Zobacz
Do góry

Bohater Zębski

MKS Dąbrowa Górnicza pokonał Legię w Warszawie i zrobił kolejny, wielki krok do play offu. Anwil Włocławek ostatnie porażki odbił sobie na GTK Gliwice.

Spotkanie w Warszawie miało ogromne znaczenie. Zarówno Legia, jak i MKS bezpośrednio walczą o miejsce w czołowej ósemce. Zwycięsko ze starcia wyszli dąbrowianie, potwierdzając, że na wyjazdach nie mają sobie równych. Był to ich trzeci kolejny mecz w roli gości i wygrali po raz trzeci.

Koszykarze, zdając sobie sprawę z wagi starcia od pierwszej akcji, grali z ogromnym poświęceniem. Długo żadna z drużyn nie potrafiła wypracować większej przewagi niż trzy, cztery punkty. Udało się dopiero w drugiej kwarcie dąbrowianom. Świetnie prezentował się Adris De Leo. Ważne rzuty trafili Mathieu Wojciechowski i Cleveland Melvin. Dąbrowianie wyszli na 9-punktowe prowadzenie (46:37) i długo kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Legia nie dawała za wygraną. I dopięła swego. Po rzucie Omara Prewitta był remis (75:75). Do końca pozostawało 40 sekund. Ostatnie słowa należało do gości. Akcję opisowo rozegrali De Leon z Mateuszem Zębskim. Ten drugi trafił spod kosza.

Mistrzowie Polski z Włocławka przegrali dwa ostatnie mecze, co mocno ich podrażniło. W starciu z ekipą z Gliwic wyszli bardzo zmobilizowani. Chcieli pokazać, że nie należy ich skreślać przedwcześnie. Agresywną i zespołową grą zaskoczyli gliwiczan. Ci, zanim połapali się, o co chodzi, przegrywali już 3:18 (4 min).

Goście starali się walczyć. Nie mieli jednak argumentów, by dorównać rozpędzonym gospodarzom. Byli gorsi w każdym elemencie. Nie do zatrzymania dla nich był Josip Sobin. Podkoszowy Anwilu robił na parkiecie, co chciał. Z łatwością oszukiwał pilnujących go rywali i zdobywał punkty. Przede wszystkim jednak włocławianie zaprezentowali zespołową grę. Na swoim koncie zapisali aż 42 asysty! To najlepszy wynik od 16 lat, czyli odkąd prowadzone są statystyki. Poprzedni najlepszy wynik wynosił 36 asyst.

Anwil już po 15 minutach miał na koncie 50 punktów, a pierwszą połowę zakończył, wygrywając 68:37. Zanosiło się pogrom.

Po przerwie mecz się wyrównał. Była to jednak zasługa gospodarzy, którzy zdecydowanie obniżyli poziom. Nie przeszkodziło im to jednak w powiększaniu przewagi.

Legia Warszawa – MKS Dąbrowa Górnicza 75:77 (19:17, 18:29, 21:17, 17:14)

WARSZAWA: Kołodziej 10 (2×3), Karolak 12 (2×3), Kowalczyk 8 (1×3), Patiejew 8, Prewitt 15 (2×3) – Konopatzki, Linowski, Matczak 2, Bilbao 3, Pinder 12, Soluade 5 (1×3). Trener Tane SPASEV.

DĄBROWA GÓRNICZA: Zębski 11, Gabiński 10 (1×30, Melvin 18 (3×3), De Leon 12 (2×3), Deng 8 – Kobel 5 (1×3), Wojciechowski 13 (1×3), Richardson. Trener Jacek WINNICKI.

 

Na zdjęciu: Michał Gabiski (z lewej) i Cleveland Melvin (z prawej) nie tylko w ofensywie świetnie wykonali swoją robotę.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w katowicki sport