44. kolejka PHL. GKS Tychy konsekwentnie zmierza do celu

Następny1 z 4
Użyj strzałek ← → do nawigacji

Hokeiści GKS Tychy, obrońcy tytułu mistrzowskiego, mimo zmiany trenera skrzętnie zmierzają do celu, czyli gry w play offach z pozycji nr 1. Tym razem odprawili z kwitkiem zespół Podhala, który tylko momentami próbował nawiązać walkę.

Rotacja w tyskim składzie jest spora, bo co rusz kilku zawodników ląduje w łóżku z powodu przeziębienia. Tym razem nieobecni byli: Michał Kotlorz, Aleksander Jeranow, Mateusz Bryk, czyli trzej podstawowi defensorzy oraz napastnicy: Patryk Kogut i Bartłomiej Jeziorski. W tej sytuacji trenerom nic nie pozostało jak w dalszym ciągu ”kombinować” w składzie. W ekipie gości największym nieobecnym był trener Phillip Barski, który zachorował i zrezygnował z przyjazdu do Tychów. Jego miejsce zajął grający asystent Jarosław Różański.

Gra nie była porywająca, choć gorących momentów pod bramkami nie brakowało. W I tercji skończyło się na jednym golu. Olaf Bizacki sprytnie wyłuskał krążek przy bandzie i posłał w bój najbardziej bramkostrzelny atak. Michael Cichy oraz Aleks Szczechura sprawdzili czujność Przemysław Odrobnego, który odbijał krążek przed siebie. W końcu Christian Mroczkowski dopełnił dzieła i otworzył listę strzelców.


Zobacz jeszcze: Mistrzowska „czkawka”


Gdy Mroczkowski trafił do bramki po raz drugi rozpoczął „polowanie” na hat tricka. Miał okazję, ale wręcz filmowy uderzeniem popisał się Filip Komorski. W strefie neutralnej otrzymał krążek od Petera Novajovsky’ego i odważnie wjechał w tercje gości. Balansem ciała zwiódł rywala i posłał krążek pod poprzeczkę i asystę zapisał także tyski golkiper. „Wiedźmin” nawet nie zareagował. Gdy gospodarze dołożyli jeszcze 2 bramki mecz już zupełnie stracił koloryt i pojawiła się nonszalancja. John Murray mógł zachować „czyste” konto, ale pokonał go Tomas Franek. Radosław Galant, pod nieobecność Kotlorza, kapitan zespołu swoją dobrą grę ukoronował golem, ale duża w tym zasługa jego partnerów z ataku.

Tyszanie osiągnęli cel, czyli komplet punktów, zaś goście swoja postawą rozczarowali i z taką formą mogą mieć problemy z utrzymanie 4. lokaty.     

44. kolejka PHL

GKS TYCHY – PODHALE NOWY TARG 6:1 (1:0, 2:0, 3:1)

1:0 – Mroczkowski – Cichy – Szczechura (7:13), 2:0 – Mroczkowski – Cichy (25:51), 3:0 – Komorski – Novajovsky – Murray (37:25), 4:0 – Gościński (40:16, w osłabieniu), 5:0 – Cichy – Mroczkowski – Szczechura (41:57), 5:1 – Franek – Svec – Willick (49:32), 6:1 – Galant – Witecki – Galoha (54:16).

Następny1 z 4
Użyj strzałek ← → do nawigacji

Komentarze