Bundesliga. Rekordzistów dwóch

Jak radzi sobie Robert Lewandowski, wszyscy wiemy, ale warto też zwrócić uwagę na Łukasza Piszczka, który w imponującym stylu kończy swoją przygodę w Dortmundzie.


Nie od dziś wiadomo, że „Piszczu” po sezonie opuści Borussię, której barwy reprezentuje od 2010 roku. Jego kolejnym krokiem będą rodzime Goczałkowice, które jako beniaminek dobrze radzą sobie w III lidze. Dortmundczycy co prawda próbowali przekonać Polaka, aby ten pograł w BVB jeszcze rok, aby jako zmiennik dawał doświadczenie młodej przecież drużynie, ale Piszczek już dawno podjął decyzję i (po raz kolejny) zmieniać jej nie zamierza.

Dortmundzki talizman

Przy okazji istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że blisko 36-letnia legenda Borussii opuści klub z imponującym bilansem na koncie. Piszczek w tym sezonie gra mało, ale jeśli już na boisku się znajduje, to daje jakość i cenny spokój. W początkowych etapach sezonu pewniakiem na prawej obronie był ściągnięty z PSG Thomas Meunier, ale dość szybko okazało się, że jest to piłkarz popełniający sporo błędów i podejmujący złe decyzje.

Z czasem więcej szans zaczął otrzymywać dysponujący naturalnym ciągiem do przodu dobrze wyszkolony technicznie 21-letni Hiszpan Mateu Morey, ale ostatnio doznał poważnej kontuzji, która uniemożliwiła mu grę na dłuższy czas.

Trener Edin Terzić wolał jednak postawić na weterana Piszczka niż ponownie na Meuniera i tak od 10 kwietnia Polak pojawia się na boisku w każdym meczu (Morey doznał kontuzji nieco później, więc „Piszczu” tak po prawdzie… był dla trenera wyborem pierwszym z trzech). Ostatnie trzy mecze Bundesligi 35-latek zagrał od deski do deski, co oznacza, że łącznie wystąpił już w 10 spotkaniach ligowych – a Borussia wszystkie te pojedynki wygrała!

Jeśli BVB podtrzyma swoją świetną serię, to Piszczek może zakończyć karierę w Dortmundzie mając 100 procent zwycięstw w meczach Bundesligi, w których brał udział. Zresztą już jego obecny wynik jest rekordem w skali ligi niemieckiej, przez co z czystym sumieniem goczałkowiczanina można nazwać dortmundzkim talizmanem. Oprócz tego „Piszczu” do dortmundzkiej gabloty może dorzucić jeszcze kolejny Puchar Niemiec, o który Borussia zmierzy się w czwartek z RB Lipsk.

Uwaga na kartki!

Jeszcze bardziej imponujący rekord może pobić Robert Lewandowski, o czym pisaliśmy już we wczorajszym wydaniu. Dzięki hat-trickowi zdobytemu w meczu z Borussią Moenchengladbach – z którą „Lewemu” nigdy nie grało się łatwo – Polak ma na koncie 39 trafień i na dwie kolejki przed końcem traci tylko jedną bramkę do rekordzisty wszechczasów Gerda Muellera. „Der Bomber” w sezonie 1971/72 zdobył w Bundeslidze 40 goli, czego nikomu nie udało się już nigdy wyrównać – o pobijaniu nawet nie wspominając.

Lewandowski jest bardzo bliski złamania tego rekordu. Będzie to wyczyn imponujący także dlatego, że o ile Mueller zagrał we wszystkich 34 kolejkach, o tyle Polak kilka spotkań opuścił i w najlepszym wypadku rozegra ich 29. „Lewy” musi się jednak pilnować, aby w następnym meczu z Freiburgiem nie złapał żółtej kartki, która będzie jego piątą, wykluczającą z ostatniego spotkania z Augsburgiem.

Tak poza wszystkim, to obie te drużyny Lewandowskiemu „leżą”. Jeśli chodzi o Augsburg, to tylko trzem zespołom napastnik strzelał więcej goli, choć trzeba też zauważyć, że biorąc pod uwagę ulubione „ofiary” Polaka, przeciwko Augsburgowi grał najrzadziej – bo ledwie 16 razy przy 20 zdobytych bramkach. Podobna sytuacja ma się z Freiburgiem, bo „Lewy” w 17 meczach do jego siatki trafiał 18 razy.


Najlepsi strzelcy lig top 5 w XXI wieku

  • Lionel MESSI Barcelona 50 goli sezon 11/12
  • Cristiano RONALDO Real Madryt 48 14/15
  • Cristiano RONALDO Real Madryt 46 11/12
  • Lionel MESSI Barcelona 46 12/13
  • Lionel MESSI Barcelona 43 14/15
  • Cristiano RONALDO Real Madryt 40 10/11
  • Luis SUAREZ Barcelona 40 15/16
  • Robert LEWANDOWSKI Bayern 39 20/21*

*Lewandowski ma do rozegrania jeszcze 2 mecze


Na zdjęciu: Nie tylko Robert Lewandowski notuje świetną końcówkę sezonu! Łukasz Piszczek (z prawej) także nie ma się czego wstydzić.
Fot. Joachim Bywaletz/Press Focus

Komentarze