Boska forma Dantego zatrzymała Piasta

Piast może nie zagrał w Szczecinie porywającego meczu, ale mógł wrócić z co najmniej jednym punktem. Gliwiczanie jednak stracili gola po rykoszecie, a sami nie potrafili pokonać Dante Stipicy.


Niedzielny mecz z wielu względów zapowiadał się bardzo ciekawie. Głównymi aktorami mieli być bramkarze – Danete Stipica i Frantiszek Plach. Obaj zagrali po raz siedemdziesiąty z rzędu w ligowym meczu i są pod tym względem najlepsi w Ekstraklasie. W dodatku obaj są synonimem świetnej formy. Kapitalny start w sezonie notuje zwłaszcza Plach, który do tej pory obronił najwięcej strzałów w lidze. Z kolei Stipica po raz szósty z rzędu starał się nie stracić gola w meczu z gliwickim zespołem.

Nadzieje były spore

Dla Piasta stadion w Szczecinie to niezbyt fortunne miejsce, bo licząc tylko ligowe rozgrywki w sześciu ostatnich meczach nie zdobyli tam choćby bramki. Już wiemy, że nie udało się to po raz siódmy z kolei. A szansa na to była ogromna. Nie tylko z tego powodu, że w składzie Pogoni zabrakło ważnych ogniw – podającego i egzekutora, czyli Rafała Kurzawę oraz Michała Kucharczyka. A do tego zabrakło jeszcze Damiana Dąbrowskiego i Alexandra Gorgona.

Piast za to przystąpił w niemal najsilniejszym składzie (Tiago Alves ma być gotowy w kolejnym meczu przyp. red.), ale po meczu przemyślenia są takie, że też potrzebuje podającego i egzekutora, zwłaszcza po odejściu Jakuba Świerczoka, który był gwarantem bramek.

Dwie próby Brazylijczyka

Z nim w składzie być może Piast wróciłby z co najmniej jednym punktem, a tak los niezbyt sprzyjał gościom, którzy podobnie jak w meczu ze Stalą chcieli zachować czyste konto. To może i by się udało, gdyby nie… pechowe odbicie. Strzał Jeana Carlosa Plach z łatwością by obronił, gdyby piłka nie odbiła się od Jakuba Czerwińskiego i kompletnie zmyliła słowackiego golkipera. Były gracz Wisły Kraków zdobył jedną bramkę więcej, ale VAR potwierdził pozycję spaloną.

Człowiek Pająk z Chorwacji

Piast za to mógł irytować brakiem wykończenia, zimną krwią pod bramką Dante Stipicy. W pierwszej połowie doskonała okazję zmarnował Michał Żyro. Napastnik otrzymał świetne podanie od Patryka Lipskiego i chciał zaskoczyć bramkarza Pogoni strzałem z pierwszej piłki. Zamiast tego skiksował i mógł tylko chwycić się za głowę. W drugiej połowie więcej roboty miał Stipica, który świetnie zatrzymał strzały m.in. Alberto Torila czy Dominika Steczyka.

Zwłaszcza okazja Hiszpana była znakomita, bowiem z kilku metrów nowy nabytek gliwiczan powinien umieścić piłkę w siatce. Plach też nie był do końca bezrobotny, bo musiał się wysilić m.in. przy strzale z rzutu wolnego w wykonaniu Sebastiana Kowalczyka. Trzy pierwsze mecze tego sezonu miały pokazać czego jeszcze brakuje Piastowi i gdzie potrzeba wzmocnień. Porażki z Rakowem i Pogonią, mimo że w naprawdę niezłym stylu, unaoczniły luki, które priorytetowo muszą zostać wypełnione przed końcem letniego okna.

W innym wypadku wiele punktów może uciec, tak jak to miało miejsce wczoraj w Szczecinie. Pogoń za to w kolejnym sezonie bić będzie się o najwyższe cele w Ekstraklasie.


Pogoń Szczecin – Piast Gliwice 1:0 (1:0)

1:0 – Jean Carlos, 34 min (bez asysty)

POGOŃ: Stipica – Bartkowski, Triantafyllopoulos, Zech, Mata – Kowalczyk, Żurawski (62. Smoliński), Kozłowski (81. Fornalczyk), Drygas, Silva (81. Stolarski) – Zahović (74. Parzyszek). Trener Kosta RUNJAIĆ. Rezerwowi: Bursztyn, Malec, Wędrychowski, Matynia.

PIAST: Plach – Konczkowski, Huk (84. Mosór), Czerwiński, Holubek – Pyrka (68. Ameyaw), Sokołowski, Lipski (68. Steczyk), Chrapek, Vida (77. Kądzior) – Żyro (46. Toril). Trener Waldemar FORNALIK. Rezerwowi: Szymański, Mokwa, Munoz, Winciersz.

Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Żółte kartki: Chrapek (39. faul)

Piłkarz meczu – Dante STIPICA


Po meczu powiedzieli:

Kosta RUNJAIĆ: – W pierwszej połowie to my prowadziliśmy grę, mieliśmy sytuacje, strzeliliśmy bramkę po uderzeniu z dystansu. To trenujemy na treningach, by tak zdobywać bramki. W drugiej połowie wiedzieliśmy, że Piast będzie dążył do wyrównania. Dante (Stipica przyp. red.) utrzymywał nas w grze, ale my też staraliśmy się grać i dobrze się wszystko skończyło. Chcę przeanalizować sobie na spokojnie ten mecz i porównać go ze spotkaniem z Wartą. Trochę inne to były spotkania. W Grodzisku sami sobie skomplikowaliśmy sytuację, a teraz chcieliśmy grać i były też okazje. Na końcu najważniejsze są jednak punkty, a w niedzielę zapisujemy komplet punktów.

Waldemar FORNALIK: – O wyniku spotkania zadecydowała przypadkowo zdobyta bramka. Uważam, że ogólnie to zagraliśmy dobre spotkanie. Mieliśmy dwie wyborne sytuacje i powinniśmy przynajmniej jedną bramkę zdobyć. A jedna z tych okazji była jeszcze przed golem Pogoni na 1:0. Gdybyśmy ją wykorzystali, to ten mecz mógł się ułożyć i zakończyć inaczej.


Na zdjęciu: Dante Stipica to największa przeszkoda dla rywali Pogoni.

Fot. Szymon Górski/Pressfocus