudziestostronicową broszurę. Można było w znaleźć wszystkie niezbędne informacje o powstającej Akademii BVB im. Łukasza Piszczka. A nawet więcej. W dokumencie zawarte były liczby, wyliczenia, mapy, wizualizacje i mnóstwo konkretów. Obiekty sportowe, których budowa zakończy się za kilka miesięcy, mają już swoją oficjalną nazwę, logo i sponsora. Akademia zaprezentowała już gotowe stroje dla młodych adeptów futbolu i okolicznościowe… kubki ze swoim logo oraz oficjalnych sponsorów i partnerów. – Goczałkowice są mi bliskie. Nie tylko dlatego, że interesują mnie mecze LKS, ale bardziej dlatego, bo tu się wychowałem. Tu ukształtował się mój charakter, który doprowadził mnie do miejsca, gdzie jestem – przyznał Łukasz Piszczek, który nasłuchał się we wtorek wielu komplementów.

Fot. Michał Chwieduk/400mm.pl

Pod wrażeniem był też Carsten Cramer, dyrektor zarządzający sprzedaży i marketingu Borussii Dortmund. – Łukasz jest nie tylko wspaniałym piłkarzem, od 9 lat gra dla BVB, ale też osobowością. Kiedy trzy lata temu poznałem ten projekt, wierzyłem w niego. Jednak być i widzieć, że jest w stu procentach zrealizowany – to duża sprawa. Bez rozwoju młodych ludzi Borussia nie byłaby w tym miejscu, gdzie jest teraz. Moim marzeniem jest zaszczepienie większej liczbie dzieci „wirusa” piłki nożnej – przyznała podobno trzecia najważniejsza osoba klubu z Bundesligi. – Górny Śląsk przypomina mi Zagłębie Ruhry i dlatego bardzo cieszę się, że to tutaj powstaje pierwsza akademia BVB poza granicami Niemiec – stwierdził Cramer.

Musi dzielić czas

Niemiecki przedstawiciel wciąż mocno liczy też na Piszczka… piłkarza. – Proszę nie zapominać, że Łukasz wciąż jest ważną postacią drużyny Borussii i ma z tym związane obowiązki. Na szczęście na miejscu zostaje jego tata, pan Kazimierz Piszczek, dlatego jestem spokojny o wszystko – uśmiechał się dyrektor klubu z Dortmundu. Sam zainteresowany musi na razie dzielić czas i zaangażowanie w grę dla BVB, jak i w akademię. – Wszystko będzie zależało od czasu. Teraz mogę go mieć miej. Jak tylko będzie chwila wolnego, to wsiadam w samolot i jestem w Goczałkowicach – zapewnił „Piszczu”, który chętnie udzielał odpowiedzi na wszelkie pytanie. Pierwsze, które padło z sali zadał… mały chłopiec z numerem 26 na żółto-czarnej koszulce BVB. – Cz będzie można zrobić sobie z panem zdjęciem i dostać autograf? – wypalił mały chłopiec. – Widok dzieci w trykotach naszego klubu to miód na moje serce – śmiał się dyrektor Cramer.

Barometr I-Ligowca. Dobrze mieć swojego Piątka

Po części oficjalnej i merytorycznej, zaproszeni goście udali się na budowę boisk akademii, które od urzędu gminy dzieli ok. 300 metrów. Na ten moment gotowe jest jedno ze sztuczną murawą, trwa budowa kolejnych. Bliski ukończenia jest budynek klubowy z całym zapleczem, szatniami itd. Rozpoczęcie budowy miało miejsce na przełomie września i października 2018 roku, a latem ma się w Goczałkowicach odbyć pierwszy turniej oraz treningi dzieci. Z kolei zapisy do akademii ruszyć mają w kwietniu.

 

Na zdjęciu: Młodzi adepci futbolu mają stanowić siłę akademii im. Łukasza Piszczka

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w katowicki sport