GieKSa odrabia ligowe zaległości

Katowiczanie grają dziś wieczorem w Rzeszowie, dokąd udali się z nadzieją na pierwsze w ligowym sezonie wyjazdowe zwycięstwo.


Bez trenera Rafała Góraka na ławce rezerwowych rozegra dziś wieczorem GieKSa zaległe spotkanie pierwszej kolejki rundy rewanżowej w Rzeszowie, w pierwotnym terminie przełożone z przyczyn covidowych, jakie dotknęły obóz rywala. Wczoraj na Bukową dotarła krótka wiadomość z PZPN informująca o obligatoryjnej 1-meczowej dyskwalifikacji szkoleniowca, który w poprzednim – piątkowym starciu z Miedzią Legnica w odstępie dosłownie kilkunastu sekund ujrzał dwie żółte kartki za krytykowanie jego orzeczeń.

Górak przekonywał w „Sporcie”, że nie był wulgarny, a za drugim razem zwracał się już nie do sędziów, lecz drużyny, dlatego sędziowie postąpili pochopnie, ale dodawał zarazem, że nie zamierza odwoływać się od przyszłej kary. Ta nie jest surowa, dlatego w sobotę w Bielsku-Białej poprowadzi już zespół przeciwko Podbeskidziu, a pierwszą w trenerskiej karierze czerwoną kartkę odpokutuje dzisiejszego wieczoru. Oficjalnie zastępować go będzie II trener Tomasz Włodarek.

Błąd z pytajnikiem

GKS radzić dziś sobie będzie musiał nie tylko bez Góraka na ławce, ale też – najpewniej – bez Adriana Błąda na boisku. Jeden z liderów katowickiej ofensywy ma problem z mięśniem dwugłowym. Pojechał z zespołem do Rzeszowa, lecz jego występ nie tylko dziś, ale i w ostatnim tegorocznym meczu, stoi pod dużym znakiem zapytania.

Absencje 30-latka to rzadkość. W sezonie 2018/19 zagrał we wszystkich meczach, podczas 2-letniego pobytu GieKSy w II lidze opuścił łącznie tylko 5 spotkań. Tej jesieni dotąd zabrakło go w bojach z Koroną Kielce (1:0) i ostatnim z liderem z Legnicy (2:3), teraz mogą dojść do tego dwa kolejne. W piątek trio najbardziej wysuniętych zawodników katowiczan stanowili Filip Szymczak, Patryk Szwedzik i Szymon Kiebzak, ale można liczyć się z tym, że tym razem Błąda zastąpi nie ostatni z wymienionej trójki, a ktoś inny.

Jeszcze coś wygrać

Katowiczanie na ostatniej jesiennej prostej szukać będą przełamania. – Zrobimy wszystko, by nie zakończyć ligowego półrocza bez wyjazdowej wygranej – mówił trener Rafał Górak, którego zespół poza Katowicami pokonał tej jesieni jedynie IV-ligową Olimpię Zambrów w Pucharze Polski.

W meczach o punkty zremisował w Polkowicach i Jastrzębiu, poza tym poniósł 5 porażek. M.in. ta statystyka przyczynia się do tego, że przewaga nad strefą spadkową jest nieznaczna, wynosi 3 punkty. Poprawić to położenie jeszcze w tym roku będzie trudno – ważne, by nie było ono gorsze.

Mocy im nie ubyło

Do Rzeszowa katowiczanie udali się po dwóch kolejnych przegranych – z ŁKS-em i Miedzią. Zapewne nie bez wpływu na ten mecz może mieć fakt, iż Resovia zmagała się z kwarantanną, grała w niedzielę w Tychach (1:0), a GieKSa miała na odpoczynek blisko dwie doby więcej, bo z legniczanami mierzyła się u siebie już w piątek.



– Niewiele mocy nam ubyło – przekonuje pomocnik Maksymilian Hebel na stronie internetowej Resovii. – Spora część z nas trafiła na kwarantannę, niektórzy czuli się dobrze. Tak więc trenowaliśmy w warunkach domowych i byliśmy pod „prądem”. Po wygranej w Tychach zbytnio się nie rozluźniamy. W ostatnich dwóch meczach chcemy zapunktować, aby przerwę zimową spędzić na jak najwyższym miejscu w tabeli.

Na meczu z GKS-em spodziewam się wielu kibiców, pomimo prognozowanego chłodu. Myślę, że z pewnością wsparcie będzie duże. To przełoży się na ciekawe widowisko. W poprzednim starciu w Katowicach także emocji nie brakowało – wspomina Hebel. Na inaugurację sezonu przy Bukowej padł remis 2:2, choć GieKSa prowadziła już 2:0.


Na zdjęciu: Sierpniowy mecz GKS-u z Resovią dostarczył mnóstwa emocji i zakończył się remisem. Jak będzie w rewanżu?
Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus

Komentarze