Anglia. Postawią weto?!

Nie wszystkie kluby Premier League są za tym, aby na początku czerwca wznawiać rozgrywki.




W piątek, 1 maja, ma dojść do kolejnej wideokonferencji pomiędzy władzami Premir League, a przedstawicielami klubów, na której powinna zapaść ostateczna decyzja o wznowieniu rozgrywek angielskiej ekstraklasy 8 czerwca.

Być może tego samego dnia poznamy szczegóły „odmrażania” futbolu w Anglii, bo pomysłów na to, w ostatnich tygodniach było co niemiara. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że trzeba będzie stosować się do surowych obostrzeń. I, jak się okazuje, nie wszyscy są tym zachwyceni. Nie chodzi o lekceważenie zaleceń rządowych, ale o to, że w zaistniałej sytuacji rozgrywki nie będą sprawiedliwe.

Od dłuższego czasu mówi się, że wszyscy są zgodni, że zmagania powinny zostać wznowione. Z tym, że nie na pewno. Otóż, zdaniem dziennika „The Times”, kilka klubów wcale do restartu rywalizacji nie jest przekonana. Lub też jest wręcz jej przeciwna.

Mają w tym interes


Tego, kto miałby postawić weto dla kontynuacji rozgrywek, nie podano. Niemniej jednak krążą spekulacje, że w gronie tym znajdują się kluby, których sytuacja w tabeli jest… nijaka. Otóż nie są zaangażowane ani w walkę o europejskie puchary, ani też w batalię o utrzymanie.

W takim gronie znajdują się takie zespoły, jak Burnley, Everton, Newcastle czy Crystal Palace. Dwóm ostatnim z wymienionych klubów zakończenie rywalizacji byłoby nawet na rękę. Otóż w Newcastle wszyscy są zajęci zmianą właścicielską.

Klub z St James’ Park przejmuje właśnie saudyjski miliardem, Mohammed bin Salman, który zamierza wydawać setki milionów funtów na nowych zawodników. Wczoraj stacja Sky Sports poinformowała, że bardzo bliski objęcia posady trenera w tym klubie jest Mauricio Pochettino.

Jeżeli chodzi o Crystal Palace, to przypomnijmy, że klub ten ma innego rodzaju ból głowy. Otóż szkoleniowiec „Orłów”, Roy Hodgsos, liczy sobie 73 lata. A osoby powyżej 70 roku życia są w Wielkiej Brytanii poddane ścisłej izolacji. Dlatego też doświadczony menedżer nie mógłby pracować z zespołem na treningach, a także podczas spotkań.

Jeżeli chodzi już o same mecze, to kluby, które wolałby zakończyć rozgrywki, powołują się na panującą sytuację. W Wielkiej Brytanii, z powodu pandemii koronawirusa, zmarło już ponad 20 tysięcy ludzi. A w ostatnich dniach tempo wzrostu liczby ofiar jest niemal dwa razy wyższe, aniżeli aktualnie w Hiszpanii czy we Włoszech.

Na brytyjskich ulicach obowiązuje dystans społeczny, którego przecież, w trakcie piłkarskiej rywalizacji, uniknąć się nie da. Ponadto organizacja meczów, mimo iż zamknięte są puby, gdzie transmisje spotkań są narodową tradycją, mogłaby wiązać się z grupowaniem się ludności, a co za tym idzie, z rozprzestrzenianiem się koronawirusa.

Czwarta część Mbappe

Oczywiście na drugiej szali znajduje się argument monstrualnych rozmiarów, czyli pieniądze. Kluby Premier League, w związku z niemożliwością przeprowadzenia transmisji telewizyjnych do końca sezonu, musiałby zwrócić niemal 800 mln funtów.

Liverpool, czyli klub, który z tej puli otrzymuje najwięcej, rozstałby się z kwotą przekraczającą ponad 50 mln funtów. Za tyle można pozyskać wartościowego zawodnika, albo… czwartą część Kyliana Mbappe.

Choć „The Reds”, na początku kwietnia, oficjalnie zawiesili działalność na rynku transferowym, to menedżer tego zespołu, Juergen Klopp – zdaniem angielskich dziennikarzy – kontaktował się z piłkarzem Paris Saint-Germain, który miałby kosztować angielski klub ok. 200 mln funtów.

Wiadome jest, że za wznowieniem rozgrywek są największe angielskie kluby, a przeciwko te mniejsze. Warto w tym miejscu przypomnieć, że wszystko może zapaść na drodze demokratycznego głosowania. Nie wystarczy jednak zwykła większość.

W regulaminie Premier League znajduje się bowiem zapis, że za każdą ważną dla losów rozgrywek decyzją, by stała się ona wiążąca, musi zagłosować 13 z 20 klubów. Najbliższe godziny, przed piątkową telekonferencją, mogą być zatem w angielskim środowisku piłkarskim gorące.

Trzeba jednak pamiętać, że nawet jeżeli pomysł wznowienia Premier League przepadnie, to Anglicy, jak zresztą wszyscy, mają czas, aby jeszcze się nad nim pochylić. UEFA dała bowiem wszystkim federacjom, na przygotowanie ewentualnego harmonogramu wznowienia rywalizacji czas do 25 maja.




Na zdjęciu: Jeżeli rozgrywki w Anglii nie zostaną wznowione, to Liverpool straci 50 mln funtów. To czwarta część kwoty, jaką trzeba zapłacić za Kyliana Mbappe (z lewej).

Fot. Łukasz Laskowski/Pressfocus

Komentarze