Energa Basket Liga Kobiet. Faworytów jest wielu

Meczem Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin – Artego Bydgoszcz rozpoczyna się nowy sezon Energa Basket Ligi Kobiet. W odróżnieniu od poprzednich zapowiada się niezwykle ciekawie, po raz pierwszy od wielu lat nie ma bowiem zdecydowanego faworyta do mistrzostwa, jakim ostatnio były polkowiczanki.

Osłabiony mistrz

W lecie w Polkowicach panowała spora niepewność, bo nie wiadomo było czy główny sponsor pozostanie w klubie, kto będzie trenerem oraz jak będzie wyglądał skład. Firma CCC ostatecznie nadal będzie wspierać klub, ale ograniczyła finansowanie. W ramach oszczędności polkowiczanek zabraknie m.in. w rozgrywkach Euroligi. Podpisano nową umowę z trenerem Maroszem Kovaczikiem, który dwukrotnie doprowadził CCC do mistrzostwa kraju, ale Słowak pracę w klubie łączył będzie z prowadzeniem reprezentacji Polski.

Zespół mocno się jednak zmienił. Z mistrzowskiego składu odeszły cztery podstawowe zawodniczki, w tym najlepsza koszykarka (MVP) ligi Brytyjka Temitope Fagbenle. Udało się zakontraktować Amerykankę Danielle Robinson, która razem z Fagbenle występowała w rozgrywkach WNBA w zespole Minnesota Lynx. Po rocznej przerwie wróciły Greczynka Artemis Spanou i (po urlopie macierzyńskim) Serbka Miljana Bojović.

– Udało nam się zbudować drużynę, która będzie bić się o czołowe miejsca. Celem minimum jest strefa medalowa, ale chcemy obronić mistrzostwo – zapowiedział prezes CCC, Wiesław Kozdroń.

Chcą medali

Kandydatów do pokrzyżowania planów CCC jest jednak kilku. Wysokich aspiracji nie ukrywają w Bydgoszczy. W poprzednich rozgrywkach Artego odpadło już ćwierćfinale i przed tym sezonem w zespole doszło do dużych zmian. Walkę o medale mają zapewnić
Amerykanki Brianna Kiesel (przeszła z Pszczółki Lublin), Jennifer O’Neil, która ostatnie rozgrywki spędziła w rosyjskim Spartaku Widnoje MR i Litwinka Laura Svaryte (pozyskana z Energi Toruń).

Z kolei Arka Gdynia swoją siłę potwierdziła w eliminacjach do Euroligi, pokonując silny turecki Botas.

– Naszym celem w lidze ponownie jest zdobycie medalu. Dysponujemy szerszym i bardziej wyrównanym składem – stwierdził Bogusław Witkowski, prezes Arki.

Mocne będą też zespoły z Gorzowa Wlkp., Wrocławia i Lublina. W tym pierwszym, srebrnym medaliście poprzednich rozgrywek, trener Dariusz Maciejewski, postawił na zagraniczny zaciąg. To dwie Amerykanki z ligi WNBA Kahleah Copper i Chloe Jackson (obydwie Chicago Sky), z których pierwsza w sezonie 2017/18 reprezentowała barwy Basketu 90 Gdynia i była najskuteczniejszą zawodniczką sezonu regularnego. Ponadto do składu dołączyły reprezentantka Rosji Żossielina Majga i Brytyjka Cheridene Green. Z CCC pozyskano reprezentantkę Polski Agnieszką Kaczmarczyk, która po siedmiu latach wraca do Gorzowa, gdzie spędziła pierwsze sześć lat na parkietach ekstraklasy.

Gasnący blask „Białej gwiazdy”

Trudny sezon czeka Wisłę Kraków, niedawnego potentata w polskich rozgrywkach. Budżet klubu jest mniejszy o 70 procent i po raz pierwszy od 15 lat w nazwie brakuje dotychczasowego sponsora, Can-Pack. Władze klubu podkreślają, że cały czas szukają innych sponsorów, ale efekty są mizerne. W pozyskaniu koniecznych środków pomóc mają kibice w planowanej akcji crowdfundingowej.

Do sporych zmian doszło w zespole. Z poprzedniego sezonu pozostały tylko Magdalena Ziętara i Anna Jakubiuk. Zakontraktowano osiem nowych zawodniczek: Amerykanki Krystal Vaughn (poprzednio Gesam Gas Le Mura Lucca) i Chloe Wells (DSK Basketball Nymburk), Litwinkę Gabiję Meskonyte (BC Kibirkstis Wilno), Estonkę Kadri-Ann Lass (Duquesne Dukes) oraz Katarzynę Trzeciak (Energa Toruń) i Łucję Grzenkowicz (SMS Łomianki). Kadrę uzupełnią Bożena Puter, wychowanka Wisły, która ostatnio grała w SMS Łomianki i Aleksandra Owca (Korona Kraków).

Sporym sukcesem władz Wisły było namówienie do powrotu trenera Stefana Svitka. 53-letni Słowak pracował przy Reymonta w latach 2013-15 i doprowadził zespół do dwóch mistrzostw Polski.

Na zdjęciu: Marosz Kovaczik (w środku) ma prawie nowy zespół, ale cel ten sam, obronić złoto.

Materiały przygotowali Michał Micor i Tomasz J. Mucha

Komentarze