Babskim okiem. Zaraza zabiera marzenia

Wnuczka mojej sąsiadki płakała rzewnymi łzami, kiedy dowiedziała się, że nie będzie mogła wystartować w swych pierwszych zawodach, do których przygotowywała się od kilku miesięcy w swym gimnastycznym klubie.


Zaraza zniweczyła jej marzenia, imprezę odwołano i nic się nie da zrobić. Teraz można tylko cierpliwie czekać aż ten przebrzydły koronawirus nas opuści i wszystko wróci do normy. Chciałabym ją jakoś pocieszyć. Powiedzieć, że zaraza zniweczyła plany i marzenia nie tylko jej… I zabrała je nie tylko sportowcom. Kibicom też. Przecież w tym roku nie obejrzymy ani piłkarskich mistrzostw Europy, ani igrzysk olimpijskich. Nawet słynny triathlonowy Ironman na Hawajach wymiękł i odbędzie się dopiero za rok. W ogóle wszystko ma jakiś… inny wymiar. Piłkarze grają przy pustych trybunach, ale żeby mogło być prawie jak dawniej, mecze piłkarskiej Bundesligi można teraz oglądać w telewizji z… nagranym dopingiem kibiców. Każdy radzi sobie jak może. Jedna z najlepszych alpejek ostatnich lat, Amerykanka Mikaela Shiffrin, szczerze wyznała, że spokój i radość życia znajduje teraz w śpiewaniu i grze na gitarze.

I że jest to znakomity sposób, by nie myśleć o niczym. To prawda, bo gdyby tak zacząć się zastanawiać… Lepiej nie. Pogrążyła się więc w muzyce, a w ubiegłym miesiącu wzięła nawet udział w charytatywnym koncercie internetowym. Pozyskane w ten sposób środki przeznaczyła na zakup gogli narciarskich, które noszą teraz walczący z pandemią pracownicy służby zdrowia. Nawet z dołączeniem do tenisowej Galerii Sław trzeba poczekać. Hiszpanka Conchita Martinez i Chorwat Goran Ivanisević czekać będą musieli na to cały rok. Mówi się trudno, a załamywanie rąk nic nie da. Lepiej więc zobaczmy, jak radzą sobie teraz ci, którzy nie mają zamiaru się poddawać. Słynna amerykańska kulomiotka, mistrzyni olimpijska Michelle Carter, zmodyfikowała swój trening i zamiast na rzutni na stadionie, ćwiczy w swoim domu w Dallas.


Przeczytaj jeszcze: Ruiny starego świata


Po prostu na podjeździe do garażu rzuca… wiertarką, która kulę imituje. A japoński florecista Ryo Miyake, który honorowo zrezygnował z pomocy sponsorów, zatrudnił się w firmie dostarczającej jedzenie. Dzięki temu – jak stwierdził – może utrzymywać sprawność fizyczną, bo do klientów jeździ na rowerze, no i zarobić trochę grosza. Na oryginalny pomysł wpadł także znany brytyjski promotor bokserski Eddie Hearn, który latem zamierza zorganizować – w ogrodzie swej rezydencji w Brentwood w hrabstwie Essex – aż cztery pięściarskie gale. Oczywiście nie zapomniał dodać, że jednak, niestety, imprezy odbędą się bez kibiców, a bokserzy i sędziowie założą ochronne maski. Ale czasów dożyliśmy. Teraz już nawet radości kolektywnie okazywać nie można. Polska Agencja Prasowa poinformowała jednak, że Hertha Berlin uniknie kary za to, że jej piłkarze wspólnie cieszyli się po zdobytych bramkach w wyjazdowym meczu z Hoffenheim, bo w kwestii celebrowania wydano jedynie zalecenia i wskazówki.

Na zdjęciu: Amerykańska kulomiotka Michelle Carter na podjeździe do własnego garażu rzuca teraz… wiertarką.

Fot. PressFocus

Komentarze