Czy to już autostrada?

Podbeskidzie Bielsko-Biała, w arcyważnym spotkaniu, pokonała Radomiaka Radom i jest coraz bliżej ekstraklasy.


Sobotnie wyniki czołowych drużyn w tabeli, czyli porażka Warty Poznań i remis Stali Mielec spowodowały, że dla obu zespołów, a dla Podbeskidzia szczególnie, znaczenie starcia z Radomiakiem urosło wręcz do monstrualnych rozmiarów. „Górale”, w sobotni wieczór, kładli się spać z myślą, że jeżeli pokonają przed własną publicznością ekipę z Radomia, to wrócą na pozycję lidera rozgrywek. Na dodatek nad trzecią w klasyfikacji Wartą będą mieli sześć punktów przewagi.

Na cztery kolejki przed zakończeniem rywalizacji… Nie trzeba wyjaśniać, co taka sytuacja oznacza. Trener Krzysztof Brede, tymczasem, postanowił dokonać kilku zmian w wyjściowym ustawieniu swojego zespołu. Po raz pierwszy w tym sezonie, nie licząc pauzy za żółte kartki, zabrakło Rafała Figla, który zasiadł na ławce rezerwowych.

Do podstawowej jedenastki wrócili Marko Roginić i Jakub Bieroński. I to właśnie on pełnił honory młodzieżowca w barwach Podbeskidzia.

Kapitan w krótki róg

Przypomnijmy, że 17-letni środkowy pomocnik wystąpił w pierwszym meczu po wznowieniu rozgrywek. W Grudziądzu strzelił bramkę, a w tamtej sytuacji zachował się, jak profesor. W meczu tym doznał jednak kontuzji nadgarstka i musiał pauzować. W 9. minucie starcia z Radomiakiem błysnął jednak po raz kolejny. „Górale” wygrali walkę o piłkę w środku pola, a Bieroński zachował się bardzo przytomnie i popisał się kapitalnym zagraniem na lewe skrzydło do Łukasza Sierpiny.

Kapitan Podbeskidzia nie kalkulował i w pełnym biegu zdecydował się na strzał w krótki róg. To było bardzo mocne, precyzyjne uderzenie i futbolówka zatrzepotała w siatce. Nie ulega jednak wątpliwości, że Mateusz Kryczka, golkiper Radomiaka, popełnił w tej sytuacji błąd. Taka piłka nie ma prawa wpaść bramkarzowi w krótki róg.

Trener gości, Dariusz Banasik, w tym momencie pożałował pewnie, że pozostawił Kryczkę w bramce. Przypomnijmy, że zawodnik ten, w poprzednim meczu, zastępował pauzującego za czerwoną kartkę Cezarego Misztę. Wypożyczony z Legii Warszawa golkiper mógł już grać, ale zasiadł na ławce rezerwowych.

Do szatni na 2:0

Prowadzenie Podbeskidzia wynikało z tego, że „górale” zaczęli mecz w swoim stylu, czyli zdominowali przeciwnika. Ale po zdobyciu gola gospodarze oddali pole rywalowi. Radomiak przejął inicjatywę i radził sobie całkiem nieźle.

Stworzył kilka niezłych sytuacji i wydawało się, że należał się gościom rzut karny. Piłka trafiła w rękę Kornela Osyry, ale arbiter Tomasz Marciniak podjął bardzo dobrą decyzję, bo wcześniej futbolówka odbiła się od łydki obrońcy Podbeskidzia. W takiej sytuacji nie ma mowy o jedenastce.

Gdy wydawało się, że obie drużyny zejdą na przerwę przy jednobramkowym prowadzeniu gospodarzy, Podbeskidzie ukłuło po raz drugi. Zaczęło się od znakomitego przerzutu Aleksandra Komora. Na lewej stronie piłką pograli między sobą Bartosz Jaroch i Karol Danielak, a pierwszy z wymienionych wrzucił ją w pole karne. Tam kapitalnie zachował się Marko Roginić, który wyprzedził obrońcę i huknął bez zastanowienia nie do obrony.

