Cracovia. Trzecia inauguracja

Po zwycięskim starcie w Pucharze Polski oraz w ekstraklasie Cracovia chce pokonać pierwszą przeszkodę także w kwalifikacjach Ligi Europy.


Po wywalczeniu pierwszego w historii Pucharu Polski piłkarze Cracovii chcą także pierwszy raz w dziejach „Pasów” pokonać pierwszą przeszkodę w europejskich pucharach. Podopieczni Michała Probierza jutro o 19.00 stają jednak przed bardzo trudnym zadaniem i to nie tylko dlatego, że Malmoe FF to uznana marka na międzynarodowych boiskach o czym świadczy dotarcie w ostatnich dwóch latach do 1/16 Ligi Europy.

– Przede wszystkim mamy problemy zdrowotne i mogę powiedzieć, że Cracovia to istny szpital, bo Dytiatjew wypadł do końca rundy i będzie musiał przejść operację kolana, Kanacha też z powodu kontuzji kolana nie będziemy mieli przez minimum trzy-cztery miesiące, a Lusiusz ma złamaną kość śródstopia i również dłuższy czas nie będzie mógł grać – wymienia Michał Probierz.

– Do tego doszły urazy, jakich nabawili się w sobotnim meczu z Pogonią Szczecin Hanca i Pestka. To wszystko są urazy mechaniczne. Szkoda, bo jak pracuję w Cracovii takiej sytuacji nie miałem. Nie było takiej plagi poważnych urazów. Będziemy się starać postawić kogo się da na nogi, ale nie będzie to łatwe. Na pewno jednak w Malmoe zagramy w najsilniejszym składzie… na jaki pozwoli nam zdrowie zawodników.

Hanca czuje się dobrze

Dobra wiadomość dla kibiców Cracovii jest taka, że Sergiu Hanca, który w meczu z Pogonią miał udział w zdobyciu pierwszego gola oraz sam ustalił rezultat, jest gotowy do gry z liderem ligi szwedzkiej.

– Czuję się dobrze – zapewnia Sergiu Hanca.

– Zszedłem z boiska poturbowany i może wyglądało to groźnie, ale tak już jest w futbolu, że walcząc o piłkę kopiesz rywala i możesz zostać kopnięty. Najważniejsze jest jednak to, żeby skończyło się bez kontuzji i żeby wszyscy mogli nadal robić to co kochamy najbardziej czyli grać w piłkę. Mamy już w tym sezonie za sobą wygraną inaugurację Pucharu Polski oraz zwycięski początek rozgrywek w ekstraklasie. Za każdym razem pierwsi traciliśmy gola, ale pokazaliśmy charakter i odwróciliśmy losy tych spotkań. Te zwycięstwa na pewno budują atmosferę i dlatego na trzecią inaugurację, czyli początek zmagań w europejskich pucharach, jedziemy w dobrych nastrojach. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że ten rok w Lidze Europy będzie wyjątkowo trudny. Decyduje tylko jedno spotkanie. Po losowaniu okazało się, że zagramy na wyjeździe, ale nie jest to dla nas problem. Czujemy się pewnie po ostatnich meczach i jedziemy do Malmoe, żeby zagrać dobrą piłkę i awansować. Damy z siebie wszystko, by przejść do następnej rundy. Taki jest nasz cel na czwartek. Mieliśmy kilka dni na analizę rywala. Chcieliśmy poznać ich słabe strony, żeby wykorzystać tę wiedzę na boisku.

W roli kapitana

O tym jak ważną rolę w zespole Cracovii gra Sergiu Hanca świadczy nie tylko jego udział w bramkowym dorobku „Pasów” w poprzednim sezonie, w którym zdobył 8 bramek oraz zwycięskie trafienie w meczu z Pogonią. Boiskowy lider został także kapitanem i sprawdził się w tej roli.


Przeczytaj jeszcze: W Cracovii mają jakość. To drużyna z zaufaniem


– Z mojego punktu widzenia nic się nie zmieniło – dodaje Hanca.

– Trener wybrał mnie na kapitana drużyny i jest to dla mnie zaszczyt. To piękne uczucie pełnić rolę kapitana w tym klubie i w tym zespole. Jednak na boisku w mojej grze i w moim podejściu do obowiązków na murawie i do kolegów niczego to nie zmienia. Szanujemy się nawzajem i w szatni, w tunelu wychodząc na boisko oraz na murawie podczas gry wszyscy bierzemy odpowiedzialność za ten zespół, który jako kapitan pragnę prowadzić do zwycięstwa w każdym kolejnym meczu.

Dwie nogi i głowa

Kibice liczą także na dwójkę nowych napastników, którzy w spotkaniu z Pogonią dali rywalom o sobie znać. Niemiec z hiszpańskimi korzeniami czyli Marcos Alvarez strzelił wyrównującego gola i zaliczył asystę przy drugim, a Brazylijczyk z hiszpańskim paszportem Rivaldo Junior przy pierwszej bramce sprawił, że samo wepchnięcie piłki z linii bramkowej do siatki było formalnością. Wszystko wskazuje na to, że obydwaj mogą współpracować w ataku „Pasów”.

– Nie ma dla mnie większej różnicy czy będę grał na „dziewiątce” czy na „dziesiątce” – twierdzi Rivaldinho.

– Występowałem na obydwu tych pozycjach, a czasem nawet na skrzydle. Swoją karierę zaczynałem jako typowy napastnik na szpicy, ale jestem już na tyle doświadczonym zawodnikiem, że mogę grać w ofensywie na dowolnym miejscu, które wyznaczy mi trener i zrobię wszystko, żeby pomóc Cracovii. Dobrze gram prawą i lewą nogą oraz, co było widać w meczu z Pogonią, głową także potrafię oddać groźny strzał. Dam z siebie wszystko, żeby w rozgrywkach europejskich, jak również w lidze i Pucharze Polski, znaleźć się jak najwyżej. Ten klub i jego kibice na to zasługują.


Na zdjęciu: Sergiu Hanca mecz z Pogonią zakończył poturbowany, ale jest gotowy do gry z Malmoe FF.

Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

Komentarze