Zobacz
Do góry

Anglia. Ważniejsza niż kiedykolwiek

Nawet 762 mln funtów mogą stracić kluby Premier League, jeżeli rozgrywki nie zostaną dokończone.

W miniony czwartek, po telekonferencji z udziałem władz Premier League, a także przedstawicielami wszystkich rywalizujących na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Anglii klubów, podjęto decyzję o zawieszeniu rozgrywek do 30 kwietnia. Wszyscy zdają sobie jednak doskonale sprawę z tego, że powyższe rozwiązanie jest jedynie przejściowe. Niewielu bowiem wierzy, że z początkiem maja zmagania zostaną wznowione. Dlatego cały czas rozważa się różne propozycje związane z tym, jak wybrnąć z bardzo niekorzystnej sytuacji. Doniesienia, z poszczególnych klubów, nie wyglądają zbyt optymistycznie. Pojawiają się nawet bardzo niepokojące informacje o tym, że niektóre kluby mogą nie przetrwać kryzysu związanego z pandemią koronawirusa.

Kształtuje naszą toższamość

Włosi, kilka dni temu, oszacowali, że codziennie Serie A, ze względu na przerwanie rozgrywek, traci ok. 700 tysięcy euro. W Anglii sytuacja wygląda bardziej poważnie. Otóż portal internetowy „The Athletic” oszacował, że kluby angielskiej ekstraklasy stracą, jeżeli nie dojdzie do wznowienia rywalizacji, nawet 762 mln funtów! Przypomnijmy, że rozgrywki przerwano po tym, jak zakażenie koronawirusem stwierdzono u trenera Arsenalu, Mikela Artety i piłkarza Chelsea, Calkuma Hudsona-Odoi. W związku z powyższym trwa w Anglii debata, co robić dalej? Jamie Carragher, który rozegrał w Premier League ponad 500 spotkań, a obecnie jest telewizyjnym ekspertem, nie ma wątpliwości, że panująca obecnie sytuacja nie miała precedensu.

– Żyje na świecie mnóstwo ludzi, którzy nie potrafią wyobrazić sobie życie bez futbolu. Ja sam należę do tego grona. Żyjemy w społeczeństwie, w którym piłka nożna kształtuje naszą tożsamość. Możliwość sprzymierzenia się z danym klubem wypełnia nasze życie. Ekscytuje albo doprowadza do szału. To wszystko już dawno wykroczyło poza ramy rozrywki – powiedział były, 38-krotny reprezentant Anglii.

– Wiem, jak to jest. Często ludzie mówią mi, że oprócz narodzin ich dzieci, najlepsze wspomnienia mają związane z piłką nożną. Można się śmiać, ale tak rzeczywiście jest. Ja, zresztą, mam tak samo. Teraz stoimy w obliczu wielkiego zagrożenia. I kibice również są przerażeni. Przecież każdy z nich zdaje sobie sprawę z tego, że jego ukochany klub może upaść. Kiedy oglądamy mecze, widzimy kibiców emocjonujących się wydarzeniami boiskowymi. Widzimy, że ludzie ekscytują się po zdobytej bramce. A jeżeli ich drużyna przegrywa – płaczą. To poza boiskiem rozgrywają się prawdziwe ludzkie dramaty – podkreślił „Carra”, który brał udział w siedemnastu kolejnych sezonach Premier League. Nigdy ligi tej nie wygrał. Jednak na swoim koncie ma triumf w Lidze Mistrzów. Którą w 2005 roku wygrał, będąc klubowym kolegą Jerzego Dudka w Liverpoolu.

Odczujemy ulgę

Uczestnik trzech wielkich turniejów, Euro 2004, a także mundiali w 2006 i 2010 roku, doskonale zdaje sobie sprawę z wypowiedzianych przez siebie słów.

– Futbol się zatrzymał. W kolejnych dniach stawało się jasne, że rozgrywki prędko nie zostaną wznowione. Muszę przyznać, że poczułem się zagubiony. Poczułem pustkę. Moje, nasze pokolenie nie zdawało sobie sprawy z tego, że coś podobnego jest w ogóle możliwe. Przecież ciągle nie wiemy, gdzie i kiedy zostanie rozegrany najbliższy mecz. Wiemy jednak, że kiedy wreszcie tak się stanie, to będzie oznaczało, że wracamy do normalności. Jestem przekonany, że wszyscy odczujemy ulgę. Będziemy świętować – przekonuje Jamie Carragher, który podkreślił, że kiedy wybrzmi najbliższy gwizdek, świat zrozumie, że futbol wcale nie jest nieistotny. Dla życia i funkcjonowania ludzkości w czasach obecnych.

– Piłka nożna będzie miała dla świata znaczenie większe, niż kiedykolwiek – podkreślił w rozmowie z „The Telegraph” były reprezentant Anglii.
Anglicy, jak chyba żaden inny naród na „Starym Kontynencie”, są od piłkarskich rozgrywek uzależnieni. I nie chodzi jedynie o to, że nie ma meczów. Jednak skoro ich nie ma, zawieszeniu uległo wszystko to, co im współtowarzyszy. W praktyce przestały funkcjonować puby, które w każdą sobotę i w niedzielę, tętniły życiem, bo pokazywano w nich mecze. Oblicza się, że z tego rodzaju spędzania wolnego czasu korzystało, co tydzień, ok. 10 mln ludzi. Piłka nożna to – rzecz jasna – najchętniej obstawiana dyscyplina sportu w zakładach bukmacherskich na Wyspach Brytyjskich. W zaistniałej sytuacji nie ma czego obstawiać.

Na zdjęciu: Jamie Carragher (z prawej) rozegrał ponad 500 meczów w Premier League. I skoro coś mówi, to znaczy, że coś do powiedzenia ma…

Komentarze