„Czkawka” po Stali

W Mielcu piłkarze Pogoni Szczecin stracili cztery gole po raz pierwszy od półtora roku.


W miniony weekend piłkarze szczecińskiej Pogoni wrócili z Mielca w domowe pielesze na tarczy. Porażka ze Stalą zabolała „portowców” podwójnie, bo od bardzo dawna nie stracili w jednym meczu aż czterech goli. Po raz ostatni bramkarz „Dumy Pomorza” Dante Stipica tyle razy wyciągał piłkę z siatki 3 kwietnia 2021 roku na Łazienkowskiej, gdy Pogoń ulegała Legii 2:4. Chorwackiego golkipera „skaleczyli” wówczas Tomasz Pekhart (2 gole), Filip Mladenović i Mateusz Wieteska. Bramki dla gości na osłodę strzelili Adam Frączczak i Kamil Drygas.

Szlif przed Piastem

Podopieczni trenera Jensa Gustafssona okazję do rehabilitacji będą mieli w sobotę, gdy na własnym boisku podejmą Piasta Gliwice. Przygotowania do tego pojedynku (początek o godzinie 20.00) „portowcy” rozpoczęli de facto we wtorek, bo poniedziałek był dniem poświęconym na regenerację. Wczoraj sztab szkoleniowy Pogoni zaordynował swoim zawodnikom podwójne zajęcia – rano pracowali na siłowni i boisku, natomiast po południu ćwiczyli tylko na boisku z piłką. W środę również odbędą się dwie jednostki treningowe – najpierw drużynowa, potem indywidualna. W czwartek i piątek granatowo-bordowi będą trenowali tylko raz dziennie.

Gorzka pigułka

Przed wyprawą do Mielca trener Pogoni Jens Gustafsson nie ukrywał, ze w pojedynku ze Stalą liczy na komplet punktów. Po zakończeniu pojedynku 43-letni Szwed musiał jednak przełknąć bardzo gorzką pigułkę. Jesteśmy bardzo rozczarowani, że nie potrafiliśmy zrobić więcej w trakcie tego meczu – przyznał szkoleniowiec Pogoni. – Mieliśmy ogromne problemy w obu szesnastkach. W polu karnym rywala z finalizacją naszych akcji, a we własnym ze stałymi fragmentami gry. Nie jest też tak, że w tym meczu wszystko miało dla nas czarne barwy.

Stworzyliśmy wiele okazji bramkowych, ale ich nie wykorzystaliśmy. Już przed meczem wiedzieliśmy, że Stal jest groźna przy stałych fragmentach gry, ale nie potrafiliśmy się temu przeciwstawić. Cały czas czuliśmy, że mieliśmy szansę na zdobycie przynajmniej jednego punktu, dlatego zrobiliśmy szybkie zmiany. Był też moment, od którego rywal grał w dziesięciu po czerwonej kartce i był to świetny moment, by zawalczyć o korzystny wynik. Szybko strzeliliśmy gola kontaktowego, ale równie szybko nadzialiśmy się na kontrę, po której straciliśmy bramkę na 2:4 i w tym momencie był to już dla nas „game over”.

Mordercze” stałe fragmenty

Rozczarowania nie ukrywał także środkowy obrońca „portowców”, Benedict Zech. – Wiedzieliśmy, że Stal to drużyna bardzo mocna przy stałych fragmentach gry – powiedział prawie 32-letni Austriak. – Mimo to stworzyliśmy rywalom ze stałych fragmentów mnóstwo okazji do zdobycia gola, a oni je wykorzystali. Musimy przeanalizować to wszystko, co się wydarzyło i następnym razem zagrać o sto procent lepiej. Nie możemy tracić w meczach z takimi rywalami jak Stal czterech goli.

Szanujemy zespół z Mielca, ale to po prostu nie może nam się zdarzać. W drugiej połowie rywale byli skupieni głównie na kontratakach, my zaś ciągle szukaliśmy gola. Stworzyliśmy sobie mnóstwo klarownych sytuacji podbramkowych, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Równie dobrze ten mecz mógł zakończyć się wynikiem 7:4 dla nas. Nasza gra w obronie nie wyglądała dobrze. Każda kontra rywali stwarzała pod naszą bramką duże zagrożenie. Trzeba też przyznać przeciwnikom, że dwa gole, które nam strzelili, były naprawdę piękne.

Wyjazdowe przekleństwo

Wskutek porażki ze Stalą Pogoń straciła w tabeli miejsce „na pudle”. Przy tej okazji warto zauważyć, że była to trzecia porażka „portowców” w bieżących rozgrywkach, za każdym razem poniesiona na boisku przeciwnika. – Zawsze gramy o zwycięstwo, bez względu na to, czy rywalizujemy u siebie, czy na wyjeździe – powiedział „Zechi”.

– Jeśli chcesz zakończyć sezon na pierwszym miejscu w tabeli, właśnie takie musi być twoje podejście. Teraz przed nami mecz w domu, przed naszą niesamowitą publicznością. W spotkaniu w Szczecinie będziemy chcieli pokazać się z zupełnie innej strony, zagrać dużo lepiej i zgarnąć trzy punkty. Tak samo w kolejnych meczach na wyjeździe.


Na zdjęciu: Obrońca Pogoni Benedict Zech (z lewej) nie może odżałować porażki ze Stalą Mielec.

Fot. pogonszczecin.pl