Zobacz
Do góry

PlusLiga. Teraz czas na skok wzwyż

Od meczu z Treflem Gdańsk GieKSa chce zacząć marsz w górę tabeli. MKS Będzin podejmuje mistrza Polski z Bełchatowa. Panowie wracają na ligowe parkiety po świąteczno-noworocznej przerwie.

W Katowicach przed drugą częścią rozgrywek humory nie są najlepsze. Zespół z 15 punktami na koncie zajmuje 8. pozycję w tabeli, co nie odzwierciedla jego potencjału. – Często w rozmowach towarzyskich spotykam się ze stwierdzeniem, że gramy fajną, kombinowaną siatkówkę i się dobrze prezentujemy. To mnie już powoli irytuje. Wolałbym, by zespół grał źle, ale zdobywał punkty i zajmował eksponowane miejsce – stwierdził szkoleniowiec GKS-u, Piotr Gruszka.

Katowiczanie mają ogromną szansę na poprawę swojej pozycji. Do zakończenia sezonu zasadniczego pozostało jeszcze 11 meczów, z czego aż 9 zagrają we własnej hali, a trzy – z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie, ONICO Warszawa i Jastrzębskim Węglem – w „Spodku”. – Gra na własnym parkiecie powinien być atutem każdego zespołu, ale występy w „Spodku” to nobilitacja dla wszystkich zawodników. Liczę jednak na kibiców, którzy w pewnej mierze zrekompensują to, że będziemy mieli za sobą tylko dwa treningi w tym obiekcie – przyznał trener Gruszka.

Chcą poprawy wyniku i celują w „ósemkę”

Ale to zmartwienie na później. Teraz przed jego podopiecznymi spotkanie z Treflem Gdańsk. – Umiejętności obu zespołów są podobne. W I rundzie przegraliśmy 2:3, choć wynik równie dobrze mógł być odwrotny. To jednak przeszłość. Liczy się tu i teraz. Chcemy wygrać każde spotkanie – zapewnił Piotr Gruszka. Trefl to bezpośredni sąsiad GKS-u w tabeli, stąd ewentualna wygrana pozwoli na oderwanie się od rywali.

Piekielnie trudne zadanie czeka dziś ekipę z Będzina. Nowy rok zaczyna bowiem od starcia z mistrzem Polski, PGE Skrą Bełchatów. – Dobrze, że mieliśmy kilka dni wolnego, bo potrzebowaliśmy oddechu. Przegraliśmy wiele spotkań, więc musieliśmy sobie to wszystko poukładać w głowach. Mam nadzieję, że uda nam się zebrać w sobie i pokażemy, że tkwi w nas potencjał – powiedział Artur Ratajczak, kapitan MKS-u.

„Wpadka podziałała na nas mobilizująco”

Będzinianie do tej pory wygrali tylko raz – na początku listopada z Asseco Resovią – i zajmują ostatnie miejsce. W starciu ze Skrą nie stoją jednak na straconej pozycji, bo u siebie potrafią napsuć rywalom sporo krwi. By wywieźć z Sosnowca punkty mocno musieli się natrudzić ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Jastrzębski Węgiel i Aluron Virtu Warta. Może w starciu ze słabo spisującą się do tej pory Skrą graczom MKS-u uda się wreszcie przerwać serię porażek…

 

sow, mic

 

Na zdjęciu: W Katowicach liczą, że takich chwil, jak po meczu z PGE Skrą Bełchatów, w drugiej części sezonu będzie zdecydowanie więcej.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w PlusLiga