Babskim okiem. Nowa, świecka tradycja

– Konkretnie zaś na popularyzację towerrunningu, czyli – ludzkim językiem mówiąc – biegania po schodach na czas, sportu coraz bardziej popularnego na świecie. Nad Wisłą też. A tu taka niespodzianka! Okazuje się bowiem, że spora rzesza naszych rodaków postanowiła uczcić wyczyn bohatera tego filmu, Ryszarda Ochódzkiego, prezesa klubu sportowego „Tęcza”. Bo – jak wiadomo – wbiegł on na 30. piętro Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, aby do rąk własnych dostarczyć list panu ministrowi, który na tarasie tegoż odbywał zaleconą mu przez lekarzy kurację.

Pomysł pójścia w ślady prezesa zrodził się w gronie wielbicieli tej komedii cztery lata temu, kiedy to PKiN obchodził swe 60-lecie i był niewątpliwą atrakcją owego wydarzenia. No i tak się spodobał, że impreza stała się cykliczna. Jest to bowiem coś dla ciała i coś dla ducha. Bieg nosi oczywiście imię Stanisława Tyma, który w „Misiu” zagrał rolę Ryszarda Ochódzkiego, który – w odróżnieniu od dzisiaj wbiegających na szczyt tej budowali – wcale biegać nie lubił, ale… musiał. Bo winda była zepsuta. Cóż więc miał zrobić? I tak oto narodziła się nowa, świecka tradycja, a do biegów „wysokościowych” doszedł jeszcze i ten. I nie ma co ukrywać – cieszy się on dużą popularnością. Chociaż łatwo nie jest, bo żeby dostać się na taras widokowy PKiN, pokonać trzeba 793 stopnie, a limit czasu to 10 minut.

Jednak dla miłośników biegania po schodach – i miłośników „Misia” oczywiście – to żaden problem, bo swych sił próbowało w tym biegu już prawie 1500 osób. No i tak to, dzięki owej kultowej komedii, wcale niełatwa i wymagająca solidnych przygotowań kondycyjnych oraz sprawności biegaczy dyscyplina, zyskała nowych, zagorzałych zwolenników. Ci udział w niej szczerze polecają, bo jest w tym wszystkim wiele humoru. A jak wiadomo – śmiech to zdrowie. Więc ci najlepsi, którzy na wbiegnięcie na szczyt potrzebują jakichś trzech minut z okładem, mają sportową satysfakcję, a zwycięzca otrzymuje w nagrodę Puchar Prezydenta Warszawy. Nagradza się jednak także i tych wolniej biegających. W tym roku takie specjalne wyróżnienie przypadło uczestnikowi, który zameldował się na mecie jako… 64. Bo tyle właśnie lat stuknęło PKiN-owi. No i to mi się bardzo podoba.

 

Na zdjęciu: Bieganie cieszy się coraz większą popularnością. Niektórzy jednak chcą je nieco skomplikować. Stąd więc pewnie to bieganie po piętrach i zdobywanie szczytów wysokościowców. Warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki też.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze