GKS Tychy. Francuz z Turcji

Piłkarze GKS-u Tychy zakończyli już etap badań i trenują na coraz wyższych obrotach, przygotowując formę na rundę wiosenną, a działacze razem ze sztabem szkoleniowym dopinają sprawy kadrowe. Wiadomo już, że do zespołu nie dołączy Boris Kipeya. 25-letni Kongijczyk z belgijskim obywatelstwem był sprawdzany pod kątem wypełnienia luki, mogącej powstać na skutek zabiegu, który w grudniu przeszedł Bartosz Szeliga.

– Kipeya pojawił się u nas na ostatnich treningach w ubiegłym roku i trenował także z nami w pierwszych dniach styczniowych przygotowań – mówi Ryszarda Tarasiewicz.

– Byłby nam potrzebny, gdyby „Szeli” faktycznie miał problemy z szybkim powrotem na boisko. Jednak po ostatniej konsultacji Bartek wrócił zadowolony i stwierdził, że leczenie przebiega szybciej, niż się spodziewano. W optymistycznej wersji do zajęć z drużyną Bartek, który dobrze wygląda, powróci więc 10-12 dni wcześniej niż zakładano, a to znaczy, że nie ma już tematu transferu bocznego obrońcy.

Lewonożny stoper

Pozostaje więc jeszcze drugi transfer, który trener Ryszard Tarasiewicz sygnalizował ponad miesiąc temu, analizując grę defensywną zespołu, mającego po rundzie jesiennej na swoim koncie 29 straconych goli. O szczegółach jeszcze nikt nie chce głośno mówić, ale wiemy już, że chodzi o lewonożnego stopera z zagranicy. Francuski obrońca grał ostatnio w lidze tureckiej. Wszystko wskazuje na to, że może się pojawić w Tychach, w przyszłym tygodniu o ile nie zajdą nieprzewidziane okoliczności.

Problemy z dotarciem

A skoro już o nich mowa to dodajmy, że z podróżniczymi problemami musiał się borykać Koen Daniel. Defensywny pomocnik, który w Polsce gra już od 2014 roku, a w GKS-ie Tychy gra 2 lata, po urlopie spędzonym w swojej ojczyźnie, ruszył w podróż z Trynidadu Tobago przez USA i dotarł do Frankfurtu. Tu niespodziewanie musiał się zatrzymać. Z powodu przedłużającej się odprawy nie zdążył bowiem na ten samolot do Polski, którym miał pokonać ostatni etap. Po zakończeniu formalności okazało się, że może lecieć… ale najbliższy samolot jest do Wrocławia. Skorzystał więc z tej okazji i dopiero ze stolicy Dolnego Śląska pociągiem ruszył do Tychów. Miał być z drużyną już od wtorku, ale dołączy dzisiaj i będzie musiał zacząć nadrabianie zaległości.

Badania densytometryczne

W dogonieniu kolegów, którzy już od tygodnia trenują wspólnie pod okiem Ryszarda Tarasiewicza, 33-letniemu pomocnikowi przyjdzie… medycyna. Na początku przejdzie bowiem badania. Po sprawdzeniu między innymi mocy, wytrzymałości i wydolności będzie poddany także badaniom densytometrycznym w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym Megrez w Tychach. Trenerzy będą, więc mieli, wyniki, oceniające poziom tkanki tłuszczowej i masy mięśniowej oraz wskazujące poziom wody w organizmie i gęstość kości. A wszystko po to, żeby po dokładnym przeanalizowaniu wyników badań sztab szkoleniowy mógł jak najdokładniej dopasować programy treningowe do konkretnego zawodnika. Nowoczesne metody diagnostyczne dają taką możliwość.

Komentarze