Jeszcze nie trafił

Od początku drugiej połowy Radomiak miał nieznaczną przewagę, dzięki której wywalczył rzut wolny przed polem karnym rywala. Do piłki podszedł Damian Nowak, którego starsi kibice Podbeskidzia pamiętają. W premierowym sezonie „górali” w ekstraklasie, 2011/12, zawodnik ten zaliczył dwa występy.

Sentymentów jednak nie było, choć napastnikowi Radomiaka pomógł rykoszet. Piłka odbiła się od głowy Osyry i zmyliła Martina Polaczka. Golkiper „górali” robił, co mógł. Był bardzo bliski obrony tego strzału, ale ostatecznie piłka wylądowała w siatce.

Chwilę później, po dobrze rozegranym rzucie rożnym, bielszczanie powinni wrócić na dwubramkowe prowadzenie. Aleksander Komor nie mógł jednak uwierzyć, że z pięciu metrów nie wcelował w bramkę. Uderzał jednak piłkę nogą, a wiadomo, że lepiej jest, kiedy w polu karnym, zarówno swoim, jak i przeciwnika, posługuje się głową. Choć Radomiak kilka razy zaatakował, a Martin Polaczek miał co robić, to „górale” zadali dwa nokautujące ciosy.

Dwie asysty Figla

Rafał Figiel, który pojawił się na boisku w drugiej połowie, posłał piłkę w pole karne z rzutu wolnego. To było przemyślane zagranie, do którego idealnie wyszedł Komor. Środkowy obrońca Podbeskidzia subtelnie strącił futbolówkę i Kryczka nie dał rady.

Pięć minut później „górale” dobili przeciwnika. Znów „Figo” kapitalnie dograł piłkę w pole karne z rzutu wolnego, a tym razem najwyżej wyskoczył Kamil Biliński i nie było już żadnych wątpliwości, że Podbeskidzie wygra to arcyważne spotkanie.

Trochę się jednak „górale” rozluźnili, Figiel sfaulował w polu karnym Leandro, a sam poszkodowany, mocnym strzałem w środek bramki pokonał Polaczka. Na więcej zabrakło sił i stało się, o czym w noc poprzedzającą wczorajsze spotkanie śnili kibice Podbeskidzia.

„Górale” znów są liderem rozgrywek. I mają sześć punktów przewagi nad trzecią w tabeli Wartą Poznań, a na dodatek lepszy bilans bezpośredni z tym rywalem. Co to oznacza? Aby awansować do ekstraklasy, w czterech ostatnich meczach, bielszczanie muszą zdobyć sześć „oczek”.

Warto przypomnieć, że zagrają: Z GKS-em Jastrzębie, Odrą Opole, Sandecją Nowy Sącz i Chrobrym Głogów. Czy można już powiedzieć, że przed „góralami” autostrada do ekstraklasy?

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Radomiak Radom 4:2 (2:0)

1:0 – Sierpina, 9 min (asysta Bieroński), 2:0 – Roginić, 45+1 min (asysta Jaroch), 2:1 – D. Nowak, 56 min (wolny), 3:1 – Komor, 78 min (głową, asysta Figiel), 4:1 – Biliński, 83 min (głową, asysta Figiel), 4:2 – Leandro, 88 min (karny).

PODBESKIDZIE: Polaczek – Jaroch, Komor, Osyra, Gach – Danielak, Rzuchowski (82. Rakowski), T. Nowak (65. Figiel), Bieroński, Sierpina (72. Biliński) – Roginić. Trener Krzysztof BREDE.

RADOMIAK: Kryczka – Abramowicz, Świdzikowski, Cichocki, Jakubik – Michalski, Kaput (79. Leandro), Makowski, Lewandowski (46. D. Nowak), Sokół – Mikita (68. Górski). Trener Dariusz BANASIK.

Sędziował Tomasz Marciniak (Płock). Widzów 2374. Żółte kartki: Rakowski – Makowski, Cichocki, Jakubik.

Fot. Krzysztof Dzierżawa/PressFocus

Komentarze