Chcemy przejść do historii

Maciej GRYGIERCZYK: Z jakim nastawieniem podejdziecie do kończącego sezon meczu z Ruchem?
Dawid SZULCZEK: – Naszym głównym celem było utrzymanie. Gdy je sobie zagwarantowaliśmy – czyli w połowie wiosny, zdobywając 41. punkt – na horyzoncie pojawiło się drugie zadanie: osiągnąć historyczny dla klubu wynik. Do tej pory było nim 9. miejsce i 52 punkty. Pewne mamy już 8. miejsce, chcemy wygrać, by zdobyć 52 punkty, a wtedy zapiszemy się w 70-letnich dziejach Wigier. Zawodnicy są tego świadomi i w ostatnim meczu z Podbeskidziem było to widać. Przegraliśmy, ale nie można było mieć pretensji do ich zaangażowania. Tak się po prostu ułożyło, że mogliśmy zdobyć w dwóch poprzednich kolejkach 6 punktów, a nie mamy żadnego. Spotkaniem z Ruchem zamierzamy udanie zakończyć sezon, by coś po tej drużynie pozostało.

Długo plasowaliście się w czołówce. Żal i rozczarowanie, że wypadliście z grupy zespołów walczących o awans?
Dawid SZULCZEK: – Mieliśmy realizować swoje małe cele. Fajnie, że mogliśmy się emocjonować i zamieszać w czołówce. To dodawało nam wiatru w żagle. Rozczarowanie? Czuliśmy je po porażce ze Stomilem, która definitywnie przekreśliła nasze szanse. Byliśmy źli na siebie, trzy raz uderzaliśmy w poprzeczkę, powinniśmy wygrać różnicą 3-4 bramek. Frustracja przelała się również na sędziego, bo kluczowe sytuacje rozstrzygnął kosztem naszego zespołu, nie dyktując = rzutów karnych.

Jako osoba pochodząca ze Świętochłowic, jak wiosną zapatrywał się pan na wiosenną degrengoladę Ruchu?
Dawid SZULCZEK: – To klub, który w pierwszej lidze miał największą tradycję, historię, ale… to tylko historia; sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. W ostatnich sezonach Ruch borykał się z problemami. To nie przypadek, że spadł. To wszystko, co działo się wokół klubu, sprawiło, że w następnym sezonie będzie grał w drugiej lidze. Podkreślę jednak, że w niedzielę nie czeka nas żaden piknik. Młodzi chłopcy, którzy pojawiają się w składzie w ostatnich meczach, są nieobliczalni i gryzą trawę. Fajnie, że Ruch ma w swoich szeregach takich młodych, ambitnych ludzi, którzy oddadzą na boisku serce. Wierzę, że to będzie się w następnym sezonie, następnych latach spłacać.

Czy wraz z trenerem Arturem Skowronkiem zostaniecie w Suwałkach na następny sezon?
Dawid SZULCZEK: – Dziś pracujemy w Wigrach i koncentrujemy się na spotkaniu z Ruchem. Oczywiście, chyba każdy, kto funkcjonuje w I lidze, dąży do tego, aby trafić do ekstraklasy. Gdy pojawił się cień szansy, chcieliśmy wywalczyć tę ekstraklasę w Suwałkach, ale nie wyszło. Jako trenerzy doceniamy fakt, że pracujemy w I lidze i staramy się robić wszystko, aby osiągać sukcesy tu, gdzie jesteśmy. O nowym sezonie możemy mówić dopiero, gdy zakończy się obecny.