Nieszczęście w szczęściu

Już w poprzednim sezonie piłkarze Pogoni kilkakrotnie dali próbkę drzemiących w nich możliwości. Na finiszu rozgrywek błyszczał zwłaszcza Zvonimir Kożulj. Prawie 26-letni Bośniak (ma także obywatelstwo chorwackie) w siedmiu ostatnich potyczkach aż 6 razy wpisał się na listę zdobywców bramek. Mający za sobą występy w Hajduku Split piłkarz wysoką dyspozycję utrzymuje również w bieżących rozgrywkach – w każdym z dwóch dotychczasowych meczów zmusił bramkarza przeciwnika do wyciągnięcia piłki z siatki. Jeżeli nadal będzie podążał tym kursem, to drżyjcie rywale. Na razie „Portowcy” usadowili się na fotelu lidera, ale w najbliższej kolejce czeka ich prawdziwa próba ognia – zmierzą się na wyjeździe z aktualnym mistrzem Polski, Piastem Gliwice.

– Budowa „nowej” Pogoni zaczęła się nie dzisiaj, ani nie wczoraj – przekonuje były trener „Portowców”, Romuald Szukiełowicz. – To trwa od 2011 roku, gdy prezesem został Jarosław Mroczek. Od tego momentu klub systematycznie idzie do przodu i mam na myśli nie tylko pierwszą drużynę. W profesjonalnie zarządzanym klubie wszystko zależy od szefa, a Jarosław Mroczek prowadzi mądrą politykę pozyskiwania nowych zawodników. Ma również wyczucie do trenerów. Przecież wcześniej kapitalną robotę zrobił w Pogoni Kaziu Moskal, a nie była to łatwa sprawa, bo Szczecin jest bardzo specyficznym miastem. Wiem coś na ten temat, bo pracowałem tam 2,5 roku. Tutaj piłka nożna jest bardzo ważną dziedziną życia, o ile nie najważniejszą. Tamtejsze środowisko potrafiło wykreować bohaterów, że wspomnę, chociażby Marka Leśniaka… Zostawmy jednak przeszłość i skupmy się na teraźniejszości.

W ostatnim okresie przez tę drużynę przewinęło się wielu utalentowanych i wartościowych zawodników: Lasza Dwali, Jarosław Fojut, Sebastian Walukiewicz, Zvonimir Kożulj, Adam Buksa, a teraz wrócił do zespołu Adam Frączczak. Wysokie notowania Pogoni są zasługą dwóch rzeczy – doskonałej obserwacji rynku oraz trenera, który ma koncepcję i pomysł, gdzie „wsadzić” nowych graczy. Pogoń już w poprzedniej rundzie zasygnalizowała konkurentom, że: „z nami nie będzie łatwo. Możecie z nami wygrać, ale będą ranni i zabici”. Szczecinianie mają w składzie zawodników, którzy potrafią poderwać kolegów do walki. Grają konsekwentnie i są jednym z nielicznych zespołów w ekstraklasie, który nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Początek bieżącego sezonu mają wymarzony i jestem przekonany, że w ostatecznym rozrachunku będą się liczyli w walce o najwyższe laury.

Mimo imponującego otwarcia Pogoń już na początku rozgrywek otrzymała straszliwy cios. W poniedziałkowym meczu z Arką Gdynia kontuzji doznał bowiem jej kapitan, Kamil Drygas. Szczegółowe badania wykazały zerwanie więzadła krzyżowego i pobocznych. W piątek piłkarz trafi na stół operacyjny, a zabieg przeprowadzi klubowy lekarz, Bartosz Paprota. – To uraz podobny do tego, którego kilka lat temu doznał Hubert Matynia. Przerwa naszego pomocnika może potrwać od 6 do 8 miesięcy – powiedział doktor Paprota, cytowany przez oficjalną stronę klubu.

– To olbrzymia strata dla zespołu – powiedział Piotr Mandrysz, który przez wiele lat grał w Pogoni, a potem był jej trenerem. – Kamil był zawodnikiem bardzo skutecznym, trudno będzie go zastąpić. Moim zdaniem jego kontuzja plus odejście Radka Majewskiego spowodują wyrwę w środku pola i ten problem będzie spędzał sen z powiek trenera Runjaicia. Oczywiście na Drygasie świat się nie kończy, w Pogoni grają przecież tej klasy piłkarze, co obdarzony świetnym uderzeniem Kożulj, bramkostrzelny Adam Buksa, czy powracający po chorobie Adam Frączczak.

Obecne wyniki Pogoni to efekt długofalowej pracy jednego trenera, co pokazuje, jak ogromne znaczenie ma stabilizacja w klubie. Dzięki niej drużyna jest coraz lepsza. Za nami wprawdzie dopiero 2. kolejka, ale lepiej jest wygrać dwa mecze niż je przegrać… „Portowcom” zadania na pewno nie ułatwi zburzony stadion. Pamiętam jeszcze ze swoich czasów, gdy kibice nas wspierali. Wrażenie robiła nie tylko frekwencja, ale również decybele wydobywające się z gardeł. Liczę jednak, że mój były klub w tym sezonie postara się o niespodziankę – zakończył trener Mandrysz.

W poprzednim sezonie Pogoń była zalążkiem klasowej drużyny. Teraz ma wszelkie dane ku temu, by udowodnić, że mimo relatywnie skromnego budżetu można osiągnąć spektakularny sukces. Piast zresztą pokazał, że jest to możliwe.

 

Na zdjęciu: Na razie piłkarze Pogoni mają wyłącznie powody do zadowolenia.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze