Dwie pieczenie niemożliwe

Ekwador lub Senegal awansują do dalszej fazy mistrzostw świata.


Niespodziewany remis podopiecznych Gustav Alfaro z Holandią sprawił, że Ekwadorczycy są bardzo blisko awansu kolejnej rundy mundialu. Wystarczy, że nie przegrają z Senegalem. Drużyna prowadzona przez Aliou Cisse nie może, a musi pokonać Ekwador, jeżeli nie chce we wtorek zacząć pakować walizek. Zadanie nie będzie należało do najłatwiejszych, nawet pomimo problemów zespołu z Ameryki Południowej.

Bohater z kłopotami

Gwiazdą Ekwadoru jest kapitan reprezentacji Enner Valencia. 33-latek jest najlepszym strzelcem swojej drużyny i jednym z piłkarzy, którzy mogą powalczyć o koronę króla strzelców katarskiego turnieju. W dwóch pierwszych meczach zdobył trzy bramki, a więc wszystkie, jakie Ekwador zapisał na swoim koncie podczas tegorocznych mistrzostw świata.

Problem w tym, że Valencia nie dokończył ani rywalizacji z Katarem, ani Holandią. Wszystko przez kłopoty zdrowotne. Wielu zastanawiało si, dlaczego trener Alfaro w pierwszym spotkaniu nie zdjął swojego zawodnika wcześniej z murawy, gdy pojawiły się pierwsze oznaki problemów. Valencia uraz zgłaszał już wcześniej, jednak jeszcze przez kilkanaście minut był na murawie. Udało się jednak postawić go na nogi i w piątek ponownie wybiegł w pierwszym składzie.

Tego spotkania także nie dokończył przez problemy z kolanem. Nie ma więc pewności, czy Valencia będzie w stanie ponownie poprowadzić swój zespół do zwycięstwa. Każdy punkt byłby na wagę złota. W końcu jedno „oczko” wystarczy, by pierwszy raz od 2006 roku wyjść z grupy. Obecność Valencii na pewno zwiększyłaby ich szanse na awans.

O pełną pulę

Senegal na drugą fazę turnieju czeka jeszcze dłużej. Ostatni raz opuścił on grupę w 2002 roku, podczas swojego pierwszego spotkania z mistrzostwami świata. Wówczas zespół prowadzony przez Bruno Metsu sensacyjnie pokonał Francję, a pozostałe dwa mecze zremisował i awansował do kolejnej fazy wraz z Danią, czego nikt nie przewidywał. Dodatkowo pokonał w kolejnym meczu Szwecję i uległ dopiero w ćwierćfinale późniejszym brązowym medalistom, Turkom.

Tamtą atmosferę doskonale pamięta selekcjoner Senegalu, Aliou Cisse, wówczas kapitan „Lwów Terangi”. Na pewno chciałby kolejny raz awansować do fazy pucharowej. Aby tak się stało, jego zespół musi pokonać Ekwador, a więc także zatrzymać Valencię, o ile ten zagra. Zespół z Afryki czeka więc niebywale trudne zadanie.

GRUPA A

wtorek 29.11., godz. 16.00. Ar-Rayyan – Khalifa International Stadium

Ekwador – Senegal

sędzia Clement Turpin (Francja)


Na zdjęciu: Piłkarze Ekwadoru wciąż z szansą na awans.

Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus