Zobacz
Do góry

Beniaminek bezlitośnie wypunktowany

Wisła wygrała drugi mecz w tym sezonie, a kolejny raz w historii ŁKS „upolował” 36-letni Paweł Brożek, strzelec dwóch goli. Łodzianie po udanym początku sezonu, szybko zostali sprowadzeni na ziemię.

Piątkowy mecz należy do jednego z ekstraklasowych klasyków, bo Wisła z ŁKS-em spotkała się po raz 117. Po raz ostatni obie drużyny grały jednak w 2012 roku. Wtedy Wisła wygrała 3:2 po hat tricku Cwetana Genkowa. Najciekawszym „smaczkiem” wczoraj przy Reymonta było spotkanie trenerów Macieja Stolarczyka i Kazimierza Moskala, których losy w przeszłości przeplatały się wielokrotnie. Stolarczyk trafił do Wisły przed sezonem 2002/2003, a w szatni Wisły, prowadzonej przez trenera Henryka Kasperczaka, Stolarczyk spotkał Kazimierza Moskala. Wówczas kapitana drużyny i postać bardzo ważną dla tamtego zespołu, który miał wpływ na jego karierę.

Dośrodkowania grozy

Wczoraj jednak miejsca na sentymenty nie mogło być i… nie było. Od pierwszych minut bardziej kombinacyjną i ciekawszą piłkę prezentowali goście z Łodzi. Pressing i odbiory piłki ŁKS-u mogły się podobać. Długo jedynym pomysłem „Białej gwiazdy” na ofensywę były strzały z dystansu. Przed tygodniem ŁKS ukarał mistrz Polski, a w piątek pierwsze precyzyjne dośrodkowanie w pole karne gości zakończyło się golem. Uczynił to nie kto inny, jak 36-letni Paweł Brożek. Napastnik Wisły w szóstym meczu przeciwko ekipie z Łodzi zdobył najpierw piątą bramkę, a w końcówce dołożył szóstą. Stracony gol mocno wybił z rytmu beniaminka, który już nie grał z taką werwą i pomysłowością co na początku. Przewaga Wisły rosła czego efektem był drugi cios – tuż przed przerwą, gdy kolejne precyzyjne dośrodkowanie wykorzystał David Niepsuj.

Mogło być więcej!

Drugą połowę Wisła rozpoczęła od zmiany kontuzjowanego Lukasa Klemenza i dogodnej sytuacji ŁKS-u na kontaktowego gola. Wolski z lewej strony zagrał do Ramireza, ale będący w świetnej formie Hiszpan nie zdołał pokonać bramkarza krakowskiej drużyny. Goście grali odważniej i atakowali. Wisła nie miała zamiaru zmienić swojego stylu i wyczekiwała na okazję do zadania trzeciego ciosu. O włos od gola był Rafał Boguski, ale trafił w słupek. Podobnie w końcówce meczu „aluminium” obił Aleksander Buksa. Jak się trafia młodszym kolegom pokazał za to wspomniany Brożek. Beniaminek Łodzi ma o czym myśleć, bo ładna gra nie przynosi efektów i co najważniejsze punktów.

 

Wisła Kraków – ŁKS Łódź 4:0 (2:0)

1:0 – Brożek, 23 min (głową asysta Savicević), 2:0 – Niepsuj, 44 min (głową, asysta Sadlok). 3:0 – Savicević, 61 min (bez asysty), 4:0 – Brożek, 90+1 min (asysta Błaszczykowski)

WISŁA: Buchalik – Niepsuj, Janicki, Kelemenz (46. Wasilewski), Sadlok – Boguski, Wojtkowski (76. Buksa), Savicević – Carlos, Brożek, Chuca (60. Błaszczykowski). Trener Maciej STLARCZYK. Rezerwowi: Lis, Szota, Mak, Drzazga, Szot, Plewka.
ŁKS: Kolba – Grzesik, Rozwandowicz, Sobociński, Bogusz – Pirulo (64. Bryła), Guima, Kalinkowski, Wolski (71. Piątek), Ramirez – Sekulski (83. Sekulski). Trener Kazimierz Moskal. Rezerwowi: Budzyński, Rozmus, Łuczak, Pyrdoł, Trąbka, Juraszek.
Sędziował – Szymon Marciniak (Płock) . Widzów: 17045. Żółte kartki: Niepsuj (15. faul), Buksa (65. faul)
Piłkarz meczu – Vukan SAVICEVIĆ

 

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ 

Komentarze