Cracovia. „Rezerwiści” zgłaszają akces

Po dwóch kolejkach Cracovia legitymuje się jednym punktem za remis 1:1 w wyjazdowym meczu z Zagłębiem Lubin. Po nim przyszła porażka 1:2 na swoim boisku z beniaminkiem z Łodzi i podopieczni Michała Probierza mogą mówić o niedosycie. Co prawda rok temu dopiero w 9 kolejce „Pasy” wygrały pierwszy mecz, ale wtedy nie zaczynały sezonu w roli reprezentanta Polski w europejskich pucharach, a takie miano – mimo odpadnięcia w I rundzie eliminacyjnej Ligi Europy – zobowiązuje.

– Mamy już za sobą trzy remisy, bo 1:1 na wyjeździe i 2:2 u siebie z FC DAC 1904 Dunajska Streda w eliminacjach Ligi Europy oraz 1:1 w Lubinie – przypomniał Janusz Gol. – Po nich przyszła porażka z ŁKS-em, który nas wypunktował dość sprawnie. Co z tego, że stworzyliśmy dużo sytuacji, skoro znowu ich nie wykorzystaliśmy. Tu jest właśnie nadal problem. Gdybyśmy strzelali skuteczniej to i w europejskich rozgrywkach, i w tabeli naszej ekstraklasy bylibyśmy na innym miejscu. Jest złość, bo tego bramkowego szczęścia, albo – jak kto woli – skuteczności brakuje i to zaczyna być nieprzyjemne dla nas. Musimy pracować nad celnością, wykończeniem, determinacją, złością, czyli nad tym wszystkim co się składa na to, że piłka wpada do bramki rywali. Na razie sytuacje mamy, ale nie ma efektu.

Z myślą o sprawdzeniu tych piłkarzy, którzy są w odwodach, trener Probierz zarządził wtorkowy sparing z Górnikiem Zabrze. Cracovia wygrała 3:1, a pokazując, że potrafią strzelać gole, swój akces do gry w pierwszym składzie zgłosili: Filip Piszczek – celnie główkując po rzucie rożnym, Rubio – lobując z 35 metrów bramkarza gości oraz Michał Rakoczy – uderzający z 16 metra.

Pierwszy z nich, po 30 występach w poprzednich rozgrywkach i 6 golach strzelonych dla Cracovii, w tym sezonie zagrał tylko 25 minut w dogrywce ze Słowakami. Brat Carlitosa krakowskiej widowni pokazał się tylko przez ostatnie 15 minut dogrywki z FC DAC 1904 Dunajska Streda. A 17-letni wychowanek UKS 6 Jasło ma za sobą jedynie 3 minuty z ostatniej kolejki sezonu 2017/2018.

Wchodząc na boisko ponad 15 miesięcy temu z numerem „9” na plecach zastąpił Krzysztofa Piątka i nadal czeka na swoją kolejną ligową szansę. Michał Probierz ma więc nad czym myśleć przed kolejnym spotkaniem. Jeżeli przed potyczką z kolejnym beniaminkiem, Rakowem Częstochowa, szkoleniowiec „Pasów” zdecyduje się na roszady w formacji ofensywnej, to jednego może być pewny – na taryfę ulgową nie ma co liczyć.

– Każdego przeciwnika trzeba szanować – dodaje Janusz Gol, który grając w Cracovii drugi sezon ciągle czeka na pierwszą bramkę. – Beniaminek, beniaminkiem, gra na euforii. Jest na fali. Ok. Ale to my byliśmy w minionym sezonie na 4. miejscu w Polsce i musimy to zacząć pokazywać na boisku. Łodzianie przyjechali do nas i zagrali dobry mecz, choć nie ustrzegli się też błędów, których my jednak nie potrafiliśmy wykorzystać. Wiemy nad czym mamy pracować i już od meczu z Rakowem musimy odzyskiwać zaufanie kibiców, żeby chcieli przyjść na kolejny mecz na naszym stadionie z Koroną Kielce. Najlepszą formą zaproszenia będzie zwycięstwo i taki cel nam przyświeca.

Nie wyobrażam sobie, żeby nasz stadion świecił pustkami, bo nam to wsparcie i doping pełnych trybun jest bardzo potrzebny. Wiemy, że musimy swoją pracą na boisku przyciągnąć widzów znowu. Odczuliśmy na własnej skórze w poprzednim sezonie jak się gra, gdy na trybunach siedzi niewiele ponad 3 tysiące ludzi. Odzyskaliśmy zaufanie i kończyliśmy rozgrywki przy prawie pełnych trybunach. Tak samo było na meczu w eliminacjach Ligi Europy, więc chcemy zatrzymać kibiców przy nas i jeżeli ktoś się po tym początku tego sezonu zniechęcił, musimy drogę odzyskiwania zaufania przejść jeszcze raz.

 

Na zdjęciu: Janusz Gol (z lewej) wierzy, że Cracovia wkrótce odzyska zaufanie swoich kibiców.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze