GKS Tychy. Już się nudziło w domu

28 zawodników wybiegło na sztuczną murawę bocznego boiska przy ulicy Edukacji, żeby wziąć udział w pierwszym treningu GKS-u Tychy w 2020 roku. Do tego dodajmy czwórkę piłkarzy, którzy zostali oddelegowani do zajęć indywidualnych oraz zaznaczmy, że zabrakło Keona Daniela, mającego dotrzeć do Tychów 21 stycznia, a będziemy mieli statystykę inauguracji przygotowań do rundy wiosennej w zespole Ryszarda Tarasiewicza.

– Miło było zobaczyć uśmiechnięte twarze zawodników, którzy chcą trenować – mówi Ryszard Tarasiewicz. – Co prawda każdy miał swoją indywidualną rozpiskę ćwiczeń i już 27 grudnia rozpoczęła się praca, ale co innego biegać samemu, a zupełnie co innego wejść do szatni pełnej ludzi i wybiec z nimi na boisko.

Oddali krew do morfologii

Zanim jednak podopieczni szkoleniowca tyszan spotkali się w szatni, musieli zameldować się w Szpitalu Miejskim, gdzie od godziny 8.00 oddawali krew do morfologii. Następnie jechali do klubu i przygotowywali się do ćwiczeń na boisku.

– To był trening wprowadzający – dodaje trener tyszan.

– Po rozgrzewce przyszedł czas na parkur tlenowy. Było też trochę zajęć z piłką, ale chodziło przede wszystkim o to, żeby spokojnie wejść w treningowy reżim. Widać było, że zawodnicy czekali na ten dzień, bo chętnie pracowali. Ja też po okresie analizy informacji, szczególnie tych dotyczących nowych zawodników, proponowanych nam przez okres – tak zwany urlopowy – cieszyłem się, że mogę wyjść na boisko i dać sygnał do rozpoczęcia ćwiczeń. Razem z moimi asystentami przeglądnęliśmy sporą grupę kandydatów, bo choć szukamy ewentualnych wzmocnień na dwie pozycje, to dla czystego sumienia przejrzeliśmy oferty. Powiem jednak szczerze, że mamy naprawdę mocną kadrę, sprawdzonych i lojalnych zawodników, więc jeżeli już ktoś miałby do nas dołączyć, to musi to być przejście bezgotówkowe, albo – jeżeli już trzeba byłoby zapłacić – to za zawodnika, który nas naprawdę wzmocni. Priorytetem jest pozyskanie obrońcy, bo przerwa Bartosza Szeligi, który jest po zabiegu, potrwa jeszcze kilka tygodni i dopiero w marcu będzie gotowy do gry, a my chcemy zacząć z wysokiego pułapu.

Kongijczyk z Belgii

W tym kontekście tyszanie sprawdzają 25-letniego Borisa Kipeyę. Kongijczyk, mający także belgijskie obywatelstwo, grał w Polsce w rundzie jesiennej, reprezentując barwy IV-ligowego Sportisu Łochowo.

– Był u nas na grudniowej grze wewnętrznej i zaczął z nami treningi, ale to jeszcze nic przesądzonego – wyjaśnia szkoleniowiec GKS-u.

– Mogę powiedzieć, że moje transfery raczej się sprawdzają, a to dlatego, że są poparte dokładną analizą. W tym przypadku i w przypadku kolejnych kandydatów do gry w GKS-ie też tak będzie. Co innego z młodzieżą, która przechodzi z juniorów, albo z drugiej drużyny do naszego zespołu. Tej dajemy szansę i czas. Staniucha, Połap, Kasprzyk czy Połap potrzebowali jednego okresu przygotowawczego żeby wejść w ligowy-seniorski rytm, a Piątkowie dwóch. Ale to normalne i Misztal czy Szafrański dołączają do nich, żeby pracując z doświadczonymi piłkarzami poprawiać fizyczność. Sztab szkoleniowy, klub i kibice też na takich zawodników patrzą z życzliwością i sympatią.

Nadgorliwość Mańki

A uważni obserwatorzy zajęć na boisku dostrzegli, że nie uczestniczą w nich Łukasz Grzeszczyk, Dario Kristo, Bartosz Szeliga i Maciej Mańka. Cała czwórka miała zaordynowane indywidualne zajęcia.

– Już się nudziło w domu i dlatego… za bardzo potrenowałem na zajęciach rozpisanych na indywidualne ćwiczenia – tłumaczy Maciej Mańka.

– Jak to mówią: nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Na szczęście to nic poważnego i szybko dołączę do kolegów.

To samo mogą powiedzieć kapitan tyskiej drużyny i chorwacki pomocnik, a Szeligę czeka trochę dłuższa „samotność długodystansowca”.

– Wszystko poszło gładko – podsumowuje pierwszy dzień asystent Ryszarda Tarasiewicza Tomasz Wolak.

– Zwykle ten pierwszy dzień pełne jest jakichś niespodzianek i nieprzewidywanych wydarzeń, a tymczasem u nas obyło się bez problemów. Oby wszystko przez cały rok szło tak dobrze jak w ten pierwszy dzień.

Na zdjęciu: Tyszanie sprawdzają 25-letniego Borisa Kipeyę. Kongijczyk ma także belgijskie obywatelstwo.

Komentarze