Dramat Stękały! Polacy przegrali wygrany konkurs

„Biało-czerwoni” prowadzili niemal przez całe zawody na Wielkiej Krokwi. Przedostatni w naszym zespole zawodnik pogrzebał jednak ogromne szanse na zwycięstwo.


Gęsto padający śnieg, wiatr pod narty i wysoka, trzynasta belka startowa. W takich okolicznościach rozpoczęła się pierwsza seria konkursu drużynowego na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Już w pierwszej grupie zawodników bardo mocno rywalizację otworzył Michael Hayboeck. Austriacy, startujący bez Stefana Krafta, nie znajdowali się w gronie głównych faworytów do zwycięstwa, ale doświadczony zawodnik, wielokrotny medalista konkursów drużynowych najważniejszych imprez, pokazał klasę. Skoczył 140,5 metra, co było najlepszą odległością pierwszej kolejki. Słabiej spisali się reprezentanci Niemiec i Norwegii, a drugi wynik uzyskał Piotr Żyła. „Wiewiór” poirytowany tym, co wydarzyło się w piątek – nasz zawodnik został zdyskwalifikowany w kwalifikacjach do niedzielnego konkursu indywidualnego i w nim nie wystąpi – obchodzi dziś 34 urodziny. I sprawił sobie miły prezent, bo skok na odległość 136 metrów był bardzo dobry. Z Austrią przegrywaliśmy o niespełna 8 punktów.

W drugiej grupie belka powędrowała o stopień niżej i pogorszyły się warunki. Skoki były dużo krótsze. Austriacy mieli Jana Hoerla, który uzyskał 121,5 metra. Jeszcze gorzej spisał się Niemiec. Pius Paschke wylądował o 2 metry bliżej, a wręcz fatalny skok przytrafił się Halvorowi Egnerowi Granerudowi. Lider Pucharu Świata od początku nie czuł się dobrze na Wielkiej Krokwi i to się potwierdziło. 116,5 metra oznaczało, że Norwegowie, po dwóch grupach zawodników, zajmowali dopiero ósme miejsce! A prowadzenie, po pięknej próbie Kamila Stocha, objęli „biało-czerwoni”. 131 metrów było zdecydowanie najlepszą odległością drugiej kolejki.

Polacy mieli 11,3 punktu przewagi nad Austriakami, a jako trzeci w naszym zespole skakał świetnie spisujący się w Zakopanem, Andrzej Stękała. Skoczek z Dzianisza potwierdził, że jest w wybornej dyspozycji. Uzyskał aż 137 metrów, tyle samo, ile chwilę wcześniej Marius Lindvik. Obaj skoczkowie zdecydowanie pokonali w tej grupie rywali z Niemiec i Austrii. Norwegowie przesunęli się na piątą lokatę, ale zdecydowanie ważniejsze było to, że Polacy powiększyli przewagę nad resztą stawki. Dość nieoczekiwanie na drugie miejsce wskoczyli Japończycy, ale ich strata po trzech kolejkach do naszego zespołu była potężna, bo wynosiła już niemal 30 punktów.

Nim na belce usiadł ostatni z naszych reprezentantów, Dawid Kubacki, prowadzenie w konkursie – po świetnym skoku Daniela Hubera (135) – objęli Austriacy, a na drugie miejsce przesunęli się Norwegowie, bo słabsza próba, z kolei, przytrafił się Japończykowi. Nasz reprezentant zrobił to, co do niego należało. 131 metrów „Mustafa” pozwoliło, bardzo spokojnie, zajmować naszej drużynie pierwsze miejsce na półmetku rywalizacji. O niespełna 22 punkty przed Austrią i aż o ponad 46 punktów przed Norwegią. Pierwsze miejsce „biało-czerwonych” było – przede wszystkim – efektem równych skoków, bo wszyscy nasi zawodnicy lądowali poza 130 metrem, a taka sztuka nie udała się żadnemu z zespołów. Niewątpliwym zaskoczeniem była słabsza postawa zawodników z Niemiec. Czterokrotni zwycięzcy konkursów drużynowych na Wielkiej Krokwi zajmowali dopiero szóste miejsce. Tracąc do Polaków – uwaga – 74,1 punktu!

