Dramaty, wzruszenia i chwile grozy

Wśród 10 indywidualnych zwycięstw reprezentantów Polski podczas Superligi Drużynowych Mistrzostw Europy w Bydgoszczy nie mogło zabraknąć triumfu Adama Kszczota (RKS Łódź) w biegu na 800 metrów. Nie przyszedł on jednak łatwo. Polak musiał w pewnym momencie poprowadzić bieg, a potem – na 250 m przed metą – został nagle zamknięty i spadł na 5-6. miejsce! „Profesor” udowodnił jednak, że zasługuje na ten przydomek – wyszedł z opresji, zaatakował i na 50 metrów przed metą wyszedł na prowadzenie, którego żaden z rywali nie był w stanie mu już odebrać…

Dużo się działo w tym biegu! Jak to wyglądało z pańskiej perspektywy? Miał pan problem, czy wszystko było pod kontrolą?
Adam KSZCZOT: – Po raz kolejny okazało się, że jestem mistrzem dramatów… Faktycznie, dałem się trochę zaskoczyć. To są takie szczegóły: jeżeli tempo nie jest porywające, to na przedostatniej prostej trzeba się trochę wysunąć na zewnątrz, żeby w razie wyprzedzania mieć możliwość przeciśnięcia się przed zawodnika, który jest przed nami i uzyskać dobrą pozycję do finiszu. Tego zabrakło, ale to też jest nauka zdobywana na takich imprezach.

Mimo to poradził pan sobie znakomicie.
Adam KSZCZOT: – Udało mi się z zimną krwią dotrzymać do ostatnich 150 metrów i na nich zaatakować. Atak podjąłem w dobrym momencie, utrzymałem tempo do końca, wyprzedziłem rywali i wygrałem. Miałem okazję poćwiczyć utrzymanie techniki i luzu na skrajnym zmęczeniu, żeby pociągnąć tym krokiem do przodu ile się da. Zebrałem ważne, bardzo dobre i cenne doświadczenie.

Ważna jest również rola, jaką odgrywa pan w polskiej reprezentacji. Sofia Ennaoui, która biegła chwilę po panu i wygrała na 1500 metrów, powiedziała, że oglądając przed startem pański występ, jeszcze bardziej się zmotywowała.
Adam KSZCZOT: – I bardzo dobrze! Cieszę się, że mogę być wzorem dla kolegów i koleżanek. To są mistrzostwa drużynowe, czyli każdy z nas składa tutaj punkty do jednego „worka”. Jest to dla nas cenne doświadczenie, bo im lepiej funkcjonujemy jako grupa, tym lepiej wypadamy potem na imprezach mistrzowskich, już typowo indywidualnych, jak mistrzostwa Europy czy świata. Klasyfikacja drużynowa z tych mistrzostw i ta atmosfera w naszej reprezentacji przekładają się później na nasze coraz lepsze występy.

Proszę opowiedzieć coś więcej o tej atmosferze. Jak to wygląda wewnątrz polskiej reprezentacji, nie tylko podczas Drużynowych ME, ale także innych imprez mistrzowskich?
Adam KSZCZOT: – Od kilku lat mamy naprawdę świetną atmosferę, jaką – kiedy wiele lat temu zaczynałem przygodę z lekką atletyką – mógłbym sobie tylko wymarzyć. Ciężko to opisać słowami… Bez względu na to, czy ktoś wygrywa, przegrywa, czy biegnie, rzuca, skacze na miarę swoich możliwości, czy też coś się stało, że z jakiegoś powodu nie mógł się zaprezentować tak, jak by chciał, to my to wszystko kochamy, akceptujemy, trzymamy kciuki, klepiemy po plecach. Panuje u nas naprawdę rodzinna atmosfera. Proszę sobie wyobrazić jak to jest, kiedy taki mały 800-metrowiec jak ja ściska się z takim dużym kulomiotem jak Michał Haratyk. To są piękne chwile wzruszenia, ale i… grozy, bo przecież może mnie połamać (śmiech).

Jak wszyscy zwycięzcy konkurencji podczas bydgoskich mistrzostw, wywalczył pan zaproszenie do reprezentowania Starego Kontynentu w meczu Europa – Stany Zjednoczone, który rozegrany zostanie we wrześniu w Mińsku…
Adam KSZCZOT: – … a za kilka dni rodzi mi się dziecko, więc na razie skupiam się na tym wydarzeniu. Jestem po ciężkim zgrupowaniu w St. Moritz, tutaj miałem cel, żeby dobrze wystartować i wyszło jak najlepiej. Teraz zostało mi jeszcze tylko kilka dni względnego spokoju; opieka nad rodziną, chwile pełne wzruszenia i powrót do pracy. Na razie więc niewiele planuję. Jeżeli wszystko będzie dobrze z mamą i dzieckiem, wtedy będę myślał, co dalej. Na tę chwilę cieszę się atmosferą i nie mogę się doczekać tych kilku następnych dni!

Rozmawiał Jarosław S. Kaźmierczak

 

Na zdjęciu: Adam Kszczot i reprezentacja Polski pokazali Europie, kto jest najlepszy!

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze