Zobacz
Do góry

Ekstraklasa mniej polska

W mistrzowskich ekipach z ostatnich lat główne role odgrywają w lidze obcokrajowcy. Za moment w polskiej ekstraklasie nie będzie żadnego Polaka poniżej 30. roku życia z wyjazdem na mundial w CV.

Krajobraz może nie jest jeszcze pustynny, ale zaobserwowany trend wydaje się na pierwszy rzut oka niepokojący. Selekcjoner Adam Nawałka zabiera na mundial tylko czterech zawodników z rodzimej ligi. To najsłabszy wynik w bieżącym stuleciu. I zarazem mocny regres. Na finały Euro 2016 poleciało ich 10.

Cztery minus jeden

W samolocie do Rosji znajdą się Rafał Kurzawa (Górnik Zabrze), Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk), Artur Jędrzejczyk i Michał Pazdan (obaj Legia Warszawa). Tylko ten ostatni ma mniej niż 30 lat. I właśnie on przed nowym sezonem zmieni klub na zagraniczny.

Liczba krajowców zabranych na światowy czempionat dziwić jednak nie powinna, skoro od kilku dobrych lat główne role w czołowych zespołach ekstraklasy odgrywają obcokrajowcy. Doskonale widać to w ramce obok, uwzględniającej jedynie zespoły mistrzowskie. A nawet jeśli ktoś błyśnie w teoretycznie słabszej ekipie, i tak szuka szczęścia poza ojczyzną. Dwa ostatnie przykłady to świeże transfery do Włoch Krzysztofa Piątka (Cracovia – Genoa FC) i Arkadiusza Recy (Wisła Płock – Atalanta Bergamo).

Mocna jak nigdy?

Skoro pierwszy raz w XXI wieku na mundial wybiera się ledwie czterech ligowców, to znaczy, że ekstraklasę mamy najsłabszą od lat? – Nie upraszczałabym sprawy w ten sposób – mówi w rozmowie ze „Sportem” Marek Jóźwiak, były reprezentant kraju. – Wielu z tych piłkarzy, którzy znaleźli się w polskiej kadrze na mundial, jeszcze niedawno grało przecież w naszej lidze. I to dzięki niej mogli ruszyć na emigrację. Selekcjoner Adam Nawałka weźmie do Rosji tylko tych najbardziej wartościowych, ale jestem przekonany, że już jesienią – w Lidze Narodów – zobaczymy większą liczbę piłkarzy biegających na co dzień po polskich boiskach.

– Liga najsłabsza od lat? – powtarza pytanie Marek Chojnacki, do niedawna rekordzista pod względem liczby gier w rodzimej ekstraklasie. – Nic z tych rzeczy. Powiedziałbym nawet odwrotnie – skoro jest tylu chętnych na naszych ligowców, to znaczy, że ta liga jest mocna jak nigdy. Odpływ zawodników oczywiście chwilowo obniża jej poziom. Wchodzą do gry kolejni młodzi zdolni, ale ci, którzy wyjechali wcześniej, wykonują na tyle dobrą robotę, że zagraniczni skauci wyciągają od nas kolejnych graczy. Boję, że za jakiś czas większość piłkarzy w polskiej ekstraklasie stanowić mogą obcokrajowcy.

Szlaban niepotrzebny

Już teraz „stranieri” w niejednym ligowym zespole obsadzają większość miejsc w wyjściowej jedenastce. Czy to trend do odwrócenia w przewidywalnej przyszłości? – Da się to zrobić, ale to kwestia kilku lat – prognozuje Jóźwiak. – Musimy zaczekać, aż szerszym nurtem do ekstraklasy wpłyną piłkarze z roczników 1999, 2000 i 2001. Chciałbym, żeby nadeszły czasy, w których takich zawodników jak Piątek czy Góralski kupują czołowe polskie kluby, a nie średnie zagraniczne. Jest jednak na razie inaczej i później w efekcie mistrz Polski przegrywa z zespołami, które w swojej lidze zajmują na przykład siódme miejsce. Z drugiej strony nie twierdzę, żeby całkowicie zamykać się na obcokrajowców. Chodzi tylko o to, by sięgać po takich, którzy wniosą do naszej ekstraklasy wymierną jakość.

Inne stanowisko prezentuje Chojnacki: – W mojej ocenie trend, o którym rozmawiamy, jest nie do odwrócenia. Można powiedzieć z przekąsem, że gonimy Europę, bo w najsilniejszych ligach dominują przecież emigranci. Za wyjątkiem może tylko Bundesligi.

Ktoś się pomylił

Zarysowuje się jednocześnie pewien paradoks. Mimo że w polskiej lidze coraz mniej dobrych piłkarzy, coraz łatwiej trafić im do jednej z pięciu najsilniejszych lig Starego Kontynentu bezpośrednio z Polski. Vide Reca i Piątek…

– To nie jest już wprawdzie ta sama Serie A, co kiedyś, ale trzeba się cieszyć, że szanują tam Polaków – zauważa Jóźwiak. – Świetną markę zrobili nam rodacy, którzy trafili na Półwysep Apeniński w paru poprzednich sezonach. Życzyłbym sobie tylko, żeby ci, którzy wyjeżdżają za granicę – nie tylko do Italii – nie wracali po jednej rundzie. Niech zostaną tam pięć, sześć czy siedem lat. Przykład Bartka Kapustki, który w silniejszych ligach przepadł, jest bardzo przykry. Świadczy o tym, że ktoś się w którymś momencie jednak bardzo pomylił…

 

W pięciu ostatnich sezonach

2013/14 Legia Miroslav Radović (14) 44/75 6
2014/15 Lech Kasper Hamalainen (13) 39/67 6
2015/16 Legia Nemanja Nikolić (28) 51/70 5
2016/17 Legia Nemnja Nikolić (12) 54/70 7
2017/18 Legia Jarosław Niezgoda (15) 43/55 6
Kolejno: sezon, mistrz, jego najlepszy strzelec (dorobek), gole zdobyte przez obcokrajowców/gole ogółem, liczba stranierich w wyjściowej jedenastce.

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa