Brosz: Chcemy poprawić bilans wyjazdowy

W meczu z Koroną Kielce Kamil Zapolnik zszedł z kontuzją. Czy będzie mógł zagrać Arką?
Marcin BROSZ: – Decyzję muszą podjąć lekarze. Jest na badaniach i nie ma jeszcze decyzji, czy będzie uczestniczył w treningach. Odnowiła mu się kontuzja mięśnia czworogłowego, z którą nie tak dawno się zmagał. Już w przerwie poczuł ból, ale zdecydował się wyjść na II połowę, żeby pomóc zespołowi. Robił wszystko, co mógł, ale później ten ból był zbyt duży, aby kontynuować grę.

Koronę pokonaliście pewnie 3:0 i nie można było mieć do was wielu zarzutów. Zagraliście naprawdę dobrze, chociaż oczywiście wszyscy wiedzą o problemach, które dręczą teraz kielecką drużynę. Ile tamtemu Górnikowi brakuje do poziomu Górnika, który trener chciałby osiągnąć?
Marcin BROSZ: – W I połowie na pewno fragmentami graliśmy coś, do czego dążymy. Budowaliśmy akcje, graliśmy z jednej strony na drugą, staraliśmy wykreować sobie sytuacje i te sytuacje były. Warto zwrócić uwagę na samo to, że strzeliliśmy dwie bramki po bardzo ładnych atakach. Pierwszy gol to akcja kombinacyjna, a druga to kontratak, czyli element, nad którym dużo pracujemy. Wiele jest jeszcze rzeczy, które musimy w najbliższym czasie poprawić, ale zdajemy sobie z tego sprawę. Cieszy nas także, że ani Michal Papadopoulos, ani Marcin Cebula nie doszli do klarownych okazji. Cała nasza obrona, wraz z bramkarzem, szczególnie w I połowie zagrała bardzo odpowiedzialnie i to naprawdę cieszy. Druga połowa była już całkiem inna. Chcieliśmy oczywiście strzelać kolejne gole, ale nastawiliśmy się na grę z kontrataku. Cieszymy się, że Igor Angulo zdobył w końcówce trzecią bramkę, chociaż już wcześniej mieliśmy okazje do podwyższenia, co niestety się nie udało.

W meczach u siebie jesteście najlepsi, ale w spotkaniach na wyjeździe już tak dobrze wam nie idzie. Z czego to wynika?
Marcin BROSZ: – W piątek w Gdyni będziemy chcieli na pewno to poprawić, bo chcemy, żeby ten bilans wyjazdowy był inny. Zrobimy wszystko, aby przywieźć trzy punkty. Będzie to jednak bardzo trudny teren, bo wszyscy widzimy, jaka jest sytuacja Arki. Natomiast wiemy, że jeśli dobrze przygotujemy się do tego spotkania, to jesteśmy w stanie wygrać i to jest nasz główny cel.

Piłkarze wprost mówią, że chcą poprawić wyjazdowy bilans, ale zastanawiam się, czy istnieje ryzyko wpadnięcia w psychologiczną pułapkę, która będzie paraliżowała zawodników poza Zabrzem. Przykładem z regionu może być GKS Tychy, który w ostatnich latach u siebie był w stanie punktować seriami, ale na wyjazdach szło mu fatalnie.
Marcin BROSZ: – Na ten moment to są dywagacje, które sięgają za daleko. Zagraliśmy mecz w Płocku i zremisowaliśmy tam, natomiast w Krakowie straciliśmy bramkę w samej końcówce. Różnie też mógł ułożyć się mecz w Białymstoku. Naszym celem jest to, żeby być jak najlepiej przygotowanym do kolejnego spotkania. Będziemy starali się to zrobić i tak dobrać skład osobowy, żeby dać sobie szansę przywiezienia punktów z Gdyni. Każdy mecz jest inny, każdy ma swoją historię i tak daleko bym nie patrzył.

https://sportdziennik.com/gornik-zabrze-prawie-same-pozytywy/

W każdym meczu konsekwentnie wystawiał pan tę samą linię defensywną, która zdawała egzamin. Ma pan obawę, że jeśli jeden z tych żelaznych trybów wypadnie, całość może nieco gorzej funkcjonować?
Marcin BROSZ: – Na naszych treningach cały czas jest pozytywna rywalizacja. Stawiam akurat na tę konkretną grupę zawodników, ale Michał Koj, Adrian Gryszkiewicz, Adam Arnarson czy Aleksander Paluszek to są chłopcy, którzy czekają na swoją szansę i jeśli ją dostaną, zrobią wszystko, żeby ją wykorzystać. Czekają na ten moment. Cały czas ciężko trenują i jestem przekonany, że jeśli zdarzyłaby się sytuacja, że ktoś wypadnie, oni zrobią wszystko, żeby zagrać jak najlepiej, a na pewno nie gorzej niż ci, którzy grają do tej pory.

Ma pan prawdopodobnie największą w ekstraklasie swobodę wyboru bramkarzy, bo i Martin Chudy, i Dawid Kudła, i Tomasz Loska mają spore doświadczenie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Jakiś czas temu mówiło się o odejściu Loski, czy jest ono jeszcze możliwe?
Marcin BROSZ: – To nie jest pytanie do mnie, tylko do dyrektora sportowego. Patrzę na to, co dzieje się na boisku. Tomek bardzo ciężko pracuje i podejmuje rywalizację zarówno z Martinem, jak i Dawidem. Robi wszystko, żeby ją wygrać. Patrzę na to z perspektywy murawy i cieszę się z tej rywalizacji, bo ona jest twarda, ale fair. Mam do wyboru ludzi, którzy dają nam najlepsze możliwości i jako trener tylko tyle mogę powiedzieć.

Ściągnięcie szkolonego w Niemczech 20-letniego Davida Kopacza było ciekawym ruchem transferowym. W dwóch meczach zagrał w pierwszym składzie i dwa razy został zmieniony w przerwie, co mogło zostać odebrane jako sygnał, że nie był pan z niego zadowolony.
Marcin BROSZ: – Proszę sobie przypomnieć, jak wprowadzaliśmy Przemka Wiśniewskiego czy Szymona Żurkowskiego. David Kopacz wchodzi do składu zdecydowanie szybciej niż oni. Proszę zobaczyć, jak długo Szymon musiał czekać, żeby zacząć systematycznie grać. Nie szukałbym w ogóle tutaj takich sygnałów. David trenuje bardzo ciężko i jestem przekonany, że każdy wspólny trening z nami – a tym bardziej mecz – będzie powodował, że on będzie coraz bardziej pewny siebie. To jest piłkarz, który chce się rozwijać i który widzi swoją szansę w Górniku, a my ściągnęliśmy go po to, żeby mu ją dać. Myślę, że z czasem ta symbioza będzie coraz bardziej korzystna.

 

Na zdjęciu: – Gdynia to bardzo trudny teren – twierdzi Marcin Brosz, zwracając uwagę na obecną sytuację Arki.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 
ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze