Cracovia wygrała mimo pomyłek

Obaj trenerzy wypowiadali się z szacunkiem o swoich przeciwnikach. – Korona to bardzo groźny zespół. Wiemy, że ma kilku dobrych zawodników i jest również w miarę stabilny – chwalił Michał Probierz, na co korespondencyjnie odpowiadał Gino Lettieri: – Od pierwszych meczów widać, że ta drużyna będzie się liczyła w walce o puchary.

Obustronna niefrasobliwość

Pucharowej jakości w pierwszej połowie za wiele jednak nie było. Tempo było niezłe, ale za dużo było niedokładności i trudnych do uzasadnienia zagrań, które mogły przyprawiać kibiców obu drużyn o szybsze bicie serca. Po niespecjalnie mocnym uderzeniu głową Pellego van Amersfoorta problemy ze złapaniem piłki miał Paweł Sokół, po drugiej stronie z kolei poważne błędy popełniali środkowi obrońcy Cracovii. W 13 min David Jablonsky nie był w stanie wybić futbolówki ze swojego pola karnego i trafił nią w Adnana Kovacevicia, który strzelił jednak w boczną siatkę. Dużo gorzej w 29 min zachował się Oleksii Dytjatjew, który zaatakowany przez Wato Arweladze stracił piłkę na rzecz Michala Papadopoulosa. Czech podał ją z powrotem do Gruzina, a ten pewnym uderzeniem dał Koronie prowadzenie – był jednak na spalonym i gol nie został uznany.

Ofsajdu nie było za to w 35 minucie, kiedy gospodarze wykorzystali gapiostwo zawodników Korony. Przyjezdni nie kwapili się do szybkiego powrotu do obrony, przez co na ich prawej stronie powstała ogromna wyrwa. Cracovia szybko wykonała rzut z autu, a Janusz Gol przytomnie uruchomił na lewej stronie niepilnowanego Sergiu Hance. Rumun uderzył płasko z pierwszej piłki i pokonał źle ustawionego Sokoła. 19-latek nie sięgnął piłki, mimo że strzał ani nie był zbyt mocny, ani nie był wymierzony przy samym słupku. Lepiej też mógł spisać się Themistoklis Tzimopoulos, który zdecydowanie bardziej powinien przyłożyć się do wślizgu, chcąc zablokować Hancę.

Scyzoryki bez ostrzy

Kielczanie mieli niezłe sytuacje po mocnych strzałach Michała Gardawskiego i Jakuba Żubrowskiego, ale dobrze w bramce spisywał się Michal Pesković. Mimo niepewności krakowskiej defensywy Korona nie była w stanie znaleźć sposobu na zdobycie gola, co pokazywało też słabość kieleckiej linii ataku. Zresztą w drugiej połowie było tylko gorzej, bo przyjezdni nie stworzyli żadnego zagrożenia.

Cracovia prezentowała się dojrzalej i momentami widać w niej było przewagę jakości, w ogóle nie dostrzegalnej po stronie piłkarzy Gino Lettieriego. Jeśli już ktoś stwarzał sobie jakieś sytuacje na zdobycie gola, była to właśnie ekipa „Pasów”, jak chociażby Rafa Lopes, który w 48 min popisał się efektownym przyjęciem i próbą przymierzenia w okienko. Z czasem gospodarze zyskali sporą przewagę, chociaż nie mieli przesadnie groźnych okazji na podwyższenie, ponieważ za każdym razem brakowało im dokładności w decydujących momentach. Trzeba jednak wspomnieć o świetnej interwencji Pawła Sokoła z 59 min, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Hanki groźne uderzenie głową oddał Dytjatjew.

Korona nie potrafiła zdominować Cracovii. Mimo że „Pasy” nie były wczoraj w najlepszej dyspozycji, a w końcówce nieco się cofnęły, kielczanie nawet przez chwilę nie stanowili dla nich żadnego zagrożenia i w pełni zasłużenie przegrali.

 

Cracovia Kraków – Korona Kielce 1:0 (1:0)

1:0 – Hanca, 35 min (asysta Gol)

CRACOVIA: Pesković – Rapa, Dytiatjew, Jablonsky, Ferraresso – Gol – Wdowiak (81. Dimun), Lusiusz (64. Strózik), van Amersfoort (68. Piszczek), Hanca – Lopes. Trener Michał PROBIERZ. Rezerwowi: Hrosso, Rubio, Dąbrowski, Pituła, Cecarić, Helik.

KORONA: Sokół – Gardawski, Tzimopoulos, Marquez, Dziwniel – Kovacević, Żubrowski – Pacinda, Arweladze (61. Duranović), Cebula (61. Pućko) – Papadopoulos (76. Żyro). Trener Gino LETTIERI. Rezerwowi: Kukić, Pierzchała, Spychała, Skrzecz, Zalazar, Sewerzyński.
Sędzia Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 7698. Żółte kartki: Gol (84. faul)
Piłkarz meczu – Janusz GOL

 

Na zdjęciu: Kto wie, jak zakończyłoby się to spotkanie, gdyby Wato Arweladze lepiej pilnował linii spalonego…

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze