Zobacz
Do góry

Bolesne upokorzenie

Powiedzieć, że w meczu z „Jagą” defensywa gdynian była dziurawa jak szwajcarski ser, to nic nie powiedzieć.

Piątkowy mecz z „Jagą” dla piłkarza Arki, Macieja Jankowskiego, był jubileuszowym, 250. występem w ekstraklasie. Nie doczekał się jednak prezentu ze od swoich kolegów, a przynajmniej nie takiego, o jakim marzył. Goście bezlitośnie bowiem ogrywali defensorów gospodarze i strata trzech goli była najniższym wymiarem kary, jaki ponieśli podopieczni Jacka Zielińskiego. W poprzednim sezonie Jagiellonia trzykrotnie pokonała Arkę, w inauguracyjnym spotkaniu nowego sezonu upokorzyła ją w Gdyni. To musiało bardzo boleć.

Od pierwszego gwizdka sędziego podopieczni Ireneusza mamrota rozstawiali po katach obrońców przeciwnika, a kapitan gospodarzy, Adam Marciniak, był tak zakręcony, że chyba nie był pewny swojego kodu pocztowego. Już w 6 minucie „Żubry” objęły prowadzenie – Jesus Imaz przedarł się prawą flanką i wyłożył piłkę jak na tacy Bartoszowi Bidzie, a debiutujący w ekstraklasie 18-latek posłał futbolówkę pod poprzeczkę bramki gospodarzy. W 18 min gdynianie zainkasowali drugi cios – Tomasz Przykril odszukał w polu karnym pozostawionego bez opieki Imaza, a Hiszpan ze stoickim spokojem posłał futbolówkę do siatki.

W I połowie 29-letni napastnik mógł jeszcze dwukrotnie doprowadzić do rozpaczy swoich przeciwników, lecz w 21 min uderzył z powietrza zbyt lekko i Pavels Szteinbors bez problemów złapał piłkę. Dziesięć minut później po płaskim dośrodkowaniu Guilherme Imaz strzelał z bliska, ale obok bramki! Tuż przed gwizdkiem na przerwę Jagiellonia zmarnowała kolejną szansę na zdobycie gola. Adam Deja stracił piłkę w środku boiska na rzecz Przikryla, Czech popędził na bramkę Arki, podał ją Bidzie, lecz nastolatkowi zabrakło zimnej krwi i posłał futbolówkę obok słupka bramki rywali.

Jagiellonia Białystok. Problem z obrońcami

Pierwszy kwadrans po przerwie, no, może 20 minut, należały do gospodarzy, którzy jednak nijak nie mogli sforsować zasieków obronnych „Jagi”. Najbliższy szczęścia była w 65 minucie również debiutujący w ekstraklasie Kamil Antonik. Po dośrodkowaniu Michała Nalepy Damian Węglarz wybił piłkę, ta przed polem karnym spadła pod nogi Antonika, który soczystym strzałem trafił w poprzeczkę! Kiedy kibice Arki liczyli na kontaktowego gola swoich ulubieńców, ci zostali brutalnie rzuceni na kolana. W 80 min po dośrodkowaniu Marko Poletanovicia z rzutu rożnego piłka minęła większość zawodników znajdujących w polu karnym Arki, ale czujny był Taras Romanczuk. Pomocnik Jagiellonii oddał strzał głową, po którym futbolówka wpadła „za kołnierz” Szteinborsa. Posprzątane!

 

Arka Gdynia – Jagiellonia Białystok 0:3 (0:2)

0:1 – Bida, 6 min (asysta Imaz), 0:2 – Imaz, 18 min (asysta Przikryl), 0:3 – Romanczuk, 80 min (głową, asysta Poletanović).

ARKA: Szteinbors – Zbozień, Danch, Helstrup, Marciniak – Deja, Busuladzić (80. Siemaszko) – Antonik, Cvijanović (46. Nalepa), Jankowski – Kolew (46. Młyński). Trener JACEK ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Krzepisz, Maghoma, Schirtladze, Olczyk, Łoś, Wawszczyk.

JAGIELLONIA: Węglarz – Wójcicki, Mitrović, Arsenić, Guilherme Sitya – Pospiszil, Romanczuk – Bida (60. Klimala), Imaz (77. Poletanović), Przikryl – Mudrinski (59. Kosztal). Trener Ireneusz MAMROT. Rezerwowi: Santini, Kadlec, Klimala, Camara, Mystkowski, Bodvarsson, Ozga.
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów: 10101. Żółte kartki: Marciniak (87. niesportowe zachowanie) – Arsenić (87. niesportowe zachowanie).
Piłkarz meczu Jesus IMAZ.

Głos trenerów

Ireneusz MAMROT: – Jestem zadowolony z I połowy, w której spisywaliśmy się bardzo dobrze. Nasza gra, jeśli chodzi o posiadanie piłki i stwarzane sytuacje, mogła się podobać. Mieliśmy jeszcze dwie świetne okazje Jesusa Imaza i Bartka Bidy. Po przerwie wyglądaliśmy znacznie gorzej. Arka nie miała co prawda za wiele czystych sytuacji, był natomiast strzał w poprzeczkę. Widać było, że gospodarze są zdeterminowani i przy takim natężeniu oraz dużej liczbie dośrodkowań coś może wpaść. Nie będę jednak wybrzydzał, bo wygraliśmy 3:0 i ogólna ocena jest pozytywna.
Jacek ZIELIŃSKI: – Na dzień dobry dostaliśmy dobrą lekcję futbolu. Jagiellonia obnażyła nasze słabe strony i bardzo szybko ustawiła ten mecz dwoma łatwo, przy naszej biernej postawie, zdobytymi bramkami. Później trudno nam było odrobić straty. Nie mieliśmy siły ognia, ani inwencji, żeby dobrać się rywalom do skóry.

Na zdjęciu: Debiut w ekstraklasie pomocnik Jagiellonii Bartosz Bida (z prawej) zaakcentował zdobyciem gola.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze