Zobacz
Do góry

Czas znakomicie wykorzystany

Damian Hilbrycht pierwszy raz dostał szansę pokazania się na dłuższym dystansie i na pewno jej nie zmarnował.

Szybkiej zmiany dokonał w spotkaniu przeciwko Odrze Opole szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała, Krzysztof Brede. Jeszcze przed końcem pierwszej połowie zdjął z boiska Przemysława Mystkowskiego, co zresztą po meczu wyjaśnił. – Przemek nie robił tego, co sobie założyliśmy. Nie wiem z czego to wynikało, może miał słabszy dzień. Zdarza się. Mamy na ławce wartościowych zmienników, co zresztą pokazała nie tylko ta, ale też pozostałe zmiany – powiedział opiekun „górali”, który w miejsce „Mystka” desygnował go gry Damiana Hilbrychta. Zawodnik ten zaliczył piąty w tym sezonie występ w I lidze, ale wcześniej wchodził na plac gry wyłącznie w końcówkach spotkań. Teraz dostał od trenera 50 minut i trzeba przyznać, że czas ten wykorzystał znakomicie.

Jest optymizm

To on, w 78. minucie spotkania, wykorzystał dośrodkowanie Przemysława Płachety i będą w niełatwym położeniu zdołał wyrównać stan rywalizacji. Od tej bramki wszystko się zaczęło i „górale” pożegnali się ze swoimi kibicami zwycięstwem 3:1. – Po jego wejściu na boisko przeprowadziliśmy sporo ciekawych akcji. Strzelił bramkę, później trafił jeszcze do siatki, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Uderzył również w słupek. Myślę, że swoją postawą na boisku zasłużył na to, aby strzelić jeszcze jednego gola – powiedział po meczu Krzysztof Brede, który nie mógł być niezadowolony z występu swojego podopiecznego. Tym bardziej, że to kolejny młody zawodnik w zespole Podbeskidzia, który odegrał ważną rolę na boisku.

Podbeskidzie. Smutne pożegnania

– Cieszy to, że młodzi chłopcy grają futbol na tak. Przemek Płacheta, Kacper Gach i Kacper Kostorz, a teraz dołączył do nich Damian. To w większości albo nasi wychowankowie, albo też zawodnicy z regionu i to bardzo cieszy. Jest optymizm. Pozostaje tylko patrzeć, jak się będą rozwijać. Potrafią grać w piłkę i wykorzystywać swoje atuty. Oczywiście, że potrzeba jeszcze czasu – podkreślił opiekun bielskiej drużyny.

To musi być gol

A jak sobotni występ, pierwszy w tak długim wymiarze wśród seniorów na zapleczu ekstraklasy, wyglądał z perspektywy samego zawodnika? – W szatni powiedzieliśmy sobie, że musimy wiele zmienić w naszej grze. Choćby dlatego, że ostatni raz prezentujemy się przed własną publicznością w tym sezonie. Cieszę się, że trener dał mi więcej pograć. To dodało mi wiary. Podołałem wyzwaniu i wykorzystałem chociaż tę jedną sytuację do zdobycia gola. Szkoda, że nie udało mi się strzelić więcej. Okazje były. W sytuacji, po której trafiłem w słupek… Cóż, to musi być gol – martwił się nieco Damian Hilbrycht, a od siebie dodajmy, że takie sytuacje się zdarzają. Trener Brede podkreślał po jednym ze wcześniejszych meczów, że pewnych błędów nie można zrzucać na karb młodości. W tym określonym przypadku możemy zrobić wyjątek. – Ostatni mecz nie będzie łatwy, ale wyjdziemy na boisko przygotowaniu w stu procentach. Chcemy wygrać i nie ma mowy o innym rozstrzygnięciu. Chcemy zająć jak najwyższe miejsce na koniec rozgrywek, a do tego trzy punkty są niezbędne – to raz jeszcze Damian Hilbrycht.

Podbeskidziu, do końca sezonu, pozostało jedno spotkanie, zatem trudno mówić, że 21-letni zawodnik dobrą grą przeciwko Odrze wywalczy sobie miejsce w wyjściowym składzie. Tak naprawdę nie wiadomo, czy zawodnik ten w Podbeskidziu pozostanie na kolejne rozgrywki. Obecnie jest on bowiem wypożyczony, do końca sezonu, z Rekordu Bielsko-Biała. Jakiś czas temu prezes „górali”, Bogdan Kłys, mówił, że klub jest zainteresowany jego wykupieniem. Na razie jednak konkretów w tej sprawie brak.

Na zdjęciu: Trener Krzysztof Brede na pewno nie żałuje, że w ostatnim meczu dał nieco więcej minut Damianowi Hilbrychtowi.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w I liga