Zobacz
Do góry

Cuda w Kosowie

Dopiero w ostatniej sekundzie meczu w Prisztinie (!) biało-czerwoni uratowali remis z Kosowem. Mimo tego, jeżeli w niedzielę pokonają Izrael, zagrają w mistrzostwach Europy 2020.

Trudno ze spokojem i racjonalnie opisać to, co działo się w Prisztinie w piątym meczu eliminacji Euro 2020. Przez pełne 60 minut polski zespół, który w październiku w Ostrowcu Świętokrzyskim rozgromił ekipę z Bałkanów 37:13, robił wszystko, by przegrać rewanż i tym samym pobić w rankingu niechlubną jesienna porażkę z Izraelem, która postawiła go pod ścianą.

Mecz zresztą do złudzenia przypominał ten z Tel Awiwu. Polacy prowadzili tylko raz, 2:1 po drugim celnym rzucie Antoniego Łangowskiego. Po raz ostatni przed finałem meczu remisowali w 22 min (10:10) – przez resztę spotkania gonili króliczka, a ten wciąż im uciekał.

Gdy Kosowianie zorientowali się, że zagrożenie z drugiej linii praktycznie stanowi tylko Łangowski, od razu się na niego rzucali. Udawały się biało-czerwonym tylko akcje z kołem, po których trafiał Kamil Syprzak albo rzuty karne na bramki zamieniali Arkadiusz Moryto (do czasu), a potem Michał Potoczny.

Nauka wygrywania

Podopieczni Patryka Rombla popełniali te same błędy, co 8 miesięcy temu w Tel Awiwie wybrańcy jego poprzednika, Piotra Przybeckiego, budując tym gospodarzy. Ambitni amatorzy z Kosowa – tylko dwóch zawodników gra w piłkę ręczną zawodowo – z każdą udaną akcją w obronie i ataku coraz bardziej się wzajemnie nakręcali. Świetne zawody rozgrywał bramkarz Haris Berisha, a w ataku polska obrona – pozbawiona chorego kapitana Piotra Chrapkowskiego – też na wiele pozwalała Denizowi Terziqui i innym podobnym, kompletnie anonimowym sportowcom.

A Polacy? Przez 17 minut po przerwie do bramki Berishy trafili 3 razy… Nie pomagał w bramce Adam Malcher, odbijać zaczął potem Adam Morawski. Biało-czerwoni przegrywali już 17:21 i nie pomagały bojowe zaklęcia selekcjonera, z dominującym słowem na k…

Na szczęście goście walczyli do ostatniej piłki – dosłownie. Bohaterem decydujących fragmentów był Kamil Krieger – obrońca MMTS-u Kwidzyn niemal w pojedynkę gonił wynik, ale gdy w 58 min popełnił faul ofensywny, wydawało się, że nic z tego. Najpierw jednak na kontakt trafił Łangowski (23:22), a gdy w ostatniej akcji gospodarze stracili piłkę, kontrę rozpaczy niemal równo z końcową syreną celnym rzutem zwieńczył Przemysław Krajewski. Uff…

W niedzielę zakończenie eliminacji. Polacy, którzy wygrali tylko jeden z pięciu meczów w kwalifikacjach, grają w Płocku z Izraelem, który wczoraj wysoko przegrał z pewnymi już awansu Niemcami. Biało-czerwoni muszą wygrać, przy remisie, awansują cokolwiek egzotyczni w piłce ręcznej rywale.

Grupa 1

Kosowo – Polska 23:23 (14:13)

POLSKA: Malcher, Morawski – Krajewski 3, Moryń, Łangowski 4, Pilitowski, Syprzak 2, Szpera 1, Moryto 4/2, Potoczny 5/4, Jarosiewicz, Przybylski, Piechowski, Dawydzik 1, Krieger 3. Trener Patryk ROMBEL.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w piłka ręczna