Zobacz
Do góry

Dudek: Chcemy pójść drogą Piasta

Rozmowa z Dariuszem Dudkiem, trenerem GKS-u Katowice.

Zwycięstwo lub remis daje utrzymanie, porażka oznacza spadek. Czy kiedyś rozgrywał pan równie ważny mecz, co ten nadchodzący GieKSy z Bytovią?
Dariusz DUDEK: – Wiele takich było – nawet w poprzednim klubie, będąc trenerem Zagłębia Sosnowiec. W przedostatniej kolejce ubiegłego sezonu graliśmy z Ruchem Chorzów. My o ekstraklasę, Ruch – o utrzymanie. Dźwignęliśmy to i wywalczyliśmy awans.

To jednak inny rodzaj presji niż gra o utrzymanie.
Dariusz DUDEK: – Fakt, że klimat jest lepszy. Gdy walczysz o awans i go nie zrobisz, to masz świadomość, że zostajesz w tej samej klasie rozgrywkowej. W Katowicach chyba nikt nie wyobraża sobie II ligi i poczucia, że przyłożyło się rękę do spadku. Wierzę w swoją pracę – dobrą pracę – która się obroni. Przede wszystkim zaś wierzę w moich zawodników. Ciężko pracowali w okresie przygotowawczym i na treningach. Nasza gra mimo wszystko jest w ostatnim czasie dużo lepsza. Oczywiście, mamy też swoje problemy, czeka nas bardzo trudny mecz z Bytovią, gatunkowo ciężki, ale jesteśmy na to gotowi.

Jeśli ktoś powie, że Bytovia będzie jeszcze bardziej zdeterminowana, bo walczy nie tyle o uniknięcie spadku, a o cały klub, to co pan odpowie?
Dariusz DUDEK: – Że Bytovia mnie nie interesuje. Oczywiście mamy sygnały, że jest to dla niej mecz nie tylko o utrzymanie, a w ogóle byt, ale to nie jest problem mój i GKS-u Katowice. Wszystko zależy od nas i na taki moment czekaliśmy. Nie udało nam się w poprzedniej kolejce przypieczętować utrzymania, bo byliśmy uzależnieni od wyniku w Bytowie. Teraz zrobimy wszystko, by zwyciężyć i przerwać tę serię niewygranych meczów przy Bukowej. To też istotne.

W tym sezonie GKS zgarnął u siebie pełną pulę tylko raz – w sierpniu. Tłumaczycie sobie jakoś tę niemoc?
Dariusz DUDEK: – Jest na to logiczne wytłumaczenie, kiedyś wam opowiem… Teraz skupiam się na ostatnim meczu. Każdy widzi, że w ostatnich domowych spotkaniach jesteśmy bardzo nieskuteczni. Sytuacji mamy mnóstwo. Oddajemy po 17, 20, 24 strzały na bramkę. Tak było ze Stomilem, Chrobrym, Chojniczanką, co pokazuje, że gramy dobrze, ale – no właśnie – nieskutecznie. To jest nasz problem. Potrzeba trochę czasu, stabilizacji, by się to wszystko odwróciło. Gdybyśmy zajmowali bezpieczniejsze miejsce w tabeli, to przy normalnej dyspozycji mecz taki jak przed tygodniem z Wartą kończy się nie 1:0, a 4:0. Ze Stomilem – zamiast zremisować – wysoko byśmy wygrali. Brakuje pewności siebie, spokoju przy wykończeniu. No i – cokolwiek by mówić – oczywiście również trochę jakości piłkarskiej.

Obejmował pan GKS w październiku, gdy zespół plasował się w strefie spadkowej. Czy obecna sytuacja – i fakt, że na kolejkę przed końcem wszystko zależy od was – to sukces? A może jednak porażka, że nie zapewniliście sobie utrzymania wcześniej?
Dariusz DUDEK: – Przychodząc tu, spodziewałem się, że będzie trudno. Dobrze punktujemy na wyjazdach, w tej rundzie nasza gra wygląda nieźle, ale od dolnych rejonów tabeli nie daliśmy rady w pełni odskoczyć. Odpowiem w ten sposób: gdyby w październiku ktoś powiedział mi, że zagramy w ostatniej kolejce mecz, w którym tylko w naszych nogach będą losy utrzymania, to przyjąłbym to. Robiliśmy wszystko, by uporać się z tym wcześniej, ale nie uporaliśmy się i nie ma już co gdybać. W przyszłość patrzę optymistycznie. Podam przykład Piasta Gliwice. W poprzednim sezonie uratował ekstraklasę w ostatniej kolejce, wygrywając z Niecieczą, a dziś gra o mistrzostwo Polski. To droga, którą możemy sobie stawiać za wzór i próbować się uczyć od najlepszych. Waldemar Fornalik to jeden z najlepszych trenerów w Polsce wykonał dobrą pracę i widać jej efekty. To jednak nie zrobiło się samo i z dnia na dzień. W Gliwicach jest duża stabilizacja, mocny skład.

Daje pan do zrozumienia, że w tak trudnych chwilach też może urodzić się zespół, mogą rozwijać się zawodnicy?
Dariusz DUDEK: – Cieszy mnie, że tak wielu naszych piłkarzy robi progres.

