Budżetowa „niespodzianka”

Dotacja dla klubu ograniczająca marzenia o powrocie do ekstraklasy oraz ponad 3,5 mln zł na… stadion, a może tylko aktualizację archaicznego projektu. Budżet Chorzowa na 2023 rok, którego póki co miasto nie komentuje, to interesująca lektura dla kibica Ruchu.


Dotacja dla Ruchu w wysokości 2 mln zł w formie wykupu akcji spółki oraz 3,6 mln zł na inwestycję pod tytułem… „budowa stadionu”. M.in. takie inwestycje sportowe znalazły się w projekcie budżetu Chorzowa na 2023 rok, który za tydzień będzie poddany głosowaniu na sesji rady miasta.

Wspólna sprawa

Zapisanie 2 mln zł na dotację dla Ruchu to odmiana w porównaniu do sytuacji z ubiegłego roku. Wtedy w pierwotnym projekcie budżetu nie zostały przewidziane na klub żadne środki i „Niebiescy” musieli swoje wychodzić, przegłosowano je dopiero na styczniowej sesji. Wpłynęły na konto spółki w dwóch transzach o łącznej sumie 1,8 mln zł (poza tym, miasto w sierpniu skonwertowało też na akcję dwie pożyczki udzielone klubowi w 2019 roku, na blisko 3 mln zł).

Wsparcie na ten rok jest zatem o 200 tys. zł większe, ale większe też są potrzeby, bo Ruch gra już nie w drugiej, a pierwszej lidze. Mimo że ma w niej jeden z najniższych budżetów (około 4 mln zł na pierwszy zespół), zimuje na 3. miejscu, walczy o trzeci z rzędu awans, który oznaczałby powrót do wymarzonej ekstraklasy. W październiku działacze wzięli udział w obradach rady miasta.

– Potrzeby budżetowe oczywiście są i to spore. Awansować – to jedno, a utrzymać się w ekstraklasie – to jeszcze co innego. Chcąc wywalczyć awans, musimy mocno przepracować okienko transferowe. Nie będziemy robić niczego na kredyt, przebijać sufitów, tworzyć kominów, ale trzeba będzie zainwestować, dokonać wzmocnień. To kilka milionów złotych. Na przyszły rok wsparcie powinno być wyższe niż do tej pory, bo gramy w wyższej lidze i mamy większe niż wcześniej potrzeby. Jesteśmy o krok od sukcesu, który byłby dla Chorzowa, miasta, klubu, czymś wielkim. Proszę, byśmy wzięli za to odpowiedzialność. To nasza wspólna sprawa! – mówił wtedy radnym wiceprezes Marcin Stokłosa.

Dziś przy Cichej 6 oficjalnie nie chcą komentować projektu budżetu i uwzględnionego w nim 2-milionowego wsparcia. Nieoficjalnie? Odczuwalny jest pewien zawód, bo przy takich środkach trudno będzie marzyć o awansie i wzmocnieniach, choć i tak jest lepiej niż przed rokiem, bo klub przynajmniej wie, na czym stoi, już od listopada, a nie zastanawia się nad tym do stycznia.

A może to na rękę?

Zwróciliśmy się do Urzędu Miasta z zapytaniem, z czego wynika kwota akurat 2 mln zł dotacji dla Ruchu i czego jako największy, ale nie większościowy (ponad 25-procentowy) udziałowiec w 2023 roku oczekuje od klubu.
„Nie komentujemy zapisów budżetowych do momentu ich uchwalenia” – taką odpowiedź otrzymaliśmy jedynie od Katarzyny Hohuł z Wydziału Promocji i Komunikacji Społecznej.

Pytamy też opozycyjnych radnych. – Zaplanowane zaangażowanie miasta może być niewystarczające w kontekście możliwego awansu do ekstraklasy. Ruch stawia sobie bardzo ambitne cele – po kolejnym awansie mogą pojawić się nowe możliwości, ale również ogromny wzrost kosztów, czego doświadczył m in. Widzew Łódź – zwraca uwagę Wojciech Ahnert.

Miastu trzeba oddać, że i tak jest dziś jedynym z trzech największych udziałowców (obok Zdzisława Bika i Aleksandra Kurczyka) realnie pompującym do klubu pieniądze.

Bartosz Horodecki, prezes stowarzyszenia kibiców „Wielki Ruch”, zrzeszającego ponad 1700 członków, z których około połowa to mieszkańcy Chorzowa, przyznaje, że miastu przynajmniej udało się przełamać negatywny trend zmniejszania wsparcia dla klubu.

– Zapewne w klubie liczono na więcej niż 2 mln, zwłaszcza że bezpośrednia kwota wsparcia „żywą gotówką” od czasu odbudowy rozpoczętej w 2020 roku jest niewiele większa niż jednorazowe wsparcie w roku 2019 (4 mln zł – dop. red.), które zresztą przyszło za późno, bo po spadku do trzeciej ligi. Klub i kibice zrobili ostatnimi laty, co mogli. Nie jestem przekonany, czy przy takim wsparciu da się stworzyć zespół walczący o ekstraklasę i muszący w niej potem grać w następnej rundzie – mówi Horodecki i dodaje: – Przy braku stadionu spełniającego wymogi ekstraklasy, może jest to na rękę zarządowi miasta, aby klub grał sobie w tej pierwszej lidze, bo w razie awansu nieotrzymanie licencji z powodu braku stadionu byłoby dla miasta katastrofą wizerunkową.

