Forma wielką niewiadomą

W bieżącym sezonie gra bloku defensywnego beniaminka z Legnicy często przyprawiała sympatyków tej drużyny o palpitację serca. Migotanie przedsionków miewał zapewne także trener Dominik Nowak, bo obrońcy i bramkarze często wsadzali cały zespół na przysłowiową minę.

Strażnicy bramki nie potrafili ustabilizować formy, zdarzały im się banalne i naiwne błędy, po których Miedź traciła gole i punkty.

Sezon rozpoczął w „klatce” Łukasz Sapela, lecz po trzeciej kolejce ustąpił miejsca Antonowi Kanibołockiemu. Ukrainiec zagrał sześć meczów w ekstraklasie, po czym do łask powrócił Sapela. Dla niego gwoździem do trumny była klęska „Miedzianki” w derbowej potyczce ze Śląskiem Wrocław (0:5) na własnym boisku. Od tego momentu między słupkami niepodzielnie panował były bramkarz Szachtara Donieck.

Runda wiosenna szybko doprowadziła do weryfikacji założeń i planów. Kanibołockij chyba nie zorientował się, że święta już dawno są za nami i rozdawanie prezentów nie jest w tym okresie w modzie. W dwóch meczach rundy wiosennej przeciwko Jagiellonii Białystok i Zagłębiu Lubin Ukrainiec miał na sumieniu cztery stracone przez Miedź bramki, a oprócz tego w kilku innych sytuacjach interweniował tak nerwowo i nieudolnie, że jego kolegom z zespołu i trenerom włosy stawały dęba.

Trener Dominik Nowak nie miał wyjścia i ponownie zaufał Łukaszowi Sapeli. Ten w meczu z Wisłą Płock spisał się nieźle, nie jest również winien porażki na Łazienkowskiej z Legią, mimo to wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że znowu straci miejsce w wyjściowej jedenastce. Powodem jest angaż w ostatnim dniu okienka transferowego rosyjskiego golkipera, Sosłana Dżanajewa. 32-letni obecnie bramkarz karierę zaczynał w CSKA Moskwa, potem zakładał koszulki takich klubów jak Spartak Moskwa, Terek Grozny, FK Rostów. W 2016 roku otrzymał nawet nagrodę bramkarza roku w Rosji.

Ostatnio był bramkarzem Rubina Kazań, ale zagrał w nim tylko cztery mecze, gdyż zmagał się z kontuzją. Z klubem tym, w którym zarabiał półtora miliona euro rocznie, rozwiązał kontrakt z winy pracodawcy, a na pożegnanie otrzymał 450 tysięcy euro odszkodowania.

Z powodu urazu zabrakło Dżanajewa w 23-osobowej kadrze Rosji na ubiegłorocznych mistrzostwach świata. W przeciwnym wypadku selekcjoner Stanisław Czerczesow raczej był go nie skreślił. W Legnicy pomyślnie przeszedł testy medyczne i podpisał kontrakt, obowiązujący do… końca bieżącego sezonu.

Rosyjskiego bramkarza zatrudniono w Legnicy nie po to, by zwiedzał miasto lub grzał ławkę rezerwowych, tylko po to, by wychodził na boisko od pierwszej minuty. Trener Miedzi Dominik Nowak poniekąd kupił kota w worku, transfer Dżanajewa to bowiem autorski pomysł właściciela klubu, Andrzeja Dadełły.

– Nie będę przesądzał, czy Dżanajew zagra przeciwko Lechowi – powiedział były trener „Miedzianki”, Janusz Kudyba. – Moim zdaniem Łukasz Sapela w dwóch ostatnich meczach nie ponosi winy za stracone bramki, ale obsada bramki jest problemem trenera Nowaka. Co mogę powiedzieć o Dżanajewie? To kawał „zwierzaka”, ale z powodu kontuzji nie grał przez kilka miesięcy, więc jego forma jest wielką niewiadomą. Na pewno jednak nie jest to przypadkowy bramkarz, skoro ocierał się o reprezentację Rosji.

 

Na zdjęciu: Przed 11 laty Sosłan Dżanajew grał już w Polsce. Był bramkarzem reprezentacji Rosji U-21, która wygrała z biało-czerwonymi 1:0.

 

Komentarze