Śmiał się pan, na antenie weszło.fm, że Adrian Błąd po którymś ze strzelonych goli tylko po to podniósł koszulkę, by pochwalić się „sześciopakiem”.
Dariusz DUDEK: – To jeden z tych zawodników, który zrobił wielki postęp. Podobnie – David Anon. Podam też inny przykład, moim zdaniem najlepszy – Wojtka Lisowskiego. Gdyby niektórzy mogli, to by jesienią go zakopali żywcem. Zanotował jednak progres, ciężko pracował na pozycję w zespole i jest teraz jednym z naszych najlepszych piłkarzy. Nie tylko broni, ale też strzela gole. Wielu chłopaków pokazuje, że warto na nich stawiać, warto z nimi pracować, dać im kredyt zaufania i czekać, aż przyjdzie forma. Praca się broni. Potrzebujemy stabilizacji, która w dłuższej perspektywie przyniesie efekty. Wierzę mocno, że w sobotę utrzymamy GKS w I lidze, a potem owocnie przepracujemy kolejny okres przygotowawczy.

Komentarz „Sportu”. A gdyby Raków przeniósł się do Katowic…?

Spodziewa się pan szturmu Bytovii?
Dariusz DUDEK: – Trzeba być gotowym na różne scenariusze. Rywalom remis tak naprawdę niczego nie daje. My nie zamierzamy się bronić, czekać przy stanie 0:0 na końcowy gwizdek. Po prostu chcemy zagrać dobre spotkanie, wykorzystać stworzone sytuacje. Miewamy w meczach momenty, kiedy prowadzimy 1:0 i czasem zbyt szybko się cofamy, by bronić wyniku. Powinniśmy trafić na 2:0, może na 3:0 – a wtedy presja byłaby dużo mniejsza. Zbyt często myślimy o obronie wyniku.

Jak przez ten tydzień nie zwariować? Nie myślał pan choćby o tym, by zabrać drużynę na jakieś krótkie zgrupowanie?
Dariusz DUDEK: – Pomysł na ten tydzień był podobny jak na… poprzednie. Nie zamierzam dodatkowo wywierać presji na moich zawodnikach. Po prostu róbmy swoje tak jak w poprzednim mikrocyklu, czy też dwa lub trzy tygodnie temu. Mam nadzieję, że nasza praca się obroni i zakończy sukcesem, a takowe niewątpliwie będzie utrzymanie I ligi po tak trudnym sezonie. Nie ma co podwyższać sobie sztucznie ciśnienia. Zawodnicy wiedzą, o co gramy i jak ciężki gatunkowo czeka nas mecz. Najważniejsze, że sytuacja jest pod naszą kontrolą.

Remis zapewnia wam utrzymanie. Możecie wpaść w pułapkę minimalizmu?
Dariusz DUDEK: – Żeby osiągnąć remis, trzeba grać o zwycięstwo – i nie możemy o tym zapomnieć. Spójrzmy na to, co ostatnio działo się w Lidze Mistrzów. Ajax prowadził już 2:0, pewnie myśląc, że jest w finale, a wystarczyła chwila rozluźnienia, dekoncentracji, by Tottenham wrócił do gry. To też dla nas pewna nauka.

Obawiacie się presji ze strony trybun?
Dariusz DUDEK: – Ciągle słyszę o tej katowickiej presji, a patrząc na naszych kibiców, należy im tylko podziękować. Przegrywaliśmy ze Stalą Mielec, a „Blaszok” bardzo nam pomagał. Na wyjazdach zwykle są nadkomplety, ostatnio do Poznania przyjechało 500 osób, przez cały mecz nas wspierali. Liczymy, że podobnie będzie w sobotę. To naprawdę jest nasz 12. zawodnik, dlatego nie mówmy o presji. Najważniejsze, byśmy tworzyli wspólną rodzinę. Musimy odwzajemnić się wreszcie kibicom dobrą grą i zwycięstwem w domu.

Z kwestii mniej przyjemnych: czy zaktualizował pan już swoje CV o spadek z Zagłębiem Sosnowiec?
Dariusz DUDEK: – Ja nie spadłem z ekstraklasy z Zagłębiem. To pytanie chyba nie na miejscu.

Jak to?
Dariusz DUDEK: – Od 11. kolejki w klubie był trener Ivanauskas, to on pracował z zespołem w zimowym okresie przygotowawczym. Jeśli – odpukać – zdarzy się spadek w Katowicach, to nie będzie tak, że trafi na konto trenera Paszulewicza. To ja będę brał pełną odpowiedzialność, a trener Paszulewicz nie będzie musiał niczego wpisywać do CV. Będzie to tylko i wyłącznie moja sprawa, bo dziś ja odpowiadam za wyniki GKS-u. W Sosnowcu tę odpowiedzialność musi wziąć na siebie trener Ivanauskas. Nie było tak, że zostawiłem zespół nieprzygotowany. Przypomnę, że pierwszy mecz po moim odejściu został wygrany, a gdyby drużyna była nieprzygotowana, to nie wygrałaby już żadnego. Odszedłem po 11 kolejkach, zrobiłem w nich 7 punktów, spadek to nie moja wina. Sosnowiec zapamiętam z tego, że zrobiłem awans.

Teraz walczy pan o przyszłość w GieKSie. Również w znaczeniu formalnym.
Dariusz DUDEK: – Oczywiście, mecz z Bytovią jest też dla mnie ważny pod innym względem. Nasze utrzymanie pozwoli na to, że będę miał pracę. Umowa została tak skonstruowana, że jeśli zostaniemy w I lidze, to będzie przedłużona o kolejny rok.

Rozmawiali Maciej Grygierczyk i Marek Hajkowski

Na zdjęciu: Jeszcze tylko łyk wody – i ekipa trenera Dudka ruszy do arcyważnego boju…

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w I liga