Zobacz
Do góry

O być albo nie być w Eurolidze

Przed polkowiczankami kluczowy mecz w Eurolidze. Tylko zwycięstwo w Orenburgu z Nadieżdą przedłuży ich szansę na awans do play offu.

Na dwie kolejki przed końcem fazy zasadniczej w grupie A CCC Polkowice z bilansem sześciu zwycięstw i sześciu porażek zajmuje piąte miejsce. Do czwartej Nadieżdy – ostatnie miejsce premiowane awansem do drugiej rundy – oraz trzeciego Bourges Basket traci tylko punkt. Dzisiejsze starcie z rosyjską ekipą jest więc kluczowe. Porażka oznaczać będzie koniec marzeń o udziale w play offie, a takim jest cel mistrza Polski.

– Walczymy, ale zdajemy sobie sprawę, że mamy już tylko iluzoryczne szanse na miejsce w czwórce w grupie. Musimy wygrać dwa ostatnie mecze, aby być pewnym awansu, bo w każdym innym przypadku będziemy zależni od innych wyników. Stać nas na zwycięstwo z każdym, ale też doskonale wiemy, z jak mocnymi rywalami będziemy się mierzyć – mówi Wiesław Kozdroń, prezes CCC Polkowice.

W starciu z Nadieżdą polkowiczanki nie stoją na straconej pozycji. We własnej hali wygrały aż 70:36. Teraz jednak rywalki prezentują się zdecydowanie lepiej. Z pięciu ostatnich meczów wygrały cztery. Przegrały jedynie z europejskim hegemonem UMMC Jekaterynburg. Nawet jeżeli CCC wygra w Orenburgu, będzie to tylko pierwszy krok. W ostatniej kolejce mistrzynie Polski, aby być pewnym awansu do play off, muszą pokonać bardzo silny zespół z Pragi. W przypadku porażki polkowiczanki będą musiały liczyć, że Nadieżda przegra z Familą Schio.

Zespół z Dolnego Śląska może jeszcze wyprzedzić Bourges, ale już tylko teoretycznie. Francuzki nie prezentują się co prawda ostatnio najlepiej (bilans meczów rewanżowych: trzy przegrane i dwa zwycięstwa), ale w kalendarzu mają mecze z najsłabszym w grupie Castors Braine oraz niewiele mocniejszym ESBVA Lille Metropole.

– Szkoda tego meczu rewanżowego z Bourges, bo po trzech kwartach prowadziliśmy; później rywalki „rozstrzelały” nas trójkami. Tej jednej wygranej może nam teraz zabraknąć. Nie poddajemy się i walczymy dalej, bo stawką jest pierwsza ósemka Euroligi, ale powoli oswajamy się z myślą, że zagramy w play offie Pucharu Europy. Gdyby się udało zająć jednak czwarte miejsce w grupie, byłby to ogromny sukces naszych dziewczyn – przekonuje Kozdroń.

W ćwierćfinale Pucharu Europy Wisła Can-Pack Kraków w pierwszym meczu podejmie Cukurova Basketbol Mersin. Turczynki w rozgrywkach prezentują się wybornie. W fazie zasadniczej nie przegrały żadnego spotkania, a w 1/8 finału ograły Besiktas Stambuł.

Zespół z Mersin, który występował przed dwoma laty w prestiżowej Eurolidze, jest naszpikowany gwiazdami. To m.in. środkowa reprezentacji Hiszpanii Astou Ndour, Ukrainka Alina Jagupowa czy belgijska rozgrywająca Kim Mestdagh.

 

Na zdjęciu: Dla Tiffany Hayes i jej koleżanek z CCC przyszedł czas ostatecznego sprawdzianu.

 

Komentarze