Dziewczyna z Zabrza na drodze do marzeń

18-letnia Julia Niewiadomska jest najmłodszą kadrowiczką trenującą na zgrupowaniu w Cetniewie. Fachowcy wróżą nastolatce ze Śląska wielką karierę.


Przeciętnemu kibicowi nazwisko Niewiadomskiej na razie mówi niewiele, a i w akcji w kraju może jej szybko nie zobaczyć. Ale 18-latka z Zabrza ma już za sobą debiut i bramki w Bundeslidze, a na koncie tytuł najlepszej zawodniczki jesiennych mistrzostw świata juniorek dywizji B – młode Polki zdobyły we Włoszech brązowy medal. Dzięki temu Julia została jedną z 29 najbardziej zdolnych młodych zawodniczek w Europie, docenioną przez kontynentalną federację EHF.

A jeszcze dwa lata temu była najlepszą zawodniczką juniorek młodszych Pogoni 1945 Zabrze, które – jako środkowa rozgrywająca – poprowadziła do mistrzostwa Polski. Dziś trenuje z reprezentacją seniorek na zgrupowaniu w Cetniewie. Trener Arne Senstad przygotowuje zespół do grudniowych mistrzostw Europy.

– Byłam bardzo zaskoczona, a jednocześnie szczęśliwa. To jedno z moich marzeń, zagrać w reprezentacji – relacjonuje chwilę, gdy dowiedziała się o powołaniu. – Wiem, że trener oczekuje od nas ciężkiej pracy, jestem na to gotowa i chcę uczyć się od innych, jak choćby Kinga Grzyb – dodaje Julia. 38-letnia skrzydłowa Zagłębia Lubin, legenda biało-czerwonych, mogłaby być jej mamą.

– Julia to bardzo duży talent. Widziałem ją w meczach kadry juniorek i na wspólnych zgrupowaniach reprezentacji. Ma papiery na fajną piłkarkę ręczną. Może nie imponuje wzrostem, ale ma przede wszystkim dobrą głowę, dużo widzi na boisku, wywiązuje się też z zadań obronnych. Jestem bardzo ciekawy rozwoju jej talentu – mówi Leszek Krowicki.

Optymalne warunki

Były selekcjoner reprezentacji Polski od kilkudziesięciu lat mieszka i pracuje w Niemczech, osiadł w Oldenburgu. Dwa lata temu pomagał Julii i jej rodzicom w przeprowadzce do Bensheim, miasteczka w Hesji, kilkadziesiąt kilometrów od Frankfurtu.

– Rodzice Julii pytali mnie o poradę, pomagałem w znalezieniu szkoły i mieszkania. Są oczywiście różne opinie na temat wyjazdu młodych sportowców z Polski, ale jeżeli jest to robione z głową, to ma sens. Naturalny jest rozwój tam, gdzie poziom sportowy jest wyższy, a nie oszukujmy się, Bundesliga znacznie przewyższa krajową superligę. Julii zapewniono optymalne warunki do życia, nauki i uprawiania sportu oraz fachową opiekę trenerską. To przykład dobrej roboty – przekonuje Krowicki.

Cztery gole w 8 minut

W 40-tysięcznym Bensheim wszyscy są dumni z piłkarek ręcznych, które trzy lata temu awansowały do Bundesligi. W miasteczku są cztery pełnowymiarowe hale i atmosfera sprzyjająca sportowi.

Trenerką ekipy „Płomieni” jest Heike Ahlgrimm, była podopieczna Krowickiego w Buxtehuder (gwiazdą tamtej drużyny w latach 2000-07 była gliwiczanka Aleksandra Pawelska). Sezon w Niemczech nie został dokończony, nie przyznano tytułu i medali, ale ekipa z Bensheim została sklasyfikowana na wysokim, 8. miejscu.

Niewiadomska dostawała już szansę gry w kilku meczach ligowych. Na początku lutego – jako jedyna – była chwalona po spotkaniu z HSG Blomberg-Lippe (32:40) – w ciągu 8 minut i zdobyła 4 bramki.

– Pierwszego gola w Bundeslidze zdobyłam w styczniu przeciwko Bietigheim, drużynie Karoliny Kudłacz-Gloc. Po meczu porozmawiałyśmy chwilę, Karolina mi pogratulowała i pytała o samopoczucie – opowiada Julia. Niestety, nie spotkały się w Cetniewie, bo kapitan kadry na zgrupowanie nie dotarła z powodu pandemii.

Z domu wyjechało dziecko

Początki Julii w Niemczech wcale nie były jednak łatwe, w końcu mając 16 lat zdecydowała się na bardzo odważny krok – wyjazd daleko od domu, spod kurateli rodziców. Jest córką Anny Niewiadomskiej, byłej zawodniczki m.in. AZS AWF Katowice, Kolportera Kielce i Sośnicy Gliwice, obecnie trenerki młodzieży w Pogoni Zabrze. Tata Andrzej jest nauczycielem wf.

