Zobacz
Do góry

Bochniewicz broni i strzela

Obrońca Górnika Paweł Bochniewicz był jednym z bohaterów 22. kolejki ekstraklasy.

Piątkowy mecz zabrzan z Arką miał podwójny ciężar gatunkowy. Oba zespoły sąsiadowały przecież w dolnych rejonach tabeli. Wygrana miała znacznie poprawić pozycję w bojach o utrzymanie się w gronie najlepszych.

Kogut uratowany

Mecz na Stadionie im. Ernesta Pohla zakończył się wygraną górniczej jedenastki 2:0. To, że tak się stało, to duża w tym zasługa Pawła Bochniewicza, który w starciu z gdynianami grał więcej niż poprawnie. Zabrzanie, w trzecim kolejnym spotkaniu nie stracili bramki. Do tego w samej końcówce spotkania były młodzieżowy reprezentant Polski, wpisał się na listę strzelców, ustalając rezultat meczu.

Dzięki zwycięstwu z ekipą z Trójmiasta zabrzanie na swoim koncie mają 27 punktów i znacznie poprawili swoją sytuację w tabeli, mając teraz kilka punktów przewagi nad strefą spadkową. Dobra gra w wygranym meczu znalazła uznanie wśród ekspertów, środkowy obrońca Górnika wybrany został do jedenastki kolejki ekstraklasy. W swój charakterystyczny sposób wyróżnił go także kibic numer 1 Górnika Stanisława Sętkowskiego, który po meczu wręczył 24-letniemu obrońcy dorodnego koguta. Raczej nie będzie on przeznaczony na rosół… Tak przynajmniej wynika ze słów zawodnika.

– Babcia mojej narzeczonej ma koguty, kury i krowy, także kogut, którego dostałem, przeżyje i będzie miał się dobrze – mówił po meczu z Arką z uśmiechem Bochniewicz.

Ważne bramki

Jak podkreśla piłkarz, wygrany mecz z gdynianami nie należał do najłatwiejszych. Zresztą zabrzanie oba gole zdobyli w końcowych minutach.

– W tej lidze nie ma łatwych spotkań. Dwa lata tutaj gram i praktycznie każdy mecz, czy to z teoretycznie słabszym, czy z teoretycznie mocniejszym przeciwnikiem, to trzeba się przygotować na sto procent i walczyć o każdy metr – tłumaczy.

Jak ze swojej perspektywy oceni pierwsze trafienie w tym sezonie?

– Paradoksalnie miałem dwie lepsze sytuacje, z których nie trafiłem do siatki, a trzecia, która spadła mi na prawą nogę znalazła drogę do siatki i bardzo się cieszę, bo tych trafień mi brakuje. Ta bramka na 2:0 przypieczętowała to nasze ważne zwycięstwo i bardzo się z tego cieszę, bo takie bramki, które coś dają, to smakują jeszcze bardziej. Ważne jest to, że znajduję się w tych sytuacjach i mam nadzieję, że te kolejne gole przyjdą i nie skończy się tylko na tym jednym trafieniu – podkreśla.

Przez dwa lata gry w ekstraklasie, tych trafień na koncie nie ma za wiele. To z Arką było trzecie. Z reguły są to jednak ważne bramki. Tak było choćby w końcówce poprzedniego sezonu. Bochniewicz zdobył zwycięskiego gola w wyjazdowym meczu z Miedzą Legnica (1:0), który zapewnił wtedy „górnikom” utrzymanie się w ekstraklasie.

Do Wrocławia po wygraną

Teraz przed drużyną prowadzoną przez Marcina Brosza wyjazdowe spotkanie ze Śląskiem w piątek wieczorem. Jak będzie we Wrocławiu?

– Jak z Arką będziemy grali o zwycięstwo. Będziemy atakować i starać się przywieźć trzy punkty do Zabrza – mówi Bochniewicz.

W trzech ostatnich kolejkach „górnicy” zdobyli siedem punktów, strzelili pięć bramek, nie tracąc przy tym żadnej. W kolejnym meczu będą chcieli podtrzymać dobrą passę, tym bardziej że w poprzednim sezonie dwa razy ze Śląskiem na jego terenie wygrali. Oba te spotkania rozegrano w kwietniu. W pierwszym meczu było 1:0 po trafieniu Jesusa Jimenza, a w kolejnym, rozegranym kilkanaście dni później 2:1, po dwóch bramkach niezawodnego Igora Angulo.

Na zdjęciu: Paweł Bochniewicz to mocny punkt górniczej jedenastki.

Komentarze