Araujo zaczął i… skończył

– W meczu z Cuprum zagraliśmy poniżej swoich możliwości, teraz musimy pokazać się ze zdecydowanie lepszej strony – mówił „Sportowi” jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziów Gido Vermeulen. Holender przez większą część meczu miał jednak zafrasowaną minę, dokonując w jego trakcie licznych zmian w poszukiwaniu optymalnego ustawienia.

Dodajmy, że szkoleniowiec będzinian nada boryka się z problemami kadrowymi zespołu. O ile uraz Jake’a Langloisa nie był groźny i Amerykanin pojawił się na boisku w drugiej partii, to już kontuzja dłoni Bartłomieja Grzechnika wymaga dłuższego leczenia. – Czeka mnie 4-tygodniowa przerwa w grze – przyznał ze smutkiem środkowy MKS-u.

Wszystkie oczy kibiców zgromadzonych w hali MOSiR w Sosnowcu skierowane były na Rafaela Araujo, który w poprzednim sezonie grał dla będzinian. MKS pokonał wówczas u siebie ONICO 3:2. Najlepiej punktującym zawodnikiem tego meczu był właśnie Brazylijczyk (28 pkt), reprezentujący obecnie barwy stołecznej ekipy. To właśnie chimeryczny Araujo, przyjęty bardzo ciepło przez miejscowych kibiców, był autorem pierwszego punktu dla gości, którzy potem w niewytłumaczalny sposób przegrali inauguracyjną odsłonę. To było frajerstwo w czystej postaci, bo jak inaczej nazwać sytuację, gdy ONICO prowadzi wyraźnie przez większą część I seta, by na finiszu kompletnie spasować. – Rzeczywiście, kompletnie nam nie szło w końcowym fragmencie pierwszej partii, popełniliśmy głupie błędy. Zawiodła przede wszystkim psychika – stwierdził po spotkaniu Brazylijczyk, który mógł się cieszyć nie tylko z wygranej ONICO, ale również statuetki MVP . To właśnie Brazylijczyk zaczął i skończył to zacięte spotkanie.

Cichym bohaterem będzinian w I partii był Artur Ratajczak. Kapitan gospodarzy popisał się serią chytrych zagrywek (nie radził sobie z ich przyjęciem Piotr Łukasik), które dały jego drużynie 5 punktów z rzędu. Prowadząc 19:17 będzinianie wyczuli szansę i wygrali tę partię w dobrym stylu. W pozostałych dominacja ONICO nie podlegała dyskusji.

MKS BĘDZIN – ONICO WARSZAWA 1:3 (25:22, 17:25, 17:25, 20:25)

BĘDZIN: Kozub (2), Buchowski (5), Ratajczak (8), Williams (21), Peszko (8), M. Kowalski (8), Potera (l) oraz Faryna (3), Langlois (5), T. Kowalski (1). Trener: Gido VERMEULEN

WARSZAWA: Brizard (4), Łukasik (9), Vigrass (10), Araujo (), Kwolek (14), Wrona (0), Wojtaszek (l) oraz Wiese, Nowakowski, Vernon-Evans.
Trener: Stephane ANTIGA

Sędziowali: Agnieszka Michlic (Bydgoszcz) i Zbigniew Wolski (Gorzów Wlkp.). Widzów: 1200.

Przebieg meczu

I: 2:5, 6:10, 11:15, 20:18, 25:22
II: 3:5, 5:10, 9:15, 13:20, 17:25
III: 3:5, 6:10, 9:15, 15:20, 17:25
IV: 4:5, 10:9, 10:15, 17:20, 20:25

Bohater: Rafael ARAUJO

Komentarze