– Ja miałam pomysły na dzieci, mąż je realizował, bo Julka i o dwa lata młodszy Igor tacie zawdzięczają sportową wszechstronność. Uprawiali niemal wszystkie dyscypliny sportu – uśmiecha się pani Anna.

– Gdy Julia dostała zaproszenie do akademii sportowej w Bensheim mieliśmy oczywiście masę wątpliwości, dom opuszczało jeszcze dziecko. Po rozmowach ze znajomymi, także w Niemczech, doszliśmy do wniosku, że trzeba podjąć ryzyko. Najważniejsza była oczywiście decyzja samej Julii – przyznaje Anna Niewiadomska.

A córka nie miała wątpliwości, choć potem – przyznaje – nastąpiło twarde zderzenie z rzeczywistością. – Dla mnie wbrew pozorom była to łatwa decyzja. Zawsze marzyłam o graniu za granicą, a w Niemczech zainteresowanie piłką ręczna, kibice, otoczka wokół meczów i rozgrywek spełniła moje oczekiwania. Bensheim to małe miasteczko, które żyje piłką ręczną, każdy każdego zna, przyzwyczajam się już, że jestem rozpoznawana na ulicy – uśmiecha się świeżo upieczona kadrowiczka.

Rower i spaghetti z pesto

Na miejscu okazało się, że w akademii jest jedyną zawodniczką spoza Niemiec. W pierwszym roku bardzo pomogła jej ówczesna skrzydłowa „Płomieni” Bogna Sobiech.

– Wzięła Julię pod swoje skrzydła, wspierała w codzienności, rozmowach – podkreśla Anna Niewiadomska. – Moje życie zmieniło się o 180 stopni, nie znałam kultury, ani zbyt dobrze języka. Oczywiście, były momenty zwątpienia, godziny na słuchawce z mamą, która w domu robiła wszystko wokół mnie, gotowała, prała, woziła na treningi. Tutaj musiałam nauczyć się robić to sama – podkreśla Julia, której najważniejszym środkiem transportu w Bensheim – jak większości mieszkańców miasteczka – został rower. W kuchni też sobie radzi. – Wyspecjalizowałam się w spaghetti z pesto, pomidorami i mozzarellą. A na śniadanie najszybsza jest owsianka – uśmiecha się.

Po wyjeździe Sobiech do Borussii Dortmund, Niewiadomska zaprzyjaźniła się z o rok starszą Holenderką Sarah Dekker.

– W wytrwaniu pomogły ciężka praca, determinacja i silna psychika Julii. Zwłaszcza pierwszy rok był bardzo trudny, ale to ją wzmocniło. Zyskała ważne życiowe doświadczenie, wydoroślała. Mówi po niemiecku, angielsku, uczy się hiszpańskiego – opowiada mama, która najbardziej dumna jest chyba z faktu, że córce udało się zdać do następnej klasy w liceum, gdzie poziom nauki jest bardzo wysoki. Za rok będzie zdawać maturę.

Igrzyska, Liga Mistrzów…

Julia została zauważona przez europejską federację EHF. Niedawno w mediach społecznościowych pokazała nagranie, jak dba o formę w dobie pandemii. Jest beneficjentką programu „Respect Your Talent” (z ang. – dbaj o swój talent), wspierającym rozwój sportowych talentów na boisku i poza nim. W grudniu – obok 28 młodych zawodniczek z 18 krajów – uczestniczyła w dwudniowych warsztatach w Wiedniu, gdzie pracowała pod okiem gwiazd piłki ręcznej, jak Serbka Andrea Lekić czy Norweżka Kari Aalvik Grimsbo.

Czy ma szansę zrobić podobną karierę?

– Oczywiście wzrost w piłce ręcznej to wciąż jest atut, ale dziś Norweżki czy Holenderki pokazują, że ważniejsze są dynamika, szybkość, praca na nogach, zmiana kierunku, a Julia dysponuje tymi cechami i może je rozwijać – podkreśla Leszek Krowicki. – Nora Mork czy Stine Oftedal udowadniają, że nawet niższe zawodniczki mogą być jednymi z najlepszych na świecie – przekonuje Julia.

Od tygodnia trenuje w Cetniewie na zgrupowaniu pierwszej reprezentacji. Nad morzem podopieczne Arne Senstada przebywać będą do niedzieli. 18 czerwca poznają rywalki w grupie mistrzostw Europy, które w dniach 3-20 grudnia odbędą się w Norwegii i Danii. Czy pojadą tam z nastolatką z Zabrza w składzie?

– Moje sportowe marzenia? Zagrać na igrzyskach olimpijskich, a także na mistrzostwach świata i Europy, a z klubem w Lidze Mistrzyń – bez zająknięcia wylicza Julia. Może to właśnie pod jej batutą Polki za cztery lata wystąpią na igrzyskach po raz pierwszy w historii?


Zobacz jeszcze: Rozmowa z Piotrem Łebkiem, komisarzem PGNiG Superligi oraz PGNiG Superligi kobiet.

Komentarze