Energa Basket Liga. Ostatecznie rozwiać nadzieje Anwilu

MKS Dąbrowa podejmuje Anwil Włocławek, a GTK Gliwice Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp. Rozpoczyna się decydująca gra o play off.


Dąbrowianie w ostatnim czasie spisują się znakomicie. Z ostatnich sześciu meczów wygrali aż pięć – nie dali rady tylko Enei Zastalowi BC Zielona Góra – i nieoczekiwanie włączyli się do walki o play off. A przecież jeszcze nie tak dawno byli głównymi kandydatami do spadku.

Mają już na koncie 31 punktów i do ósmej w tabeli Enei Astorii Bydgoszcz tracą tylko punkt, ale rozegrali o jeden mecz mniej. Na ich korzyść przemawia także terminarz, bo kontynuują serię meczów we własnej hali.

Kto ma więcej energii?

Teraz przed MKS-em arcyważne starcie. Podejmują Anwil Włocławek (sob. godz. 17.35), czyli bezpośredniego rywala w walce o czołową ósemkę. Na co stać włocławian? Potencjalnie nawet na mistrzostwo Polski, ale na razie zawodzą na całej linii. Nie pomagają też zmiany szkoleniowców. W ostatniej kolejce zostali rozbici przez Śląsk Wrocław 77:107.

– To był nasz bardzo słaby występ. Graliśmy bez żadnego kontaktu z rywalami. Pierwszą kwartę zagraliśmy kompletnie bez energii i już po dziesięciu minutach było praktycznie po meczu – grzmiał po spotkaniu Przemysław Frasunkiewicz, szkoleniowiec Anwilu.

– Grając bez energii niczego się nie zdziała. Z energii wychodzi wszystko: zaangażowanie w obronie, odpowiednie rotacje, celne rzuty i dzielenie się piłką. Podstawą tych kwestii jest właśnie energia. Jestem wściekły, bo tego się po prostu nie spodziewałem. Zdawałem sobie sprawę z tego, że jesteśmy zmęczeni poprzez duże nagromadzenie meczów, ale to dla mnie duży szok, że zagraliśmy bez energii – dodał.

Dąbrowianie natomiast aż kipią energią. W wybornej formie jest zwłaszcza Andy Mazurczak. Został nawet MVP tygodnia w Energa Basket Lidze, za występ przeciwko PGE Spójni Stargard. Do triple-double zabrakło mu jedynie po jednej zbiórce i asyście.

– Nawet nie wiedziałem, że potrzebowałem jednej zbiórki i asysty, w ogóle się na takich rzeczach nie skupiam. Nie jestem samolubnym graczem, dla mnie najważniejsze jest zwycięstwo i cieszę się, że udało się je osiągnąć – stwierdził Amerykanin, mający polskie obywatelstwo.

Przełamać fatum

Bardzo trudne zadanie także przed GTK Gliwice, które zagra u siebie z ekipą z Ostrowa Wlkp. (sob. 19.00). W Gliwicach nastroje panują minorowe, bo i zespół spisuje się poniżej oczekiwań. Porażka z ostatnią Polpharmą Starogard Gdański mocno zabolała, ale koszykarze zapewniają, że walki o play off nie odpuszczą.

– Każdy z nas musi stanąć przed lustrem i sobie odpowiedzieć, czy chcemy ten play off, czy też 21 marca kończymy sezon. Ja chcę i nie będę tolerował takiego podejścia. Jako kapitan przepraszam naszych kibiców za mecz z Polpharmą. Teraz przed nami spotkanie z Stalą Ostrów Wlkp. i na nim trzeba się skupić – podkreślił [Szymon Szewczyk], doświadczony środkowy GTK.

Ostrowianie, odkąd przejął ich Igor Milicić, są na zwycięskiej ścieżce. Wygrali już cztery kolejne mecze, a w sumie pięć, bo to z Anwilem było autorstwa trenera tymczasowego, a obecnie asystenta, Andrzeja Urbana. Do tego w Gliwicach goście powinni wystąpić wzmocnieni. Na debiut czekają Trey Kell i Mark Ogden. Być może do gry wróci także kontuzjowany James Florence. Przeciwko GTK przemawia też dotychczasowy bilans. Oba zespoły mierzyły się sześć razy i wszystkie spotkanie wygrała Stal.


Na zdjęciu: Andy Mazurczak na za sobą bardzo udany tydzień.

Fot. Wojciech Szubartowski/PressFocus