Sagi kolejny odcinek

No właśnie – stadion. Zapytaliśmy Urząd Miasta, jakie działania związane z inwestycją pt. „Budowa stadionu” mają zostać dokonane w 2023 roku w ramach zapisanej w projekcie budżetu kwoty 3,6 mln zł. Odpowiedź była dokładnie taka sama, co w przypadku dotacji dla Ruchu: „Nie komentujemy zapisów budżetowych do momentu ich uchwalenia”.

– Zapis w budżecie mówiący o budowie stadionu jest mylący, bo żadna budowa się nie rozpocznie w 2023 roku – mówi radny Ahnert.

Wedle naszych nieoficjalnych informacji, środki mogłyby zostać przeznaczone na aktualizację istniejącego już projektu nowego stadionu (procedura projektowa zakończyła się w 2019 roku, nigdy nie ogłoszono przetargu na generalnego wykonawcę, tłumacząc to trudną sytuacją finansową miasta w związku z nowymi przepisami podatkowymi wprowadzanymi przez rząd). Już kilka lat temu zwracano uwagę, że projekt ten nie jest nowoczesny i gdyby został zrealizowany, stadion miałby ograniczony potencjał biznesowy.

– Kwota 3,6 miliona na budowę nowego stadionu jest nieśmiesznym żartem, chociaż nie jest to kwota tak śmieszna, jak zeszłoroczne 550 tysięcy przewidziane w projekcie na 2022. Ta kwota budzi jednak głębsze zastanowienie: uwzględniając ogólny wzrost cen to na „chłopski rozum” mogłoby sugerować kwotę potrzebną na nowy projekt stadionu. Powoli zbliża się okres wyborczy, co pasowałoby jako kolejny odcinek sagi „Urząd Miasta udaje, że chce zbudować stadion”, ale wątpliwe jest, by ktokolwiek dał się na to nabrać. Pomijam wrzucenie takiej „niespodzianki” do budżetu bez rozmów z kibicami czy klubem – komentuje prezes „Wielkiego Ruchu”.

Radny Ahnert: – Musimy zadać sobie pytanie: co dale, jeśli „Niebiescy” awansują do ekstraklasy? Czy będą mogli dalej grać na Cichej? Pojawiają się głosy, że mogliby grać na Stadionie Śląskim, ale takie opinie to science-fiction. Koszt organizacji meczów drużyny ligowej na tym stadionie jest bardzo wysoki. Dom Ruchu jest przy ul. Cichej i tam bije niebieskie serce.

Skrócą „świeczki”

Prócz dotacji dla klubu i środkach na stadion, w projekcie budżetu Chorzowa znalazł się też szereg innych interesujących dla kibiców Ruchu pozycji. Może zmienić się ich… krajobraz. Zapisano 200 tys. zł na modernizację wież oświetleniowych przy Cichej oraz montaż nowego oświetlenia. Oznaczać ma to po prostu skrócenie słynnych „świeczek”, które mocniejszy wiatr potrafi dziś rozbujać na tyle, by aktywować czujniki odchylenia. Na stadionie mają zostać zainstalowane sanitariaty – co mieszkańcy przegłosowali jesienią poprzez budżet obywatelski. Przy hali MORiS (przewidziano 1,1 mln zł na modernizację jej dachu) buduje się boisko, a po drugiej stronie ulicy – za blisko 3 mln zł – na „Kresach” rozpocząć ma się budowa hali pneumatycznej, czyli mówiąc po piłkarsku: balonu, który ułatwi funkcjonowanie w okresie zimowym szczególnie drużynom akademii.

Miastu udało się pozyskać na ten cel ponad 1,2 mln zł dofinansowania z budżetu państwa, ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej. – Cieszy przewidzenie pieniędzy na budowę hali pneumatycznej, ale trzeba pamiętać, że miała być realizowana już w tym roku, lecz środki zostały przeniesione na inne zadania – przypomina Horodecki.

Do sprawy dotacji dla Ruchu i kolejnych odsłon serialu pt. „Jak w Chorzowie nie powstaje nowy stadion” z pewnością będziemy wracać.

13 MILIONÓW złotych – niemal tyle zapisano w projekcie budżetu Chorzowa na 2023 rok na kulturę fizyczną, co stanowi 11 procent wszystkich wydatków majątkowych miasta


Na zdjęciu: Nie ma w Chorzowie regularnych wydarzeń generujących większe zainteresowanie niż mecze Ruchu. Miasto przewidziało na 2023 rok dotację niewiele wyższą od ubiegłorocznej, choć klub walczy o ekstraklasę.
Fot. Marcin Bulanda/PressFocus