Zobacz
Do góry

Babskim okiem. To tylko… liczba

Są tacy, którzy twierdzą, że wiek to tylko… liczba. I ja się z nimi, naprawdę, absolutnie zgadzam – z pewnością w głosie oświadczyła moja ulubiona sąsiadka. – Nie wierzycie? No to proszę bardzo.

„La Gazetta dello Sport” właśnie poinformowała, że były włoski piłkarz, zdobywca Złotej Piłki magazynu „France Football” z 1969 roku, Gianni Rivera, został trenerem, mając 76 lat! A dyplom, który uzyskał, pozwala mu poprowadzić dowolny zespół Serie A. Ale zdaniem włoskiej prasy, co cytujemy za Polską Agencją Prasową, chęć rozpoczęcia trenerskiej kariery wcale nie jest jego priorytetem.

63-krotny reprezentant Italii, który w 1998 roku obwołany został we Włoszech piłkarzem stulecia, chce być… po prostu „tylko” na bieżąco, jeśli idzie o wszystko, co dotyczy współczesnego futbolu i wszelkich, zachodzących w nim zmian. Brawo! Tak trzymać! Bo przecież Gianni Rivera udowadnia, że chcieć to móc. Wiek nie ma z tym nic wspólnego. Teraz zaś już żadne zmiany czy nowinki nie są mu straszne. No a wszystkich zaraża entuzjazmem i pozytywną energią. Warto się tego od niego uczyć.

Robi tak zresztą nie on jeden. A taki Portugalczyk Joao Vieira? Ten 43-latek, meldując się jako drugi na mecie chodu na 50 kilometrów, w rozgrywanych w stolicy Kataru mistrzostw świata w lekkiej atletyce, został właśnie najstarszym medalistą w historii tej imprezy. Ten doświadczony chodziarz w mistrzostwach globu startował po raz 11. A na trasie w Dausze lekko nie było. Z powodu wysokiej temperatury i dużej wilgotności powietrza wycofał się nawet, młodszy od niego o dwa lata, broniący tytułu Francuz Yohann Diniz, bo zaczął się „dusić”. I chociaż zawodnicy, aby uniknąć palącego słońca, wystartowali o 23.30 czasu lokalnego, to termometry i tak wskazywały ponad 30 stopni, a wilgotność powietrza sięgała 73 procent.

– To było prawdziwe piekło – oświadczył na mecie Vieira, opowiadając o tym, jak to – dzięki dużej ilości lodu i zimnej wody – radził sobie z upałem i stwierdzając – żartem – że zakończenie chodu o czwartej w nocy jest też wręcz nieludzkie, bo o tej porze to można wyjść, co najwyżej… z nocnego klubu. Musiał więc być w całkiem niezłej formie, jeśli się go jeszcze żarty trzymały. Pewnie o wiele lepszej niż jego znacznie młodsi rywale, którzy na trasie nawet przytomność tracili.

No więc jest to kolejny przykład na to, że wiek to jednak tylko liczba. No a taki Noriaki Kasai? Najstarszy indywidualny i drużynowy medalista olimpijski w historii skoków narciarskich, że o innych jego rekordach w tym zakresie nie wspomnę. Dawno mu już przecież stuknęła czterdziestka z okładem, kiedy wygrywał zawody, bił rekordy i zostawiał w pokonanym polu zawodników, którzy mogliby mówić do niego „tato”. A on stale udowadniał, że rzeczy niemożliwych nie ma. No więc rodzi się pytanie, czy granice wiekowe dla sportowców – i nie tylko dla nich – w ogóle istnieją? A może. I tylko od nas zależy, że rzeczywiście wiek to tylko liczba.

Na zdjęciu: Gianni Rivera, obwołany w 1998 roku piłkarzem stulecia w Italii, ma dziś 76 lat i właśnie dostał dyplom trenera.

Komentarze