Bośniacy w Zagłębiu. Jaki ojciec, taki syn

Dżenan Hosić, Hadis Zubanović i Admir Adżem trafili do Zagłębia na początku 2004 roku. Byli pierwszymi – i jak do tej pory jedynymi – Bośniakami w barwach klubu z Sosnowca. Wiosną 2007 roku przyczynili się do pierwszego od 15 lat powrotu do ekstraklasy. Epizod w elicie był jednak krótki, bo okupiony korupcyjnym piętnem, ale o sympatycznych zawodnikach pamiętają przy Kresowej do dziś. Każdy z nich pozostał przy futbolu, a piłkarskie tradycje kontynuują ich synowie, którzy może kiedyś też pojawią się na polskich boiskach…

Ulubieniec trybun

Najdłużej w Polsce grał Hosić. Zanim trafił do Zagłębia, przez dwa lata był piłkarzem Szczakowianki Jaworzno. W Sosnowcu z miejsca stał się ulubieńcem trybun. Był pierwszym w historii klubu obcokrajowcem, który założył opaskę kapitana i do dziś może poszczycić się największą liczbą rozegranych spotkań wśród zagranicznych piłkarzy. Po spadku Zagłębia do II ligi – w 2008 roku – wyjechał do rodzinnego Sarajewa, ale rok później znów zameldował się w Sosnowcu, by walczyć o I ligę. – Trafiłem do Sosnowca, bo bardzo chciał mnie mieć u siebie trener Krzysztof Tochel.

W Zagłębiu od początku dobrze się czułem, doping fanów robił swoje. Awansowaliśmy do ekstraklasy, ale zostało to przysłonięte aferą korupcyjną. Nie mieliśmy słabej drużyny, ale to zamieszanie, minusowe punkty, gra w Wodzisławiu sprawiło, że skupialiśmy się na wszystkim tylko nie na tym co najważniejsze. Po spadku wróciłem do Sosnowca. Zabiegali o to prezes Paweł Hytry i trener Piotr Pierścionek. Mieliśmy zespół na awans, jednak na końcu wszystko się posypało. Chciałem wypełnić dwuletni kontrakt, ale odsunięto mnie od zespołu. Miałem żal, bo jestem człowiekiem, który z każdym się dogada. To już jednak stare czasy.

Zagłębie darzę ogromnym sentymentem, nie ukrywam, że chciałbym kiedyś znów pracować w tym klubie jako trener. Mam w Sosnowcu wielu znajomych. Utrzymuję kontakt z byłymi zawodnikami i śledzę to, co się dzieje na Ludowym – podkreśla Dżenan Hosić, który od kilku lat prowadzi w Sarajewie szkółkę piłkarską „Fair Play”, a także jest członkiem sztabu szkoleniowego I-ligowego Olimpiku.

15-letni syn Dżan Hosić, gra w kadetach Żeljeznicara Sarajewo.
Fot. własne

– Kilka dni temu zdałem egzamin i posiadam licencję UEFA Pro. Nie ukrywam, że chciałbym pracować w Polsce. Zagłębie ostatnio szukało trenera. Zgłaszałem nawet akces, ale na razie mnie nie chcą – uśmiecha się Bośniak. W jego ślady poszedł 15-letni syn Dżan, gra w kadetach Żeljeznicara Sarajewo. – Jest prawym obrońcą, ale – tak jak ja – może być też środkowym. Zaczynał w mojej szkółce. Kilka miesięcy temu zgłosił się po niego Żeljeznicar. Myślałem, że pójdzie moim śladem i trafi do FK Sarajewo, ale wybrał inaczej i muszę to uszanować – dodaje Hosić, który w latach 2004-08 oraz w sezonie 2009/10 w barwach Zagłębia rozegrał 128 ligowych spotkań.

Rekordzista

Zanim przywdział barwy Zagłębia, grał w Pogoni Szczecin oraz GKS-ie Katowice. Hadis Zubanović trafił z kolei jako „dodatek” do bośniackiego pakietu. – To był swego rodzaju prezent od ówczesnego prezesa klubu. Nie zabiegałem o napastnika i na początku nie byłem fanem tego transferu, ale Hadis okazał się solidnym wzmocnieniem – wspominał po latach trener Tochel. Dopiero wiosną został pobity strzelecki rekord wśród zagranicznych piłkarzy Zagłębia, który przez długie lata wynosił 18 bramek. W poprzednim sezonie pobił go Vamara Sanogo (obecnie Legia Warszawa), który ma na koncie 21 goli w barwach sosnowieckiego klubu.

Anel Adżem ma nadzieję na wielką karierę.
Fot. własne

Adżem i Zubanović w rodzinnym kraju grali w barwach Żeljeznicara Sarajewo. Do niedawna jego graczem był 19-letni syn Zubanovicia, Faris. Na początku lipca młody piłkarz przeniósł się do duńskiego II-ligowca, Fremad Amager, z którym podpisał trzyletni kontrakt. Również jest napastnikiem.

– Cieszę się, że syn poszedł w moje ślady, choć wiem jak wygląda życie piłkarza i zdaję sobie sprawę, że musi się złożyć wiele czynników, by udało mu się coś osiągnąć. Prawie rok stracił z powodu kontuzji, ale na szczęście szybko się pozbierał. Musi teraz udowodnić, że warto na niego postawić w seniorskiej piłce – podkreśla Zubanović, który obecnie pracuje w agencji menedżerskiej. Już polecał piłkarzy polskim klubom, ale na razie bez większego powodzenia.

Selekcjoner

Przy piłce pozostał także Admir Adżem, który od kilku lat pracuje jako trener w Żeljeznicarze. Do niedawna prowadził nawet pierwszy zespół, ale obecnie odpowiada za grupy młodzieżowe. Były obrońca prowadził także młodzieżową reprezentację Bośni i Hercegowiny. Jego syn Anel również gra w piłkę. Ma 18 lat i występuje w drużynie juniorów Żeljeznicaru. – Jest ofensywnym pomocnikiem. Wierzę, że uda mu się wskoczyć do dorosłej piłki, choć zdaję sobie sprawę, że łatwo mieć nie będzie. Na pewno chciałbym, żeby osiągnął więcej niż ja – mówi z uśmiechem Admir.

Admir Adżem też pozostał przy piłce nożnej. Fot. własne

W rodzinnej Bośni cała trójka nie zagrała razem w barwach jednego klubu. Niewykluczone jednak, że uda się to kiedyś ich pociechom, które znają się od najmłodszych lat.

 

Na zdjęciu: Dżenan Hosić podczas zajęć z młodymi piłkarzami.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze