Zobacz
Do góry

Babskim okiem. Na coś musi je wydać

A kto bogatemu zabroni? – filozoficznie spytała moja ulubiona sąsiadka, kiedy usłyszała, że Cristiano Ronaldo kupił – podobno – samochód za 11 milionów euro.

Ładna sumka trzeba przyznać. Dla zwykłego śmiertelnika taki zakup to absolutnie wirtualna rzeczywistość. I wszystko jedno, czy jest to milion, czy 11 milionów. Jeden czort. Abstrakcja. Ale dla kogoś, kto wyceniany jest na 400 melonów z okładem, taki wydatek to w końcu żaden problem. Na razie francuskie i hiszpańskie media zachłystują się tą wiadomością, bo sprawa jest rzeczywiście niecodzienna. Idzie bowiem o Bugatti La Voiture Noire, czyli unikatowy, najdroższy dziś samochód świata. Model, który do czasu premiery owego cuda techniki, podczas prestiżowego salonu samochodowego w Genewie, był pilnie strzeżoną tajemnicą.

Miłośnikom motoryzacji, dopiero bowiem wtedy, pokazano coś naprawdę niepowtarzalnego. Jedyny egzemplarz auta stworzonego specjalnie z okazji 110. rocznicy powstania tej marki. Nazwisko nabywcy tego, horrendalnie drogiego cuda, nadal jednak skrywane jest pilnie przed światem, co – oczywiście – rodzi najróżniejsze spekulacje. Ale o tym, że najdroższy samochód świata kupił właśnie Ronaldo, mówi się coraz głośniej. W końcu to bardzo możliwe. Jest on bowiem wielkim fanem motoryzacji i człowiekiem, którego na taki zakup stać. „CR7” nie ukrywa, że w swym garażu ma już 17 aut, wartych w sumie ponad 6 milionów funtów! Więc Bugatti La Voiture Noire bardzo by do tej kolekcji pasował.

Babskim okiem. „Dwa życia Zidane’a”

A kto chce, niech sobie to wszystko na złotówki przeliczy. Kurs euro to dziś 4,28 PLN, a funta 5,02. Mnie – przy takim przeliczaniu – od ilości zer w głowie się kręci. Przyjemnej zabawy. Jednak wszyscy, którzy chcą wiedzieć na 100 procent, czy Ronaldo rzeczywiście owe Bugatti kupił, na potwierdzenie tej wiadomości będą musieli poczekać do… 2021 roku, bo firma aż tyle czasu potrzebować będzie na jego wyprodukowanie. Należy zatem uzbroić się w cierpliwość. A przez te dwa lata można zastanawiać się nad tym, czy nawet najlepsze kopanie piłki warte jest aż tak wielkich pieniędzy, jakie płyną dziś do kieszeni najsłynniejszych futbolistów świata?

Ale ktoś przecież płaci im te miliony za to, że strzelają bramki i ścigają na stadiony rzesze kibiców, gotowych wydać na tę rozrywkę kupę kasy. A jak zarabiają miliony, to przecież na coś wydać je muszą. Więc jeśli Ronaldo chce, to może sobie kupować najdroższe samochody świata. Ma bowiem takie drogie hobby. Jedni zbierają znaczki czy zapałczane etykiety, a inni samochody. Wszystko zależy od tego, na co kogo stać. No i czy ktoś zabraniał komuś kopania piłki i robienia kariery? A pretensje to można mieć do… Fenicjan. Po co wynajdywali pieniądze?

 

Na zdjęciu: Cristiano Ronaldo – podobno – kupił najdroższy samochód świata. To Bugatti La Voiture Noire. Miał za niego zapłacić – bagatela – 11 milionów euro!

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w felietony