GKS Tychy – Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Atak na szóstkę

Najskuteczniejszej drużynie I ligi wystarczyła jedna bramka, żeby po 8 miesiącach czekania wreszcie cieszyć się ze zwycięstwa.


Powrót do gry Łukasza Sołowieja, pozwoliła „uwolnić” z pozycji stopera Keona Daniela, co wyraźnie wzmocniło drugą linię tyszan. Reprezentant Trynidadu i Tobago razem z Wilsonem Kamavuaką uszczelnił środek boiska co pozwoliło gospodarzom od początku meczu zaatakować bramkę Łukasza Budziłka. Drużyna Bruk-Bet Termalica broniła się jednak skutecznie i przetrzymała pierwszy szturm rywali, którzy tylko raz zmusili bramkarza niecieczan do interwencji. Z wolnego, wywalczonego przez Sebastiana Stebleckiego na 17 metrze, na strzał zdecydował się Łukasz Grzeszczyk. Uderzył sprytnie, po ziemi, pod nogami skaczących zawodników w murze i golkiper musiał się mocno wyciągnąć, żeby dosięgnąć piłki.

Jeszcze w 9 minucie tyszanie przeprowadzili kontrę, w której dogrywana z prawego skrzydła przez Łukasza Monetę futbolówka nie dotarła jednak do Grzeszczyka, a później coraz dłużej przy piłce utrzymywali się goście. Pierwszy raz Konrada Jałochę sprawdził w 25 minucie Feiz Shamsin główkując z 15 metra, ale piłka szybowała za długo żeby mogła zaskoczyć bramkarza GKS-u. Bliżej bramki urodzony w Niemczech Libańczyk był w 29 minucie, ale uderzając z ostrego kąta zza linii bocznej pola bramkowego trafił w pilnującego krótkiego rogu Jałochę.

O tym, że ofensywna gra przeciwników jest… szansą dla tyszan, lubiących grać z kontry i szukających swoich szans przy stałych fragmentach gry, przekonaliśmy się w ostatnich 10 minutach pierwszej połowy. W 35 minucie po dograniu Monety Szymon Lewicki znalazł się 11 metrów przed bramką, ale uderzył za wysoko – marnując bardzo dobrą okazję. Ponad poprzeczkę piłkę posłał także główkujący z 6 metra po rzucie rożnym Łukasz Sołowiej. Budziłek musiał się z kolei wykazać w 39 minucie, gdy swoją szarżę uderzeniem z 13 metra zakończył Steblecki. Bramkarz gości interweniował także po płaskim strzale Grzeszczyka z 30 metrów, a ostatnim akcentem przed zejściem drużyn do szatni była główka Kamavuaki z 6 metra, po kolejnym kornerze. Reprezentantowi Demokratycznej Republiki Kongo także zabrakło jednak celności.

Schodzących do szatni zawodników żegnały brawa, a tyscy kibice wierzyli, że taka gra przyniesie gole w drugiej połowie. I doczekali się. W 59 minucie po rzucie rożnym wykonanym przez Monetę do strzału głową doszedł Lewicki, ale trafił w słupek. W powstałym po tym uderzeniu zamieszaniu w polu karnym niecieczan najbardziej aktywni byli stoperzy Sołowiej i Dario Kristo, ale najsprytniejszy okazał się Kamavuaka i płaskim strzałem z 5 metra w 61 minucie zdobył swoją pierwszą bramkę na polskich boiskach.

Niewiele brakowało, a 6 minut po zdobyciu gola tyszanie daliby się zaskoczyć, bo Shamsin znowu znalazł się oko w oko w Jałochą, ale kolejny raz bramkarz tyszan w krótkim rogu okazał się skuteczny. Czujny był też do końca meczu i to wystarczyło, żeby GKS wygrywając pierwszy raz od 3 listopada na swoim boisku, weszli do czołowej szóstki.

GKS Tychy – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:0 (0:0)

1:0 – Kamavuaka, 59 min,

GKS: Jałocha – Połap, Kristo, Sołowiej, Mańka – Steblecki, Daniel, Kamavuaka, Moneta – Grzeszczyk, Lewicki. Trenerzy Tomasz HORWAT i Jarosław ZADYLAK.

BRUK-BET TERMALICA: Budziłek – Grzybek, Putiwcew, Perez, Grabowski – Wasielewski (78. Pietraszkiewicz), Jovanović, Wlazło, Purece, Misak (61. Orzechowski) – Shamsin (83. Jelić). Trener Mariusz LEWANDOWSKI.

Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław). Widzów 2150.

Żółte kartki: Sołowiej, Połap – Putiwcew, Jovanović, Wasielewski.

Piłkarz meczu – Wilson KAMAVUAKA.

Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

Komentarze