GKS Katowice. Już nie ma czego bronić

GieKSa zaczynała rok z 7-punktową przewagą nad Chojniczanką, a dziś musi oglądać jej plecy w wyścigu o bezpośredni awans na zaplecze ekstraklasy. Od kwietnia katowiczanie ponieśli tyle porażek, co wcześniej przez cały sezon.


Nie ma już czego bronić i trzeba gonić. Na cztery kolejki przed końcem sezonu stało się to, co jeszcze dwa miesiące temu wydawało się niemożliwe, ale od pewnego czasu jawiło się jako nieuchronne – GKS definitywnie roztrwonił przewagę nad Chojniczanką. W środę przegrał (1:2) w Lublinie z Motorem, a 1,5 godziny później chojniczanie pokonali (2:0) przed własną publicznością Sokoła Ostróda i to oni zajmują teraz pozycję wicelidera, premiowaną bezpośrednim awansem do I ligi. Katowiczanom dziś bliżej w stronę barażowej dogrywki…

No i się posypało

W szczytowym momencie GieKSa miała 8 punktów więcej od Chojniczanki. Gdyby w grudniu wygrała z nią przy Bukowej, odstawiłaby groźnego rywala na 11 „oczek”. Tak się nie stało, bo górą (2:1) był zespół Adama Noconia. Jeszcze niecałe dwa miesiące temu, na początku kwietnia, GKS otwierał tabelę z zapasem 2 punktów nad Górnikiem Polkowice i 6 nad drużyną z Chojnic – i to przy meczu rozegranym mniej! Niedługo potem zespół z Bukowej dotknęła dwutygodniowa covidowa kwarantanna i wszystko się posypało. Od pierwszego pełnego tygodnia kwietnia wygrał 2 razy, 2 razy zremisował, ponosząc 5 porażek – tyle, co wcześniej w całym sezonie, i to uwzględniając nie tylko ligę, ale też Puchar Polski!

Suma szczęścia

Drużyna, która jesienią pobiła klubowy rekord kolejnych wyjazdowych zwycięstw na szczeblu centralnym, poza Katowicami stała się chłopcami do bicia. Podopieczni trenera Góraka wracali na tarczy z Pruszkowa (0:1), Krakowa (0:2), Kalisza (1:2) i Lublina (1:2), będąc jedynie w stanie bezbramkowo zremisować w Stargardzie. Bliska punktu była też przedwczoraj na lubelskiej Arenie, bo Motor zwycięska bramkę zdobył w 86 minucie.

– Suma szczęścia zawsze równa się zeru. Jesienią to my wyciągnęliśmy w końcówce zwycięstwo 2:1, tym razem uczynił to Motor. Niepokojące, że kolejny razy tracimy dwie bramki. Nie jest to powód do dumy, to bardzo niepokojące. Trudno powiedzieć, co nie funkcjonuje. Nawet jeśli poznamy ten klucz, to musi on zostać w szatni i być wykorzystany na boisku, a nie wyniesiony do mediów – mówił Arkadiusz Jędrych, stoper i kapitan GieKSy, który w środę zawiódł. Był zamieszany w oba stracone gole.

Niech sędziowie spojrzą

Trener Rafał Górak po końcowym gwizdku zrobił coś, czego nie zwykł czynić niemalże nigdy – nawiązywał do sędziowania.

– Można mieć niekiedy różnego rodzaju pretensje. Największe – do siebie, od tego trzeba zacząć i być bardzo pokornym w tej materii. Mam nadzieję, że sędziowie również analizują spotkania, patrzą na swoje decyzje. Drugą bramkę poprzedziła ewidentna ręka zawodnika Motoru. Niestety z tego błędu padł gol, ale mogliśmy temu zapobiec, nawet przy ewidentnym błędzie sędziego – przekonywał szkoleniowiec GieKSy, która w kilku meczach po kwarantannie raziła bezradnością, także tą natury fizycznej. To wydaje się przeszłością. W samej końcówce maratonu (od miesiąca gra co 3 dni, a to już 8 meczów) GKS jest coraz żywszy i udowodnił to zarówno w sobotę z Wigrami Suwałki (2:2), jak i w środę w Lublinie, choć nie poszły za tym w parze wyniki.


Czytaj jeszcze: Poznajcie ten klucz!

Bytovia na koniec maratonu

– Spotkanie było bardzo emocjonujące, momentami stało na naprawdę dobrym poziomie. Szkoda tylko, że niestety moi zawodnicy nie ustrzegli się błędów, które doprowadziły do straty dwóch bramek. Przeciwnik stracił tylko jedną. Było to spotkanie otwarte, które każda z drużyn mogła przechylić na swoją korzyść. Przechylił Motor i tego gratuluję. Szkoda, bo wydaje się, że mogliśmy się pokusić o co najmniej punkt, a wracamy do domu bez niczego. Walczymy dalej – zaznaczał Górak.

W niedzielę GKS będzie mógł szybko odzyskać pozycję wicelidera. Chojniczankę czeka trudny wyjazd do Krakowa na bój z Hutnikiem, a na Bukową zawita Bytovia, czyli najgorzej punktujący w 2021 roku II-ligowiec. Drużyna będzie musiała radzić sobie bez pauzującego za kartki Marcina Urynowicza, a w bramce najpewniej znów stanie Patryk Królczyk, który w środę w Lublinie debiutował w barwach GieKSy, zastępując kontuzjowanego Bartosza Mrozka. Obronił rzut karny, ale gol nr 2 dla Motoru to strzał za jego kołnierz. Teraz trzeba już atakować, bronić nie ma czego…


8 PUNKTÓW w ostatnich 9 występach zdobyła GieKSa, co kosztowało ją utratę miejsca premiowanego bezpośrednim awansem.

7 DNI zostało do meczu, który może okazać się kluczowy. Za tydzień, w piątek o 18.30, GKS zagra w Chojnicach…


Na zdjęciu: Wygląda na to, że siła, która powstrzymuje drużynę z Bukowej przed bezpośrednią promocją do Fortuna 1. Ligi, jest coraz większa…

Fot. Tomasz Kudala/PressFocus

Komentarze