Zobacz
Do góry

Bundesliga. Walka o pozycję

Apelowanie o solidarność w tej trudnej dla futbolu chwili nie zawsze przekłada się na rzeczywistość. Widać to w Bayernie Monachium, gdzie tarcia na linii trener-dyrektor nabrały ostatnio rumieńców.

 

Gdy trzy lata temu Hasan Salihamidzić został mianowany dyrektorem sportowym Bayernu, szybko stało się jasne, że jego pole manewru będzie mocno ograniczone przez nietykalną dwójkę – Uliego Hoenessa i Karla-Heinza Rummenigge. „Brazzo” często był określany mianem marionetki, czego nie poprawiał brak skuteczności w jego transferowym działaniu.

Kilka miesięcy temu Hoeness usunął się jednak w cień, słowo Salihamidzicia miało zacząć znaczyć więcej, lecz Bośniak musi teraz walczyć o pozycję z trenerem Hansim Flickiem.

Werner kością niezgody

Prawie pewne jest w tej chwili to, że Flick pozostanie szkoleniowcem monachijskiej drużyny nie tylko do końca bieżącego sezonu – kiedykolwiek by on nie nadszedł. A o tym, że chce mieć większy wpływ na klubowe transfery, wiadomo nie od dziś.

Niemiec chętnie wypowiadał się w mediach o tym, że kadra potrzebuje wzmocnień, a podczas zimowego okienka transferowego sugerował potrzebę ściągnięcia dwóch nowych zawodników. Ówczesne słowa trenera spotkały się z krytyką ze strony Salihamidzicia, który nie pochwalił takich metod załatwiania spraw, choć – aby złagodzić przekaz – podkreślił, że z Flickiem pracuje mu się dobrze.

Niemieckie media mówiły jednak co innego. Zima skończyła się tak, że Bawarczycy wypożyczyli tylko z Realu Madryt Alvaro Odriozolę i jak na razie nie można się z tego powodu cieszyć.

– Według mnie trener musi mieć prawo weta, jeśli chodzi o nowe kontrakty i wzmocnienia – mówił swego czasu 55-letni trener, czego twardo stara się trzymać. A to nie podoba się Salihamidziciowi.

Kością niezgody był nie tak dawno Timo Werner, którego w Bayernie chciałby widzieć Flick, zresztą chwalił nawet gwiazdę Lipska na medialnych łamach. „Brazzo” natomiast nie ma zamiaru ściągać do Bawarii 24-latka i w związku z tym uciął wszelkie rozmowy. Nieporozumienia powoduje również sprawa Leroya Sane.

Hitowy transfer

Starania Bayernu o skrzydłowego Manchesteru City są znane już od zeszłego lata. Kontuzja Sanego i monachijska oszczędność spowolniły negocjacje, w międzyczasie zawodnik zmienił swoich agentów i rozmowy trzeba było zaczynać właściwie od nowa.

Teraz jeszcze do gry „wkroczył” koronawirus, który dodatkowo skomplikował transakcję. W dodatku kolejne kluby zaczęły interesować się 24-latkiem i Bayern zyskał niechcianą konkurencję. Pewnym pozytywem może być dla niego to – co sugerują niemieckie media – że potencjalny transfer być może nie przekroczy kwoty 100 mln euro.

Salihamidzić rozmawiał już z przedstawicielami Sanego, ponieważ chce, aby stał się on jego hitowym transferem, z 5-letnim kontraktem oferującym zawodnikowi ogromne zarobki. Flick… nie jest jednak w pełni przekonany do tego ruchu, chce mieć możliwość wspomnianego weta i nadal marzy o Wernerze. Problem jest jednak taki, że ściągnięcie obu tych piłkarzy nie będzie możliwe.

Salihamidzić i Flick są jednak zgodni co do jednego – do Kaia Havertza. Obaj chcieliby, aby największy niemiecki talent reprezentował monachijskie barwy i obaj są zgodni co do tego, że nie chcą płacić za 21-latka kwoty oczekiwanej przez Bayer Leverkusen.

„Aptekarze” chcieliby za swoją gwiazdę ponad 100 mln euro, ale w obecnej sytuacji będzie to bardzo trudne do ugrania. Bawarczycy mieli już wstępnie rozmawiać z Leverkusen i Havertzem, ale z powodu koronawirusa transfer może nie dojść do skutku.

 

Na zdjęciu: Trener Hansi Flick (na zdjęciu) chce mieć do powiedzenia więcej niż jego poprzednik, Niko Kovac.

Komentarze