Wobec znakomitej postawy naszych skoczków druga seria konkursu wydawała się formalnością. Dobre skoki Austriaków i Norwegów – Hayboeck i Daniel Andre Tande uzyskali po 134 metry – nie mogły jednak zrobić wrażenia na Piotrze Żyle. Jubilat dołożył bowiem rywalom trzy metry. Skoczył 137 metrów i wniósł wielki wkład w łączną, bardzo wysoką notę naszego zespołu. „Biało-czerwoni” znów wyprzedzali Austriaków o niemal 30 punktów, a przecież w drugiej grupie mieliśmy Kamila Stocha.

Trzykrotny mistrz olimpijski musiał sporo poczekać, by oddać swój skok. Bo znajdujący się na liście startowej przed nim Paschke i Grenerud byli zdejmowani z belki startowej. Wiatr kręcił, ale norweski skoczek, po raz pierwszy w Zakopanem, przekroczył punkt K, usytuowany na 125 metrze. Uzyskał 131,5 metra. Polak również musiał opuścić belkę, bo przed jego skokiem wiało jeszcze mocniej. Wreszcie Stoch zdołał oddać swoją próbę i w trudniejszych warunkach niż poprzednicy skoczył 126,5 metra. Do Austriaków w tej grupie straciliśmy…. 0,8 punktu, czyli w klasyfikacji generalnej konkursu praktycznie nic się nie zmieniło i nasi, ciągle z bezpieczną przewagą, prowadzili.

Gdy do rywalizacji przystąpiła siódma grupa zawodników wiatr nieco się uspokoił, a na dodatek zaczął wiać mocniej pod narty. Zaczęły się znakomite skoki, a prawdziwą petardę odpalił Lindvik, który uzyskał aż 144,5 metra. Dobrze zaprezentowali się również Philipp Aschenwald i Karl Geiger, którzy zdecydowanie przekroczyli 130 metrów. Zanosiło się na to, że Andrzej Stękała również powinien uzyskać podobną odległość. Tymczasem Polak trafił na dużo gorsze warunki, aniżeli rywale. W dodatku ten skok zdecydowanie „Stękiemu” nie wyszedł i wydarzyło się coś, czego chyba nikt się nie spodziewał. Zawodnik z Dzianisza skoczył zaledwie 115,5 metra i straciliśmy całą, gigantyczną przecież przewagę. Na dodatek przed finałową grupą spadliśmy na drugie miejsce! Z Austriakami przegrywaliśmy o 3,8 punktu, a nasz zapas nad trzecią Norwegią wynosił niecałe 10 punktów. Pozostałe zespoły nie liczyły się już w walce o miejsca na podium.

Robert Johansson, startujący w świetnych warunkach, bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę Dawidowi Kubackiemu. Norweg skoczył aż 140 metrów i Polak, aby nasz zespół objął prowadzenie przed ostatnim skokiem w konkursie, musiał wylądować daleko. 133,5 metry wystarczyło. Nasz zespół objął prowadzenie, ale nie był to taki skok, którym Kubacki mógłby rzucić wielkie wyzwanie Danielowi Huberowi. Zawodnik ten od początku dobrze czuje się w Zakopanem i potwierdził to w finałowej próbie. 135 metrów oznaczało, że Austria – o niecałe dziesięć punktów przed Polską – po raz pierwszy w historii wygrała drużynówkę w Zakopanem.


Zakopane, HS 140, konkurs drużynowy

1. Austria (Michael Hayboeck, Jan Hoerl, Philipp Aschenwald, Daniel Huber) 991.2,
2. Polska (Piotr Żyła, Kamil Stoch, Andrzej Stękała, Dawid Kubacki) 982.3,
3. Norwegia (Daniel Andre Tande, Halvor Egner Granerud, Marius Lindvik, Robert Johansson) 974.8,
4. Słowenia 936.9,
5. Japonia 925.1,
6. Niemcy 870.3,
7. Finlandia 801.9,
8. Szwajcaria700.5,
9. Włochy 336.6.

Komentarze