Gałeczka w panteonie postaci rozsławiających Sosnowiec

Józef Gałeczka to drugi obok Włodzimierza Mazura legendarny piłkarz i znakomity trener, który dołączył do panteonu postaci rozsławiających stolicę Zagłębia Dąbrowskiego.


Swoisty panteon postaci z różnych dziedzin życia miasto Sosnowiec zaczęło tworzyć w 2017 roku. Na początek znaleźli się w nim m.in.: aktorka Pola Negri, śpiewak Jan Kiepura i Włodzimierz Mazur, były napastnik Zagłębia i reprezentacji Polski, uczestnik Mundialu 1978, który zmarł niespodziewanie w wieku 34 lat w wyniku pęknięcia tętniaka.

Każda z wyżej wymienionych postaci doczekała się grafiki poświęconej swojej osobie. Z tej okazji stworzono także specjalne siatki, które pojawiły się m.in.: na Stadionie Ludowym. Podczas ostatniego meczu z Resovią na sosnowieckim obiekcie umieszczono także siatkę z wizerunkiem Józefa Gałeczki, który już kilka tygodni po śmierci został włączony w poczet panteonu osób, które rozsławiły Sosnowiec. Specjalną grafikę poświęconą jednej z najważniejszych osób w historii Zagłębia opatrzono opisem „Legendarny Józek”.

Gałeczka był jedną z ikon piłkarskiego Zagłębia. Zmarł 7 lipca bieżącego roku. Miał 82 lata. Jako piłkarz w barwach sosnowieckiego klubu w ówczesnej I lidze strzelił 98 bramek w 253 meczach. W 1964 roku uzyskał tytuł króla strzelców. Zaliczył również 18 meczów w reprezentacji Polski, strzelił w niej 5 bramek. Poza Sosnowcem występował jeszcze w Piaście Gliwice i francuskim US Boulogne Côte d’Opale.

Wraz z Zagłębiem wywalczył 4-krotnie Puchar Polski jako jedyny w klubie z Sosnowca. Dwa razy sięgnął po PP jako zawodnik i dwa razy jako trener. Miał wkład w największe sukcesy klubu. Zajmował z nim miejsca na podium mistrzostw Polski. Nie dane mu było jedynie cieszyć się z tytułu mistrza Polski.

– Nikt z grona osób związanych z Zagłębiem nie zasłużył bardziej na to wyróżnienie niż Józef Gałeczka. Cztery Puchary Polski, najpierw jako piłkarz potem jako trener, medale mistrzostw Polski, dziesiątki bramek dla naszego klubu. To legenda Zagłębia.  Był moim mentorem. Przy nim zaczynałem pracę szkoleniowa, byłem jego asystentem. Wzorowałem się na nim. Mogę powiedzieć, że był moim przyjacielem – podkreśla Leszek Baczyński, były trener, dyrektor i prezes Zagłębia, a od kilku lat honorowy prezes sosnowieckiego klubu, który do ostatnich dni był w stałym kontakcie z Józefem Gałeczką. 

– Był dla mnie jak drugi ojciec. Umawialiśmy się na oglądanie meczów półfinałowych Mistrzostw Europy. Niestety, najpierw telefon od syna pana Józefa, że tata zemdlał, że jest w szpitalu. Potem sam do mnie zadzwonił, mówił, że go trzymają i nie chcą wypuścić, przepraszał, że nie obejrzymy razem meczu…Cieszę się, że miasto o nim pamięta. Pamięć o takim człowieku nie może zginąć i nie zginie – podkreśla Baczyński.


Na zdjęciu: Józef Gałeczka skacze do główki w meczu Zagłębia z Crveną Zvezdą Belgrad (4:4) rozegranym 26.07.1964 r. w Nowym Jorku w trakcie rozgrywek Interligi Amerykańskiej.

Fot. ARC

Komentarze