Zobacz
Do góry

Komentarz Sportu. Smuga cienia

Zbigniew Smółka nie jest cudotwórcą, a trzy porażki z rzędu pod jego wodzą to potwierdzają. Widać włodarze klubu nie znają powiedzenia, że „choćbyś nie wiem, jak mocno chłostał osła, nigdy nie stanie się on wierzchowcem wyścigowym” – pisze w swoim felietonie Bogdan Nather po meczach 19. kolejki Fortuna I ligi.

Miały być pochwały za atrakcyjne spektakle piłkarskie, grad bramek i emocji bez liku, ale te „frykasy” zostały zepchnięte na drugi plan. Okazuje się bowiem, że w głębokim cieniu też dzieją się bardzo ciekawe rzeczy.

Nie ma się czym pochwalić w tym sezonie Chojniczanka. Frustracja kibiców tej drużyny przybrała jednak groźne rozmiary, bo na jednej z bram prowadzącej na stadion w Chojnicach zawieszono transparent z groźbami wobec piłkarzy. „Jak z Olimpią nie wygracie, to po meczu w…l macie” – to treść „ostrzeżenia”. Takich „sygnałów ostrzegawczych” pod żadnym pozorem nie wolno bagatelizować. Po latach tłustych przyszła susza, ale nawet jak Chojniczanka spadnie do 2. ligi, to „nikt z tego powodu wieszał się nie będzie” – jak zauważył wiceprezes klubu, Jarosław Klauzo.

W pierś powinni się uderzyć również działacze z Chojnic. Ich wynalazkiem był rodzinny duet trenerów z Czech (ojciec i syn). Czy katastrofie zapobiegnie Zbigniew Smółka? Nie jest cudotwórcą, a trzy porażki z rzędu pod jego wodzą to potwierdzają. Widać włodarze klubu nie znają powiedzenia, że „choćbyś nie wiem, jak mocno chłostał osła, nigdy nie stanie się on wierzchowcem wyścigowym”.

Nie wiadomo, czy do końca rozgrywek dotrwa GKS Bełchatów. Dług klubu sięga kilku milionów złotych, ze sponsorowania wycofała się Polska Grupa Energetyczna, a piłkarze od dwóch miesięcy nie otrzymali pensji…


Zobacz jeszcze: Kluby w I lidze nie „uznają” umów długoterminowych dla trenerów


Komentarze