Wojna sędziowska nie wybuchnie

Sprawę zbyt trudnych – zdaniem ekspertów ze środowiska sędziowskiego – testów nagłośnił były asystent FIFA Rafał Rostkowski. Na egzamin selekcyjny, który odbywa się raz w roku – zostało zaproszonych 31 kandydatów. Teoretycznie wszyscy stanęli przed życiową szansą, bo awans do grupy Top Amator B jest przepustką do lepszego świata. A mówiąc wprost, jest wstępem na prostą ścieżkę do ekstraklasy. W praktyce – ponad 70 procent zaproszonych odbiło się od ściany, gdyż nie zdołało zaliczyć części teoretycznej. Wśród tej zastanawiającej większości znaleźli się w komplecie przedstawiciele Śląskiego ZPN: 32-letni Paweł Dziopak, 28-letni Łukasz Groń oraz 25-letni Piotr Szypuła. Najbardziej rozczarowany może czuć się Groń, dla którego było to już trzecie podejście pod szczebel centralny. Wcześniej zaliczał jednak część teoretyczną, nie miał jednak szczęścia, aby znaleźć się w gronie wyróżnionych awansem. Teraz przepadł już po teście.

Co ciekawe, tuż po upublicznieniu informacji o zbyt wysokiej – w powszechnej ocenie branżowych ekspertów – skali trudności egzaminu, pojawiły się spekulacje, że może dojść do otwartej konfrontacji w Kolegium Sędziów PZPN. Niezadowoleni z odstrzelenia utalentowanych arbitrów już po części teoretycznej mieli być bowiem członkowie zarządu wspomnianej organizacji. W pierwszej kolejności – Tomasz Mikulski z Lublina, który jest wiceprzewodniczącym krajowych struktur oraz Tomasz Rusek szefujący śląskim sędziom. Z kuluarowych przekazów wynikało, że zamierzają walczyć o swoich ludzi z wszechwładnym przewodniczącym KS Zbigniewem Przesmyckim. Okazuje się jednak, że złe emocje – o ile w ogóle się pojawiły – zdążyły się ulotnić wraz z upływem czasu.

– Mam oczywiście swoją opinię na ten temat, którą wyraziłem na wewnętrznym forum. I tak pozostanie, bo obowiązuje mnie lojalność. Jestem nauczycielem akademickim i mam wyrobione – nie ukrywam, że krytyczne – zdanie na temat egzaminów, których skala trudności jest podwyższona, ponieważ z założenia mają być selekcyjne. Mówię oczywiście ogólnie. Nie odnoszę się do konkretnego testu – powiedział „Sportowi” Rusek, który nawet nie stara się ukrywać, że od kilku dekad stroni od mediów. I to bynajmniej nie tylko społecznościowych. – Z drugiej strony, każdy egzamin oceniamy jako łatwy wówczas, gdy potrafimy udzielić odpowiedzi na pytania. Podstawy do ewentualnego odwołania od wyników jakiegokolwiek egzaminu pojawiają się wówczas, gdyby punktowana była błędna odpowiedź lub pytanie zostałoby źle sformułowane. Natomiast test dla sędziów, o którym rozmawiamy, został przygotowany zgodnie z wszystkimi procedurami. Dlatego na kolejną szansę kandydaci, którzy go nie zaliczyli, będą musieli po prostu poczekać do następnego roku.

Szef sędziów w Śląskim ZPN nie ma wątpliwości, że lutowy egzamin przeprowadzony w Spale stanowił nie tylko życiową szansę dla uzdolnionych arbitrów, ale miał też za zadanie sprawdzić, jak poradzą sobie pod dużą presją. A obecnie jest już przekonany, że było to doświadczenie, które pozytywnie wpłynie na ukształtowanie mocnych charakterów – niezbędnych do sędziowania na szczeblu centralnym – u uzdolnionych arbitrów.

– Paweł Dziopak świetnie odnajduje się na boisku nie tylko jako piłkarz. Dopiero drugi rok sędziuje w trzeciej lidze więc jestem przekonany, że jeszcze powalczy. Natomiast najmłodszy w trójce z naszego regionu Piotr Szypuła był już asystentem szczebla centralnego, i w tej roli na pewno się wyróżniał. Kiedy jednak nadarzyła się okazja, żeby spróbować sił także w roli głównego, postanowił zawiesić swój status jako asystenta; powyżej trzeciej ligi trzeba się bowiem zdecydować na ścisłą specjalizację. Ma talent, potrafi sędziować z błyskiem, zatem w jego przypadku pytanie nie brzmi: czy, tylko kiedy zostanie sędzią szczebla centralnego. Niezależnie od tego, czy zdecyduje się kontynuować karierę jako główny, czy w roli asystenta, jego miejsce jest w elicie.

 

Na zdjęciu: Szef sędziów Zbigniew Przesmycki (z prawej) – mimo przygotowania zbyt trudnych testów dla zdolnych arbitrów – nadal może liczyć na lojalność współpracowników z zarządu KS. 

 

Komentarze