GKS Katowice. Dyrektora już nie ma

 

Nastał gorący czas dla klubów siatkarskich. Działacze przystąpili do renegocjacji kontraktów, które miały obowiązywać do końca maja. Rozmowy z naturalnych względów nie należą do łatwych. Siatkarscy włodarze uważają, że – z reguły – 20 procent z kontraktu zawodnika powinno pozostać w klubowej kasie.

Tyle że kontrakt kontraktowi nie jest równy, a w każdym zespole PlusLigi są spore rozpiętości w zarobkach. Inaczej – co oczywiste – prezentuje się umowa siatkarza o statusie gwiazdy niż dobrze zapowiadającego się młokosa.

Podobnie jest w GKS-ie Katowice, w którym rozmowy rozpoczęły się zgoła sensacyjnie – pod koniec minionego tygodnia Dariusz Łyczko, dyrektor sekcji siatkówki, uważany za jednego z głównych animatorów wskrzeszenia zespołu, odszedł ze stanowiska.

Były szef siatki w lakonicznym sms-ie poinformował niżej podpisanego, że przestał piastować stanowisko. Co prawda pozostaje przy siatce, ale już w innej roli.

Takiego obrotu sprawy należało się jednak spodziewać, bowiem między prezesem klubu, Markiem Szczerbowskim, i byłym już dyrektorem niemal od pierwszych chwil iskrzyło.

Dlaczego? Siatkówka to nie jest ulubiona dyscyplina sportu prezesa – to po pierwsze. A po drugie – drużynę, która ostatecznie zajęła 6. lokatę w lidze, tworzył były już dyrektor Łyczko. On też był głównym orędownikiem wyprowadzenia siatkówki poza struktury kluby i – jak jeszcze niedawno twierdził – była to jedyna szansa, by pozostała ona w mieście.

Mówiło się także o rozstaniu ze słowackim środkowym, Emanuelem Kohutem, który miał być zwolniony w miniony piątek, podobno ze skutkiem natychmiastowym. Nie przystał on bowiem na przedstawiony mu program oszczędnościowy i jakoby upomniał się o premię za 6. miejsce, jaka była zapisana w kontrakcie. Ale w tym tygodniu podjęto z nim rozmowy. Podobnie jak m.in. z Jakubem Jaroszem.

Również trenerowi Dariuszowi Daszkiewiczowi – wedle niepotwierdzonych informacji – zaproponowano obniżenie kontraktu, konkretnie o 20 procent. Jednocześnie nie zaproponowano mu przedłużenia umowy na przyszły sezon.

Ten fakt musi budzić zdziwienie, bo przecież Daszkiewicz wraz ze swoimi współpracownikami oraz zawodnikami wykonali solidną, choć nie z ich winy niedokończoną robotę.

Tak czy owak, w klubie jest gorąco. Stawiane są wręcz pytania o przyszłość siatkarskiej sekcji…

Na zdjęciu: Wokół siatkarzy GKS-u Katowice – i nie tylko – jest sporo zamieszania. Trudno się dziwić, bo nastał trudny czas dla wszystkich.

Komentarze